ciąża moim skromnym zdaniem

Elitarny klub matek

Elitarny klub matek

Czwarty miesiąc jest chyba u mnie miesiącem irytacji. Coraz częściej spotykam się (oczywiście ze strony kobiet-matek) może nie tyle ze stwierdzeniem, tylko z jakimś takim traktowaniem, czymś zupełnie podprogowym, świadczącym o tym, że nagle swoją ciążą wydeptałam sobie ścieżkę do Elitarnego Klubu Matek. Nareszcie osiągnęłam absolut i szczyt istnienia.


Ej no!
Ja się do tego klubu nie pchałam i absolutnie odmawiam w nim uczestnictwa.
Chciałam mieć dziecko, w moim przypadku to była decyzja na maksa świadoma. Ale nie uważam, że mnie to do czegokolwiek teraz upoważnia (a już najmniej to jeżdzenia wózkiem nie zauważając przechodniów, do mówienia z przekąsem: jak będziesz mieć dziecko to zobaczysz, a bo ty nie masz dziecka to se możesz itp. itd.).
I rozumiem też osoby, które nie chcą mieć dziecka, nie czują takiej potrzeby. Mam wrażenie, że członkinie Elitarnego Klubu Matek takie osoby traktują jak ludzi gorszej kategorii.

Generalnie, wydaje mi się, że członkinie Elitarnego Klubu Matek zwanego dalej EKM to są strasznie sfrustrowane kobiety. Nie wiem, czy do końca kiedykolwiek chciały mieć dzieci. Teraz jak je mają nadają temu jakąś mega rangę, nie wiem po co. Może to tak trochę działa?

Kiedyś jedna znajoma opowiadała mi o swoim znajomych, którzy dość szybko po ślubie się rozwiedli, co właściwie nie jest istotne, istotne jest to, że pani sędzina na rozprawie walnęła im totalnie osobiste kazanie o tym, że są gówniarzami itp itd. I że taka sytuacja. Oczywiście pani sędzina miała prawo sobie myśleć co chciała, ale czy miała prawo mówić o tym w sposób bardzo emocjonalny i nie wnoszący nic do sprawy na rozprawie? Nie wiem. Do czego zmierzam – ta moja znajoma, co to mi opowiadała tę historię, podsumowała ją zdaniem: „Ta pani sędzina chyba kiedyś chciała się bardzo rozwieść, ale nie zrobiła tego”.

Uderzyła mnie trafność tego spostrzeżenia. Że niestety czasem chcemy zrobić coś np. nie wg zasad, nie robimy tego albo robimy coś innego, generalnie nie jesteśmy z tym szczęśliwi, ale dorabiamy do tego taaaakąąąą ideologię, że hej…


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts

  • Ja też będąc w ciąży spotykałam chyba członkinie tego klubu 😉 cały czas słyszałam tylko "korzystaj póki możesz, bo potem to…", albo "a co Ty tam wiesz o życiu, ja już swoje odchowałam to wiem" i tym podobne 🙂 obym sama się taka nie stała za parę lat 🙂

  • dokladnie! tez mam mocne postanowienie nie byc taka …