ciąża co u nas dobre rady

Wróżenie z brzucha – czyli o tym jak wszyscy wiedzą lepiej


10 dni do terminu porodu. Za mną całociążowe doświadczenie przyjmowania „dobrych rad”, które każda z Was pewnie dobrze zna. Co jeść, co pić, czego unikać (wśród nich kontrowersyjne – pół szklanki piwa nikomu nie zaszkodziło, czerwone wino jest dobre na krążenie). Przytyłaś za mało/za dużo – zbędne skreślić.


Generalnie kobieta w ciąży musi się liczyć z tym, że każdy centymetr jej ciała jest odtąd kwestią publiczną i publicznie omawiany być może. Komplementowany bądź krytykowany – nade wszystko i niesamowicie chętnie porównywany z autorką porównania. Od początku ciąży myślę, że 1/3 komunikatów do mnie kierowanych (przez kobiety dzieciate rzecz jasna) zaczynała się od „a ja w ciąży … „.

Zdecydowanie mam kilka swoich ulubionych grup poradospostrzeżeń.

Po pierwsze – spostrzeżenia odkobiecające. Wśród nich chętnie pojawia się temat cycków (a nie piersi – do dziś nie wiem kiedy moje piersi zaczęły być cyckami dla wszystkich w około) i hemoroidów – tak, hemoroidów właśnie, uwierzcie lub nie, ale śmiało mogę stwierdzić, że co druga osoba o nie się mnie właśnie pytała. Może ogłoszę to tutaj? Nie, nie mam hemoroidów, ta radosna strona macierzyństwa mnie ominęła. Innym częstym pytaniem jest „czy swędzą Cię sutki”. Niesamowite jest to, że nikt nie zastanawia się, że te pytania takie może trochę intymne – nawet jeśli te hemoroidy bym miała tudzież sutki by mnie swędziały, może niekoniecznie chciałabym o tym rozmawiać? Nieważne – jesteś w ciąży, jesteś dobrem publicznym.

Inna grupa to spostrzeżenia złowróżbne. Dotyczą porównania okresu ciąży do okresu po ciąży czyli jak już dziecko pojawi się na świecie. Generalnie podsumowując w ciąży kobieta jest ciemną masą, o życiu nic nie wie, jeżeli tylko ośmieli się jęknąć, że coś jej w tej ciąży troszkę, odrobinkę jakby uwiera to zaraz rozlega się chór – ” a zobaczysz potem”, „teraz to luzik”, „po porodzie będziesz chciała wcisnąć sobie to dziecko z powrotem”. Kobieta w ciąży czyli stoi nad przepaścią, czarną otchłanią zła i potępienia wiecznego. Skoczy weń w dniu gdy urodzi się dziecko i przepadnie.

Osobną kategorię dla mnie stanowią dla mnie porady osób pozornie niewtajemniczonych. Czyli: niesamowite ile np. niedzieciaci mężczyźni wiedzą o ciąży. Nie ujmując nikomu ale …. wtf? Naprawdę nawet 19 letni syn mojej znajomej czuje się w obowiązku obdarzyć mnie „dobrą radą”? Czasem wydaje mi się, że to ten brzuch wywołuje taką chęć. Każdy kto go widzi musi MUSI coś poradzić, albo chociaż takie małe mini spostrzeżenie od siebie powiedzieć. No coś po prostu.

Na ostatnim etapie, czyli teraz pojawiła się kolejna kategoria dobrych porad i opinii. Dotyczy ona tego, kiedy urodzę. „Brzuch ci opadł, jeszcze dwa tygodnie”, „brzuch masz jeszcze u góry jeszcze jeszcze”, „najpierw ci brzuch pójdzie do góry, a potem opadnie i wtedy jeszcze 10 dni”, „nie masz jeszcze pryszczy – do porodu daleko”.

I bądź tu mądry.

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts

  • TERAZ dobrem publicznym jesteś Ty – ciężarna. Potem, przez kilka tygodni Ty i dziecko – każdy będzie pytał jak karmisz, czy dobrze się goisz itp itd. A dziecko dobrem publicznym już zostanie – mam w szkicach u siebie na blogu taki wpis i chyba go wreszcie skończę…

  • najgorzej, że każdy – naprawdę każdy – czuje się w obowiązku doradzać i komentować…