co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie pierwszy rok

Moje dziecko jest istotą myślącą


Moje dziecko jest istotą myślącą i staram się o tym pamiętać w każdym momencie. Ma swoje zdanie, ma swoje ulubione zabawki, ma swoje potrzeby. Zazwyczaj staram się próbować przynajmniej zrozumieć czyiś punkt widzenia, ale jest kilka rzeczy na świecie, których nigdy nie pojmę.

Nie rozumiem i chyba nawet nie chcę próbować zrozumieć, podejścia do dziecka z zegarkiem w ręku. Przykładowo dziecko chodzi na drzemkę o 13, więc jeśli o 12:30 chce mu się spać – nie wolno mu na to pozwolić! Dziecko jada co trzy godziny i ani o 10 minut szybciej! Kurde no. Jak ja jestem głodna to idę coś zjeść, gdyby ktoś odebrał mi tę opcję mówiąc: zjesz za 10 minut, wściekłabym się i biła ludzi. A to jestem ja – dorosła kobieta, co to niby ze światem se radzi i ze sobą ponoć też. Ale dziecko nie posiada tych wszystkich umiejętności radzenia sobie, jest głodne i już, chce jeść. Nie rozumie Twojego pomysłu by jadło i spało o konkretnej godzinie, nie rozumie Twojego zegarka.

Moje dziecko, mimo że jest małym słodziutkim bobaskiem, ma u mnie duży szacunek. Traktuję go podmiotowo, nie przedmiotowo. Staram się wsłuchiwać w jego potrzeby, dostrajać się do niego. Zawsze, gdy mam wątpliwości, czy robię słusznie, stawiam się na miejscu mojego dziecka. Prosta, stara i jakże mądra zasada – nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe. Nie chodzi tylko o „grube akcje”, ale właśnie o tę zwykłą, szarą codzienność, o to, że śpi i je, kiedy chce – sam odnajdzie swój rytm, moim zadaniem jest go wspierać i nie zaburzyć. O to, że gdy płacze, wiem, że ma ku temu powód, staram się go znaleźć, a nie udaję, że nie słyszę lub czekam aż się wypłacze.

Mam prawie 30 lat, a i tak gdy płaczę, chcę by ktoś zareagował, pomógł mi w moim problemie lub po prostu przytulił – jak można odmawiać tego małemu dziecku? Chcę by moje dziecko wiedziało, że jeśli będzie płakać, przyjdę mu pomóc, chcę żeby wiedziało, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy, należy mu jej udzielić. Nie chcę puszczać go w świat z informacją: nikt nie respektuje Twoich potrzeb. Poczucie bezpieczeństwa to najważniejsze, co mogę mu teraz dać.

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • Hmm zgodzę się, że taki rygor nie jest ludzki. Chociaż powiem szczerze mój Franek od urodzenia ma wprowadzoną rutynę, taki mały harmonogram, ale oczywiście nie jest rygorystyczny. Jeśli che iść spać wcześniej niż zwykle nie ma problemu, tak samo z jedzeniem. Taka rutyna jest dla nas wygodna, a Franek ma poczucie bezpieczeństwa. Chodzi o mniej więcej stałe godziny kąpieli, czy obiadku, ale to naprawdę idzie sobie zbudować. Popieram, że Mały Człowiek to już Homo Sapiens i sam "mówi" co kiedy potrzebuje 🙂

  • oczywiście system dnia (i nocy:)) musi być, jeżeli poobserwujemy nasze dziecko, zobaczymy, że ono ma taki system naturalnie wbudowany. To czemu jestem przeciwna, to wymyślaniu własnego systemu z punktu widzenia dorosłego oraz trzymaniu się go sztywno, zupełnie nie biorąc pod uwagę dziecka