co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie pierwszy rok

TOP 10 najbardziej wkurzających tekstów, które usłyszałam po porodzie


Myślę, że każda matka mogłaby stworzyć swój ranking takich tekstów. Nie wiem, jak to działa, naprawdę jeszcze tego nie rozkminiłam, ale gdy ma się dziecko wszystkie tematy tabu znikają, znika też kurtuazja. Wszyscy mogą sobie dowoli mówić o Twoich cyckach na przykład. W ciąży najbardziej rozbroiło mnie pytanie: A masz hemoroidy? zadane przez znajomą w Lidlu przy warzywach. Ot tak, bo to już nie jest sprawa prywatna. Okazało się, że to tylko preludium do tego, co dzieje się, gdy dziecko jest już na świecie. Przyszłe matki – przygotujcie się! Jesteście jak Jon Snow – nie wiecie nic, świat wie lepiej i nie omieszka Wam o tym powiedzieć.


1. KARMISZ?

Nie, głodzę. Nie daję mu jedzenia, czekam aż zacznie się żywić energią kosmosu. To jest pytanie obowiązkowe. Zadaje je każdy, matki karmiące piersią, matki karmiące mlekiem modyfikowanym, kobiety bezdzietne, ojcowie, nie ojcowie, sąsiad, przechodzień, no każdy po prostu. Ja rozumiem ukryty podtekst, ja kumam, że chodzi o karmienie piersią, ja sama orędowniczką tegoż karmienia jestem, ale naprawdę musi to być pierwsze pytanie zadane młodej matce? Takie zero jedynkowe? Tak jakby światu trzeba było tą piersią pomachać, odpowiedzieć z dumą TAK! lub zawstydzić się i spuścić głowę mówiąc cicho: nie ….


2. MASZ MAŁO MLEKA / MASZ MLEKO SŁABEJ JAKOŚCI BO ON CIĄGLE SSIE!

Franek przybiera na wadze jak mały tłuściutki gumiś. Ciągle ssie bo jest mini człowieczkiem, dla którego moja pierś jest aktualnym centrum wszechświata, jedynym pewnym elementem, ze znanym mu zapachem. Jest po prostu synonimem bezpieczeństwa. Poza tym umówmy się – okres tak częstych karmień trwa tak krótko – jak zresztą każdy okres u takiego malucha (tu ocieram sentymentalną łzę).


3. ON CIĄGLE SSIE (nie inaczej) DAJ MU SMOCZEK

Początkowo byłam antysmoczkowa (zostawiając w głowie opcję pod tytułem: dam smoczek jeśli moje dziecko będzie mega ssakiem i bez smoczka będzie cierpiało niezmiernie). Franek okazał się być mega ssakiem, w szpitalu albo był przy piersi, albo ssał swoje palce. Próbowałam ze smoczkiem, nie wyszło. Franek smoczka nie kocha. Mając smoczka w buzi patrzy się na mnie z niemym wyrzutem („Mamo! Z tego nic nie leci!”). Po paru dniach prób zrezygnowałam. Dziś wiem, że próbowałam za długo, oczywiście słuchając innych, a nie ufając swojej intuicji. Jednak moje niedawanie smoczka – kiedy już wiedziałam, znając swe dziecko jak nikt inny – urosło do rangi (kolejnego już) objawu bycia złą matką. No jak to? Mały płacze, a ta zła mama nie da smoczka.


4. NIE ZA ZIMNO MU? ewentualnie NIE ZA CIEPŁO MU?

Myślę, że to temat rzeka. Z czapeczką czy bez, z kocykiem czy bez niego, w krótkich czy długich spodenkach – niezależnie od pogody – jest źle, powinno być inaczej. Jeśli, nie daj Boże, dziecko zakwili, minkę krzywą zrobi – o! to dowód! Za ciepło/za zimno!

5. JEZUS! IDŹ Z NIM STĄD BO TU WIEJE!

To taka odmiana punktu wyżej. My matki (szczególnie te po raz pierwszy) tracimy zdolność odczuwania pogody. Nie czujemy ciepła, zimna, ani wiatru. Dopiero zbesztane przez społeczeństwo, potulnie kiwamy głowami: a no tak, rzeczywiście, wiatr.

6. NIE BUJAJ! BO PRZYZWYCZAISZ

Chyba najczęstszy tekst, z którym przyszło mi się mierzyć. Bo bujam, ewidentnie bujam, bujam często, bujam i tulę (tu zaczynałam już pisać dlaczego bujam, ale nie, nie będę się tłumaczyć). Co do przyzwyczajenia dziecka do bujania, mam złą wiadomość – JUŻ ZA PÓŹNO! Przyzwyczaiło się już w brzuchu, bujając się ze mną całe 9 miesięcy.


7. DOBRZE TY GO TRZYMASZ?

Nie wiem, staram się jak mogę. Milion razy chwyciłam go niezdarnie, mogłam lepiej, zgadza się. Najczęściej jak ktoś patrzył mi się na ręce i oceniał. Minęło, gdy nabrałam wprawy, teraz ten tekst bardziej śmieszy niż denerwuje, ale jednak – to kolejny tekst do kolekcji: „Robisz źle”.


8. MA KOLKI? COŚ TY ZJADŁA!


Ze wszystkich tekstów o tym, że znów coś źle – ten wywoływał we mnie największe poczucie winy. Był czas, gdy jadłam ziemniaki, pulpeciki gotowane lekko solą i pieprzem przyprawione i marchewkę na parze. Bałam się jak ognia wprowadzania nowych produktów. Cały świat huczał jednym głosem KOLKA = ZŁA DIETA MATKI. Bzdura na resorach. Ale idzie się wkręcić. Kolki są mało dietozależne. Wzdęcia owszem, na zasadzie: zjadłaś coś podejrzanego – może pojawić się jedno – dwudniowy epizod wzdęciowy. Ale kolki nie. Kolki po prostu są, pojawiają się i znikają. Można dziecku ulżyć w cierpieniu trochę, ale prawdziwych kolek nie pokona żadna siła. A dziś znów jestem mądrzejsza o jedno zdanie mojej pani pediatry, że dziecku bardziej szkodzi mało zróżnicowana, uboga dieta.


9. ALE MASZ SOBIE DOBRZE, BO MĄŻ CI POMAGA


Ten tekst nie był jedynie stwierdzeniem faktu – gdyby tak było, nie wkurzał by aż tak. No bo to prawda, mąż pomaga, mam sobie dobrze, chociaż w sumie myślę, że normalnie, bo przecież chyba tak powinno być (?!). To jest w ogóle ciężki tekst, ciężki do jakiejkolwiek odpowiedzi. Jest w nim tyle dziwnego myślenia, że facet to w ogóle piwo, telewizor, a kobieta sama z tymi dziećmi i garnkami. Ja jestem naprawdę jakaś dziwna, bo myślałam, że czasy tego typu przekonań już dawno minęły. Dodatkowo ten tekst był dla mnie krzywdzący, bo często miał rozwinięcie: „Jak Ty byś sobie poradziła, gdyby nie pomoc Twojego męża”. No nijak, po prostu, mandżur i pod most, koniec kropka szlus.


10. GDZIE TA CZERWONA WSTĄŻKA?


Niesamowite ile razy to słyszałam. Nie ma i nie będzie!

***                                                          
Może trochę przesadzam. Może. Ale mam takie odczucie odkąd zostałam mamą, taką refleksję, że świat nie pomaga, że jest tyle kobiet, które czują się tak niepewnie w tej nowej roli, która przecież jest na maksa trudną rolą. A tu z każdej strony dostają informację zwrotną, że wszystko nie tak. Bycie matką wiąże się z takim ogromem niepewności na co dzień, dylematów i wyborów, po których podjęciu nawet nie czujemy, że zrobiłyśmy dobrze. Bardzo chciałoby się otrzymać od świata informację, że jest dobrze, po prostu ok, dziecko leży, uśmiecha się, fajta nóżkami – jest dobrze, radzisz sobie świetnie, jesteś DOBRĄ MATKĄ. Od świata tego nie dostaniemy, musimy usłyszeć to od siebie.                                                                                                                                          

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • W 100% się zgadzam nikt nam nie powie że jesteśmy dobrymi matkami, każdy widzi tylko to co ich zdaniem robimy źle. A to czyni nas okropnymi i bez serca bo nie dajemy dziecku smoczka 🙂
    Ci którzy uważają że nam dobrze bo mąż pomaga są po prostu zazdrośni . Taką lista z czasem się wydłuża "jeszcze nie siedzi sam" " jeszcze nie chodzi " " mało mówi"

  • F.

    To ja miałam chyba szczęście bo chyba raz tylko ktoś mnie zapytał czy nie za zimno ubrany i jedna koleżanka szukała wstążki na wózku. Poza tym, to naprawdę nic. Rodzinna nie jest nadgorliwa i nie narzuca mi się z niczym (chociaż to pierwszy wnuczek). Jestem im bardzo wdzięczna za to, że pozwalają mi samej zdobywać przy dziecku doświadczenie. U mnie najczęstsze pytanie po porodzie to: Czy wszytko w porządku i czy czegoś nie potrzeba?

  • Mnie cale szczęście nikt nic nie narzuca/zarzuca. Teraz ciągle padają pytania: Ile waży? Ile ma ząbków? Czy raczkuje?? Takie statystyki 😉
    Po porodzie: jak się czujemy i czy czegoś nie potrzebujemy 🙂
    Pozdrawiam

  • Najgorsze, że to chyba nigdy się nie skończy… Niedługo dojdą pytania typu: a on jeszcze w pieluszce biega?, a dlaczego jeszcze nic nie mówi?, a te buciki to aby na pewno wygodne, nie skrzywi sobie nóżek? Długo można wymieniać 😀

  • I jeszcze: trzeba go przykryc, ma zimne stopy! 30 lat temu sie przykrywalo!!! 😉

  • No właśnie! to się nie kończy!

  • to bardzo ważne, że szanują Twój sposób na macierzyństwo. Wydaje mi się, że to sprzyja rozwojowi matczynej intuicji, która przecież najlepiej podpowiada nam, co dla naszego dziecka jest dobre:)

  • No statystyki też są dobre:) I porównywanie jednego dziecka do drugiego. A przecież dziecko dziecku nierówne…

  • Bez kitu, z tymi stopami też u nas wojuję. Stopami i rączkami. Generalnie lato jest, ale nieważne, dziecko powinno w kombinezonie chodzić i basta:)

  • tak, ta lista pewnie będzie mi się zmieniać z biegiem czasu (chociaż czuję podskórnie, że ona nie ma końca:)

  • No powiem Ci słyszałam wszystko 🙂 A "Cioć dobrych rad" i "Matek Polek" to było tyle, że nie jestem w stanie spamiętać. Zawsze miałam wrażenie jaką złą matką jestem :). Pięknie napisany wpis 🙂 Ja jeszcze miałam: "Dlaczego Twój mąż kąpie małego – przecież zrobi mu krzywdę", a o tym, że mój Franciszek jest zawsze za lekko ubrany, walczę już 7 miesięcy, nie tylko od bliskich, ale i od obcych, że ja tutaj nie miałam wizyty opieki społecznej to naprawdę cud 🙂 Pozdrawiam i śledzę dalej :* Buziaki dla małego Franciszka

  • o tak, mąż traktowany jest często jak istota gorszego gatunku, nieumiejąca zająć się własnym dzieckiem. Franek pozdrawia Franka!:)

  • Anonimowy

    Wkurzające rady swoją drogą mnie najbardziej irytuje "Czy to chłopiec czy dziewczynka" a dziecko ubrane w różową sukienkę … 😀

  • taaa, też słyszałam to pytanie (Franek w niebieskich spodniach, granatowej bluzie z kapturem i czapce z daszkiem – no pomyliłabym jak nic)

  • Dokładnie każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie ale niektórzy tego nie kumają… A szkoda

  • Nerita

    Haha ja dziś miałam to samo z moją prawie półtoraroczną Darią. Ubrana w różową kurteczkę i buciki oraz siwe spodnie i to pytanie:"Czy to dziewczynka?". Przy drugim dziecku już jest mniej tych cudownych porad, chociaż nie powiem też się zdarzają. Najbardziej rozbrajają mnie starsze panie i młode pierworodne, które urodziły przed moją córcią i uważają, że wiedzą lepiej, chociaż obok mnie biega jeszcze pięciolatek :-).
    Dużo zabawy dało mi czytanie Waszych wpisów 🙂 Pozdrawiamy

  • Anonimowy

    Ja bym jeszcze dodała "A już Ci się wszystko wygoiło?"
    Koleżanka zapytała o to mojego narzeczonego na zakupach w markecie…

  • W mordę jeża. Świat jednak nie przestanie mnie zadziwiać:)

  • Dorzucam od siebie – noszę małego w chuście / nosidle. Usłyszałam:
    – Nie noś go tyle, bo się przyzwyczai.
    – Czy to mu nie szkodzi na kręgosłup? Ja bym tak nie robił/a.
    – Kobieto, udusisz go! Nie widzisz, że mu źle! (wykrzyczane przez jakąś kobietę w parku, gdy Młody zapłakał).
    – Czy to dziecko ma wózek?
    – Czy jemu na pewno jest tak dobrze?
    Najlepsza mina jest jednak wtedy, gdy jadę dodatkowo z wózkiem. Ludzie dyskretnie zaglądają, a tam zakupy 😉

  • jak raz spacerowałam po mej wsi z F. w chuście, jeden pan prawie spadł z roweru 🙂

  • F.

    Zapadło mi w pamięć to Twoje "Karmisz? Nie, głodzę!". Ktoś mnie ostatnio o to zapytał i myślałam, że wybuchnę śmiechem, bo od razu mi się to przypomniało 🙂

  • 🙂

  • U mnie z racji tego, że urodziłam drugiego synka nie kończą się pytania o to kiedy postaramy się o córkę… z resztą zaczęło sie już w ciąży:
    "-Chłopczyk czy dziewczynka?
    – Chłopczyk.
    – Ooo… to może za trzecim razem się uda córcia…"
    No szlag mnie trafia za przeproszeniem! Skąd pewność, że ja akurat nie chciałam mieć dwóch synów? Albo, że chcę trzecie dziecko? A jak trzeci też będzie syn? Próbować do skutku?

  • Anonimowy

    A takie chusty są dużo zdrowsze dla małego kręgosłupa niż wózek albo nosidełko wprowadzane zbyt szybko. A poza tym wszystko to co blisko ciała mamy lub taty – nie szkodzi 😉

  • Anonimowy

    "Druga dziewczynka…. ?! Do trzech razy sztuka" i mam ochotę palnąć osobnika w ….. gdziekolwiek!

  • Przeczytałam Twój komentarz i komentarz poniżej – wniosek? Zawsze jest nie tak 🙂 Druga dziewczynka, drugi chłopiec? MUSISZ mieć reprezentanta każdej płci 🙂

  • Ja urodziłam wcześniaka 8 miesięcy temu i od tamtej pory on ciągle jest za ciepło albo za zimno ubrany, ciągle mamy "stąd iść bo przeciąg!", ciągle "napewno jest głodny bo ssie smoka" (chociaż jadł 5 minut temu..), aaa no i ciągle "napewno boli go brzuch bo płacze!". Teraz musimy go rehabilitować i ja ćwiczę z nim w domu no i oczywiście "ale ta mama jest niedobra, bo męczy dziecko i każe mu ćwiczyć!". Szok… mam wrażenie że nic nie potrafię zrobić przy własnym dziecku! A 30 lat temu wszystkie kobiety były najmądrzejsze i wszystko robiły idealnie… hehe pozdrawiam
    Madziula

  • Ciekawe jest to, że to kobiety kobietom wytykają te wszystkie "błędy". Mimo że to właśnie one powinny być bardziej wyrozumiałe czy coś, po własnych doświadczeniach…

  • Anonimowy

    Mam tak samo, jeszcze jednej ciąży nie donosilam a juz mi trzecią planują. Kto by się nie pytał. Dziewczynka ? TAK !!! Nie martw się do trzech razy sztuka. TYLKO ZE JA.NIE. CHCE. !!!!! Nie chcieliśmy żeby nasza 3 letnia corcia była jedynaczka. Mamy 2 w.drodze. będzie siostra. Ja jestem zadowolona, bo moje dziecko jest szczęśliwe. I na tym koniec, więc po co ludzkie zbędne komentarze. Jak będzie trzecie to NAPEWNO Z WPADKI 😉 ale mi to obojętne czy chłopiec czy trzecia dziewczynka. Najważniejsze ZDROWE !!!!!

  • Za każdym razem jak mój Antoś tylko skrzywił się lub zapłakał to według teściowej – kolka. Czasem nawet 5 razy dziennie. No bo przecież dziecko płacze tylko kiedy ma kolkę. Jezu jak mnie to wk** 😀 A Antek 'prawdziwą' kolkę miał dwa razy.

  • A u mnie za każdym razem kiedy Franek się skrzywił lub zapłakał, było: może coś zjadłaś? (no jadłam, jadłam, matka też jeść musi)

  • O mało nie pękłam ze śmiechu jak to czytałam, szczególnie o karmieniu energią kosmosu! Ze wszystkim i ja się zetknęłam z każdym jednym tekstem. Też nie czepiałam żadnych wstążek i według wszystkich dookoła mojej Lili pierś nie wystarczała (chociaż pediatra mówił co innego). Teraz też mogłabym napisać listę rzeczy, które mi doszły w miarę wzrostu mojej pociechy 🙂 pozdrawiamy i sciakamy !

  • Anonimowy

    Zabawne i rzeczywiście wkurzające. Niesamowite, ale kiedyś czytałam bardzo podobny tekst na innym blogu. Chyba każda mama przezywa to samo 😉

  • Czy jest sens odpowiadać na anonimowy komentarz? Nie wiem. Trochę też nie wiem "co autor miał na myśli". To, że teksty typu: "najbardziej wkurzające teksty, które usłyszałam po porodzie" pojawiają się na wielu blogach? Pewnie tak. Pewnie nawet wiele z tych "wkurzających tekstów" się powiela. Myślę, że to temat bliski wielu mamom. Mimo wszystko ten komentarz, anonimowym, a jakże (czemu mnie to nie dziwi), zabolał mnie po prostu. Bo oskarżenie o plagiat to jest poważne oskarżenie. Szczególnie tu, w miejscu, które stworzyłam sama, od podstaw.

  • Mam ponad miesiąc do porodu i tak się zastanawiam czy też zostanę zalana podobnymi komentarzami…

  • Też myślę, że ta lista jest w miarę uniwersalna, ale absolutnie nieskończona 🙂

  • Zaprawdę powiadam Ci…zostaniesz 🙂

  • Anonimowy

    Hej, to ja, anonim z 16 października 2015 12:51. Nie miałam nic złego na myśli, serio! Przepraszam. Chyba chodziło mi o ten tekst: http://dziulkacrew.pl/top-5-glupot-ktore-slyszy-mloda-matka/, ale nie w kontekście plagiatu. Możesz śmiało skasować mój komentarz 🙂 Pozdrawiam!

  • Przede wszystkim fajnie, że tu wracasz – może pochopnie oceniłam Twoją anonimowość 😉 Ja też jestem Ci winna przeprosiny, może trochę "na wyrost" zareagowałam. Komentarzy nie usuwam, chcę żeby wszyscy pisali tu, to co myślą, nawet jeśli ja się niekoniecznie z tym zgadzam:) Tekst przeczytałam – mój faworyt: "Jadźka zrobiła sobie z Twojej piersi smoczek" 😀

  • Hehheeh no mnie chyba najbardziej w poczucie winy wpędzało – ona za często je, za krótko je – chyba masz kiepski pokarm, a denerwowało i denerwuje nadal: długo zamierzacie się karmić? Do 18- stki!

  • Ja mam dwie cory i chcialabym trzecie dziecko ale tez core a wszyscy zycza zebysmy sie zdecydowali nactrzecie bo by sie chlopiec przydal

  • Mnie też już coraz częściej pytają: JESZCZE karmisz?

  • Anonimowy

    A mnie wkurzają teksty tesciowej "ja bym mu dała tą marchewke z rosołu", "ja bym mu teraz nie dawała mleka", "ja bym mu założyła skarpetki" itp. Ja cos zrobię a ona na przekór zrobila by to cos inaczej. I dwa dni po porodzie tekst, że teraz to by się przydała dziewczynka, a kiedy odpowiedzialam, że drugiego dziecka raczej nie będzie to tesciowa sie bardzo oburzyła czemu Mały ma być jedynakiem?!

  • Wychodzi na to,ze jakakolwiek treść o przeciwnym toku myślenia niz Twoj-kierowana w Twoja stronę- spotyka się z Twoją krytyką. Nikt nie oskarża Cię o plagiat, po prostu ktoś wspomniał, w nawiązaniu do tematu, o podobnym poście i tyle. Nawet to,ze ktoś anonimowo coś napisał spowodowało u Ciebie krytykę. Trochę więcej dystansu na co dzień w stosunku do swojej osoby, a na pewno będzie Ci lżej z wieloma tematami 🙂 a to,że padają takie pytania po porodzie -no coż- lepiej,że są ludzie,którzy się o Ciebie martwią niż mają gdzieś Twoje życie. Po porodzie padają takie pytania, a po np.wypadku padająją inne, charakterystyczne dla danego zdarzenia pytania, niekoniecznie takie na które chciałoby się odpowiadać. Tylko od nas zależy jak to potraktujemy, ja życzę Ci więcej dystansu, bo to równa się mniej frustracji i więcej spokoju

  • O jej skąd ja to znam. Szczególnie punkt o tym ze mu zimno/ciepło. Nagminnie. Ale moja mama też zniszczyła system ciągłym stwierdzenio-pytaniem : a może co zrobił? 🙂
    Pozdrawiam. Świetny wpis 🙂

  • Teściowa zawsze wie lepiej;) moja mi powiedziała, żebym dała Frankowi popłakać, bo mu się płuca oczyszczą 🙂

  • "a może co zrobił?" mnie rozwaliło 😀

  • Nawzajem! 🙂

  • Widze, ze w tej kategorii moje mama i tesciowa sa wysoko w rankingu 🙂
    "Mam ciarki jak patrze jak go nosisz" (bo najlepiej trzymac dziecko sztywno jak w ramie do tanga ;))
    "Zalozylas mu czapke? Nie. Dlaczego?! Bo jest cieplo. Ooo a u nas zimno" (od tej pory zanim wyjdziemy na spacer, sprawdzam pogode u mamy, zeby go dobrze ubrac ;))
    Generalnie mlodemu jesr ZAWSZE zimno, ZAWSZE jest glodny a jak placze to trzeba go nosic bo "krzywde dziecku zrobili" a przeciez "nauczylismy go nosic to teraz mamy"
    Najgorsze jest to, że wszystko to slyszy sie od najbliższych albo innych matek, które przeciez tez kiedys byly swiezo upieczonymi rodzicami zupelnie nie zdajac sobie sprawy, ile te teksty powoduja stresu i nawet lez, zwlaszcza na poczatku.

  • Anonimowy

    Oj skąd ja to znam 😀 staramy się o pierwsze i ostatnie dziecko – decyzja zapadła już jakiś czas temu. Jak moja rodzina to usłyszała przynajmniej większa cześć z nich to normalnie chyba powinniśmy zostać spaleni na stosie za taki egoizm "ale dziecko same będzie przecież tak nie można" "jedynak to nieszczęśliwe będzie" No tak moje dziecko to się zapłacze na smierć bo skazane na samotność do konca zycia a ja powinnam rodzić nastepne i zajmować się 24/24 bo taka już moja kobieca rola 😀 Kasia

  • Mi się w ogóle wydaje, że parcie na społeczne parcie na dziecko numer dwa jest jeszcze większe niż na dziecko numer 1 🙂

  • To jest to, czego nie rozumiem! Kobiety kobietom zgotowały ten los 😉

  • Natalia

    Mamuśki, załamie Was, potem jest jeszcze gorzej. Mam 3-letniego synka i teraz wysłuchuję: "Dlaczego nie chcesz mu dawać słodyczy?", "Dlaczego on płacze? No puść mu te bajkę" (tak, niech siedzi cały dzień i ogląda bajki, żeby tylko był spokój), "Nie każ mu tyle jeść" (ale słodycze niech wcina, dlaczego nie), "Nie krzycz na niego" (czyli pozwalaj mu na wszystko, ale twierdzą, że nie są za bezstresowym wychowywaniem). I tak cały czas, mimo że to najbliżsi i mimo że wiele razy tłumaczyłam, że to ja jestem rodzicem i ja decyduję o tym jak wychowywać własne dziecko.

  • Może napiszę TOP 10 najbardziej wkurzających tekstów na każdy rok życia dziecka ?;)

  • Eh, właśnie jestem przerażona tymi wszystkimi tekstami "mądrych inaczej". Jestem w 7 miesiącu ciąży, a już słyszę różne teksty, jak powinnam wychowywać swoje dziecko… Cholera, chyba każdy kto ma dzieci, miał możliwość wychowywania ich po swojemu, więc niech się wszyscy ode mnie odczepią i dadzą mi robić zgodnie ze swoim sumieniem. Oj, będzie ciężko po porodzie…

  • Ja mam prawie sześciomiesięczne dziecko i jeszcze nie wypracowałam "taktyki idealnej" 🙂 Ale najgorzej chyba zacząć się tłumaczyć…