ciąża macierzyństwo moim skromnym zdaniem

Co mnie wkurza

Jestem chora, a jak chora to zła … Wróciłam właśnie z weekendu tanecznego (kocham), ale był to też pierwszy wyjazd, na którym byłam w ciąży. Jestem w czwartym miesiącu i już generalnie widać po mnie, że to raczej ciąża niż duży obiad 🙂


Chociaż ostatnimi czasy wolałabym, żeby nie było widać. Mam dość tego, że mój brzuch stał się dobrem publicznym, o które trzeba się troszczyć grupowo („jezus maria nie skacz tak, o boże uważaj, powinnaś tak tańczyć?”) i które można sobie do woli dotykać, głaskać i miętosić. Ja ogólnie jestem raczej z tych niedotykalskich, także aktualnie to dla mnie jakaś katastrofa. Każdy przejaw buntu jest traktowany z pobłażliwym uśmiechem („ach te humory w ciąży”).

Zauważyłam, że istnieje kilka podgrup irytujących mnie kobiet (co ciekawe są to tylko kobiety, żaden facet nie dotyka mnie po brzuchu, nie mówi, że mam robić to a tego nie, i nie uśmiecha się pobłażliwie). pierwsza to zachwycone moją ciążą koleżanki bezdzietne – ta grupa jest nieszkodliwa, generalnie trzeba przebrnąć przez wszystkie ochy i achy a potem można już zacząć normalną rozmowę.

Są też miłe panie ok. 50 – 60 lat – również nieszkodliwa grupa, patrząca rozanielonym wzrokiem, uśmiechająca się tajemniczo, kontemplująca w ciszy cud życia. Ale najgorsze dla mnie są matki wciąż wychowujące swoje dzieci – z tych co to wszystko wiedzą. oprócz 328 dobrych rad na minutę słyszę też: ” a teraz to zobaczysz”, „teraz będziesz wiedziała jak to jest”, „skończy się swoboda”.
Czuję się jak małe dziecko strofowane i przyuczane do życia przez kogoś z perspektywy wszechwiedzącej. Nie lubię nie lubię nie lubię!

Irytuje mnie to strasznie. Myślę, że każda osoba świadomie decydująca się na dziecko raczej rozumie, że macierzyństwo to nie urlop na Bahamach. Mam wrażenie, że muszę radzić sobie z grupą sfrustrowanych, niezadowolonych ze swojego życia mam, które w jakiś perwersyjny sposób cieszą się, że dołączam do ich drużyny.

A tu figa z makiem. Nie mam najmniejszego zamiaru tam dołączyć. Co nie znaczy, że będę udawać, że ciąża i macierzyństwo są jednym wielkim spacerem po tęczy – nie są. Ale mieć zły dzień a być nieszczęśliwym to dwie różne rzeczy. Jestem szczęśliwa i zamierzam taka być. Przerażają mnie te sfrustrowane, nieszczęśliwe matki polki. Na maksa, takich kobiet jest ogromna ilość….


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts

  • Z

    Mówkaj kto, będę bić 😉

  • no zgadnij kto ! podpowiedź: masz taką samą 🙂