Dziecko FAQ pieluchy wielorazowe pieluchy wielorazowe po naszemu pieluszki wielorazowe pierwszy rok recenzje

Pieluszki wielorazowe – podejście leniwe

Kolejny raz podkreślę – jestem leniem. Nie zabierałabym się za pieluchy wielorazowe, gdybym nie wyczytała, że nie ma z tym aż tyle roboty, ile mogłoby się wydawać. Po miesiącu używania wielorazówek mogę z czystym sumieniem powiedzieć: jest z tym jeszcze mniej roboty niż przypuszczałam! Uwaga, będzie grubo – oto nadchodzi post, w którym wielokrotnie padnie słowo KUPA.


Jak więc wygląda wielopieluchowanie w praktyce? Jeżeli macie przed oczami stertę pieluch tetrowych umazanych kupą, które trzeba prać na tarze nad rzeką albo w pralce „Frani” to to jest bardzo zły obraz. Wielopieluchowanie tak naprawdę niewiele się różni od stosowania jednorazówek. 

U nas wygląda to tak: gdy wstajemy rano, funduję Frankowi poranną toaletę, co jak się domyślacie wprost uwielbia (o czym świadczą głośne okrzyki „uwielbienia” 😉 zmieniam mu nocnego pampersa na pieluszkę wielorazową. Zakładanie naprawdę nie różni się od zakładania pampersa, z tym że pampers jest na rzepy, a wszystkie wielorazówki jakie mam ja są na napy. Nap jest dużo, dzięki czemu możemy regulować rozmiar pieluszki. Różnica między pampersem a wielorazówką jest taka, że musimy ją sobie uprzednio przygotować, czyli włożyć na przykład włożyć wkłady do otulacza lub kieszonki.


Tu mamy wersję otulacz plus wkład z mikrofibry plus wkładka sucha pupa.

Na tak przygotowaną pieluszkę ja nakładam jeszcze wkładkę papierową, bez której generalnie nie wyobrażam sobie życia. Wkładka ta wyłapuje grubsze sprawy, tak że pieluszka jest w niewielkim stopniu zabrudzona. Przy mini kleksach radzi sobie w zupełności tak, że nie trzeba zapierać pieluszki. Ja używam tych , kupowałam na allegro. 


Tak przygotowaną pieluchę instaluję na dziecku. Jeżeli nie ma kupy, pieluchę zmieniam po półtorej godziny max po dwóch. Nigdy mi się nie zdarzyło, by Franek zgłaszał swoje niezadowolenie z faktu, że ma mokro.


Kiedy zmieniam pieluchę bezkupową po prostu wyjmuję wkłady i wrzucam je do zamykanego wiadra, które stoi przy przewijaku. Do środka zawsze wlewam kilka kropel olejku z drzewa herbacianego – niweluje brzydki zapach i ma działanie bakteriobójcze. Do otulacza lub kieszonki wkładam nowy wkład i papierek i finito!

Szybko, zwinnie i bezproblemowo. 

Wkłady i obudowy piorę co drugi dzień razem z innymi ciuchami Franka. Daję trochę mniej płynu do prania niż zwykle i nie dodaję płynu do płukania (to ważne, bo może zatłuścić nam wkłądy i nie będą dobrze chłonąć). Za to dodaję łyżeczkę magicznego środka o nazwie Nappy Fresh – to środek antybakteryjny i sanityzujący, który pozwala w tak niskiej temperaturze jak 40 st. osiągnąć to, co nasze babcie podczas wygotowywania pieluch.

I tyle. 

Pod warunkiem, że nie zdarzy się KUPA (kolejny raz to słowo).

Zanim ogarnęłam wkładki papierowe, mój świat był marny, generalnie w kupie po paszki. Z wkładką świat jest piękny – większość kupy zostaje na papierku, który ląduje w toalecie. Na wkładzie zostają zazwyczaj tylko plamy, które zapieram mydłem do odplamiania Dr. Beckmann, później wrzucam do prania razem z pozostałymi pieluchami. 

Proste? Jest jeszcze prostsze niż brzmi. Naprawdę!

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts