co u nas Dziecko FAQ moim skromnym zdaniem pierwszy rok

Noc jest od spania! O systemie dnia i nocy oraz rytuałach

Nic mi w życiu nie wyszło tak, jak Franka noc. Poważnie. To moja chluba i sukces wychowawczy (no oczywiście poza paroma razami, kiedy me dziecko postanowiło się zbuntować, co ja szanuję generalnie, i nie spać).


Ale śmiem twierdzić, że mi to wyszło, ponieważ z jednej strony się wyedukowałam, oddzieliłam ziarno od plew, a z drugiej wsłuchałam się w siebie i byłam stuprocentowo pewna swego. Wniosek? Taki jest w skrócie mój przepis na udane macierzyństwo: wiedza + instynkt + pewność siebie. Generalnie. Ale! To nie są łatwe rzeczy (tudzież, jak mawiał mój dziadek, to nie jest tak, że piardniesz w kij i masz parasol).

Środkową część równania ma każda mama, wystarczy się wsłuchać i podążać, seriously. Jak to powiedziała napotkana ostatnio na spacerze współmieszkanka mej wsi: „Jesteśmy do tego stworzone”, i naprawdę to trybi po prostu. Rodzi się dziecko i nawet taki leń jak ja, co go walący się dach z trudem by obudził, wstaje do dziecka, które mruknęło cichutko.


Pewność siebie, to jest kurde trudny temat u mnie (kto czyta mnie regularnie, ten wie). Ale zauważyłam, że im bardziej się wyedukuję, tym bardziej mam wrażenie, że robię dobrze. Może to jest jakaś droga? Naczytam się, przemyślę, te przemyślenia jeszcze raz sobie przemyślę, i mam w głowię jakąś opinię, ale też mam i argumenty, by o swoje zdanie walczyć.


No i wiedza! Jeżeli chodzi o dziecko, to już pewnie wiecie – każda książka mówi inaczej, a jeszcze inaczej nasze mamy, ciocie i sąsiadki. Jeżeli chodzi o system dnia – też już o tym pisałam (KLIK!), ufam, że dziecko wykształca swój system, jeśli mu nie przeszkadzamy. Oczywiście pomóc też powinniśmy. Moim głównym zadaniem jest nie zaburzać systemu drzemek, który wykształcił sobie Franko. Generalnie dziecko trzymiesięczne ma już swój rytm, to po pierwsze, a po drugie, jest gotowe za tym rytmem podążać. Czyli po pierwsze nie zaburzam mojemu synowi systemu drzemek (no bo umówmy się, o te drzemki się głównie rozchodzi), po drugie staram się organizować świat tak, by o odpowiedniej porze, o której on systematycznie wcześniej czuł się senny, zasugerować mu, że czas spać. Małe dzieci lubią rytm, lubią przewidywalność, to element ich poczucia bezpieczeństwa, a według mnie to mój podstawowy obowiązek, by moje dziecko owo poczucie bezpieczeństwa miało. Poza tym dzieci, które wychowywano w oparciu o pewien system dnia radzą sobie lepiej z byciem zorganizowanym w przyszłości, jako dorośli ludzie – tak mówią mądre książki.


Ważne jest też by w czasie aktywności, tę aktywność dziecku rzeczywiście zapewnić. Czas czuwania u dziecka cały czas się wydłuża, w związku z tym aktywność powinna na tyle dziecko zmęczyć, by rzeczywiście poczuło się senne w okolicach planowanej drzemki.


Regularny system dnia naszego dziecka jest też dobry dla nas, no bo nie ukrywajmy, raz, że pranie, obiad i te sprawy, a dwa, że ja lubię pić kawę ciepłą, a jak moje dziecko nie śpi, to to graniczy z cudem.


Czyli ogólnie regularność tak, ale terroryzm zegarkowy bardzo duże nie. Pisałam już o tym, znacie moje zdanie, oraz moją zasadę – podchodzę do dziecka z szacunkiem (pod tym względem w Europie przoduje Norwegia, gdzie naprawdę dzieci darzy się ogromnym szacunkiem, szanuje się ich podmiotowość i indywidualność) i nie robię mu rzeczy, których nie chciałabym, żeby mi robiono. A akcja pod tytułem: możesz iść spać o 12 i ani o minutę wcześniej to jest dla mnie ruska tortura.


Co do nocy – no która z nas nie marzy, by ich dzieci szły spać, przesypiały błogo całą noc, budziły się z radosnym gaworzeniem rano? Rano to znaczy przynajmniej o 7:00?


Ja.


Z racji tego, że karmię piersią – zakładam przynajmniej jedną pobudkę nocną, ponieważ mleko nocne ma inne właściwości, niż mleko produkowane w ciągu dnia. Jako że specem nie jestem, a blogi super mądre o karmieniu piersią już mamy to możecie sobie poczytać o tym TU.


Ale matka też człowiek, wyspać się musi. A więc jedna pobudka – spoko, siedem – już nie.


Pamiętajmy, że to my jesteśmy ci dorośli i mądrzy i musimy naszemu dziecku pomóc się zaaklimatyzować w nowym świecie, a czasem delikatnie zasugerować lepszą drogę (czyli drogę snu:)


Dziecko nie jest robotem, nie zaśnie na pstryknięcie palców. Wyciszanie musimy zacząć odpowiednio wcześniej. Pomocne okazują się być wieczorne rytuały, które będą dziecko informować, co się właśnie zaczyna dziać. Pod tym względem świetna jest kąpiel, gdzie możemy całą ją zamienić w jeden wielki rytuał. Starajmy się jednak robić wszystko mniej więcej w tej samej kolejności – super czułe dziecko czytaj Franek na najmniejsze wybicie z rytmu reaguje niezaśnięciem. O kąpieli pisałam też TU.


Nocą jest ciemno – warto do tego przyzwyczajać nasze dziecko od początku. Delikatne światło – ok, ale bez przesady. Nocą jest też cicho, warto o tym pamiętać zarówno przy usypianiu dziecka, jak i przy jego nocnych pobudkach. Dźwięki, które nie wytrącą dziecka z zasypiania, to biały szum oraz kołysanka, którą co wieczór mu śpiewamy.


Wśród książek, które będę polecać zawsze i wszędzie, z pewnością znajdzie się „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” (Harvey Karp). W tej książce opisana jest metoda 5S, która składa się z:


1. Spowijania – czyli ciasnego owijania dziecka – tu sprawdzają się wszelkiego rodzaju woombie, rożki i śpiworki (te ostatnie Franko kocha z całego swojego małego serca)

2. Stabilnej pozycji – na boku (z gadżetów godnych polecenia: wałki zabezpieczające do spania) lub brzuchu (to ostatnie pod kontrola rodzica of kors), kładzenie dziecka na plecach może wywołać u niego odruch Moro (a o odruchach noworodka było już TU)
3. Wyciszania – czyli białego szumu, kiedyś sławna już suszarka, a dziś na przykład aplikacja w telefonie, o której pisałam TU lub Miś Szumiś.
4. Skokołysania – czyli rytmicznego kołysania. W ten sposób działają przecież leżaczki bujaczki, przejażdżki samochodem, jazda wózkiem lub chustonoszenie.
5. Ssania – czegokolwiek 🙂

Metoda ta mówi, że kluczowe jest zapewnienie dziecku warunków podobnych do tych, do których przywykło w brzuchu mamy. W ten sposób uruchamiamy u dziecka odruch uspokajania się, a od tego do zaśnięcia niedaleka już droga 🙂


Korzystałam z:

H. Karp, Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy, Mamania, Warszawa 2013

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • Nie chce negować Twojej teorii, bo może to tylko przypadek naszego Franka jest jedyny w swoim rodzaju 🙂 Mianowicie do 4,5 miesiąca też cieszyłam się, że moje dziecko zasypia o 20:10 i budzi się o godzinie 6:50 przeważnie tak było. Również stosowałam się do tych zasad i cały czas się do nich stosuje. Jednak pewnego razu przyszła noc, a za nią kolejne, że Franek nagle zaczął się budzić w nocy ok 3-4 razy, na mleko, a czasami bo tak. Trwa to do dziś a ma już 8 miesięcy, różnica jest taka, że budzi się max 2 razy. Próbowałam wszystkiego, robiłam wszystko to co dotychczas jednak nic nie skutkuje. Więc tak jak wszyscy nam zazdrościli teraz współczują. Przyczyn niby jest kilka: ząbkowanie, skoki rozwojowe i po prostu tak ma.Sama nie wiem, która teoria jest prawdziwa 🙂 Więc życzę aby Twój Franek miał tak zawsze czyli przesypiał całą noc =) Pozdrawiamy :*

  • Mój Franek nie przesypia całej nocy:) tak jak pisała, nawet bym tego nie chciała, bo nocne mleko ma inne właściwości niż dzienne i warto by dziecko karmione piersią je piło. Na przykład teraz, w trzecim miesiącu czyli właśnie skoku rozwojowym potrafi budzić się co półtorej godziny nawet. Nie mniej jednak rozumie co to jest noc i to jest mój sukces. Budzi się, najada,czasem chwilę pomyśli o życiu i idzie spać dalej:)

  • Metoda 5S uratowała nas podczas kolek!!! Hania najbardziej pokochała szumienie i spowijanie- spanie w otulaczu( chociaż ja na początku byłam pełna obaw patrząc na nią taka skrepowana, niczym motylek w kokonie, jakoś nie docierało do mnie ze to jest to dzięki czemu ona poczuje się lepiej, bezpieczniej). Spało jej sie w nim tak dobrze, ze przesypiała w nocy nawet 6-7 godzin, trzeba było ja wybudzać na jedzenie! . Po 3 miesiącu zakończyliśmy przygodę z otulaczem i przerzuciliśmy sie na śpiworek. Rutyna byla tez od pierwszych dni, myślę ze to jest podstawa! Teraz mamy ok. 2 pobudki i śpimy do 8 ( chociaż oczywiście są wyjątki np.aktualnie zaczynamy rozdział zęby i płacz przez sen) Duzo trudniej nam jest ogarnąć rutynę drzemek w dzien….

  • ja też mam problem z drzemkami w dzień, szczególnie z tymi popoludniowymi, ale wyluzowałam – chce to śpi, nie chce to nie śpi, zmusić go nie zmuszę (chloroform?;)

  • dziękuję Ci za ten wpis
    przede mną narodziny Oliviera i zastanawiam się jak to będzie
    mam przygotowany otulacz, rożek ale szumisia nadal brak
    ciekawe jaki będzie nasz maluszek
    sama wybudzałaś Franka na mleko w nocy?

  • Początkowo zalecono mi by wybudzać dziecko co trzy godziny (w nocy dopuszczalna niby jest jedno spanie czterogodzinne). Wybudzać ponoć powinno się do szóstego tygodnia. Wiem, że tu też są różne "szkoły" – wybudzać czy nie wybudzać? Oto jest pytanie. Ale mi los łaskawy choć raz oszczędził dylematu moralnego – Franek ani razu do szóstego tygodnia życia nie spał dłużej niż trzy godziny. A teraz też zazwyczaj budzi się 3-4 razy w nocy.