Dziecko FAQ pieluchy wielorazowe pieluchy wielorazowe po naszemu pieluszki wielorazowe pierwszy rok recenzje

Wielopieluchowanie czas zacząć! – o rodzajach pieluszek wielorazowych


O pieluszkach wielorazowych myślałam już w ciąży. Nie jestem jakaś pro eko bio, ale miałam w sobie niezgodę na tak dużą produkcję śmieci oraz tak duży wydatek na coś, co wszyscy wiemy jak kończy. Pomyślałam o pieluszkach wielorazowych. Jednak okazało się, że temat jest generalnie bardziej skomplikowany niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, ponieważ pieluszek wielorazowych jest, jak sama nazwa wskazuje, wiele rodzajów.

Jestem leń, kto mnie zna ten wie. Także zainteresowałam się tematem, ale od początku miałam podejście wyluzowane, tzn. nie chciałam wielopieluchować Franka od noworodka, ponieważ po pierwsze do mega nowej dla mnie sytuacji, nie chciałam dodawać kolejnej nowości, a po drugie, dla noworodków trzeba kompletować właściwie osobny zestaw pieluszek. Od około trzeciego miesiąca można wielopieluchować pieluszkami OS czyli One Size, które starczają już do końca okresu pieluchowania (zależy to od wielkości dziecka, my z Frankiem startowaliśmy od drugiego miesiąca). Więc tak chciałam zrobić, mając na względzie swój komfort psychiczny i oszczędność. 

Dziś, po miesiącu wielopieluchowania, wiem, że z noworodkiem również bym sobie już teraz poradziła, ale dalej obstaję przy tym, że jeśli jest to nasze pierwsze dziecko lepiej (czytaj: wygodniej) jest zabrać się za wielorazówki, kiedy już ogarniemy dziecko samo w sobie, bo po prostu możemy się do nich zbyt szybko zrazić. Jeśli chodzi o oszczędność, zestawy noworodkowe możemy korzystnie sprzedać, więc nie jest to tez jakiś super wydatek (na pewno mniejszy niż pampersy na ten okres). 

Poza tym, umówmy się, obsiusiane pieluszki to jest pikuś, ale numer 2 sprawia już problem (o tym jak dokładnie przebiega proces wielopieluchowania po naszemu w następnym poście). No a przy noworodku nr 2 zdarza się zdecydowanie częściej niż teraz, gdy Franek ma trzy miesiące. 

Tak jak już wyżej napisałam, zaczęłam wielopieluchować Franka od drugiego miesiąca głównie ze względu na upały. 

Jak już wspominałam, jestem leń i nie chciałam fundować sobie dodatkowej nowości po narodzinach Franka. Dlatego też zawsze w odwodzie trzymałam pampersy, nie przeszłam na wielopieluchowanie stuprocentowo. Przechodziłam stopniowo, zakładając mu wielorazówki w domu, poczatkowo na godzinę, dwie, później stopniowo wydłużając ten czas. Obecnie zużywamy trzy pamersy dziennie – dwa w nocy i jeden w ciągu dnia na spacerze. 

Nie jestem żadnym specem w temacie, od razu ostrzegam. Ale rozkminiałam od początku sama i to jest podsumowanie łopatologiczne moich rozkmin. Generalnie można podzielić temat pieluszek wielorazowych na dwie kategorie: jak to mówi mój mąż OBUDOWY i to, co możemy w nie włożyć, czyli WKŁADY.

OBUDOWY:

1. OTULACZ
to coś, czego używamy jako warstwy zewnętrznej, nieprzemakającej dla wkładów, formowanek, czy pieluszek tetrowych lub flanelowych. Najpopularniejszy rodzaj otulacza to w praktyce kawałek materiału PUL (chociaż istnieją też inne otulacze np. wełniane, które są w formie majtek) zapinanego na rzepy bądź napy. Otulacze trzymają wkłady na miejscu i zapobiegają przeciekaniu. Plusy Otulacza – cena (to zazwyczaj najtańsze rozwiązanie), szybko schną, możemy robić fajne kombosy czyli łączyć w dowolny sposób dużo wkładów. Jeden otulacz starcza na kilka użyć zanim go wypierzemy, na niektórych forach czytałam, że dziewczyny dają je do prania nawet po dwóch dniach używania. Ja daje otulacz do prania po dwóch – trzech wymianach wkładu, czyli w praktyce max po 6 godzinach bycia w użyciu. 

Po złożeniu wygląda tak:



Po rozłożeniu tak:




A z wkładem w środku tak:



Na zdjęciu wkład z mikrofibry.

2. KIESZONKA
To otulacz obszyty z wewnętrznej strony warstwą mikroplaru. z jednej strony między PULem a mikropolarkiem jest dziura, przez którą wkłada się wkład do środka. Początkowo miałam obawy przed kieszonkami, wydawały mi się mniej praktyczne niż otulacze. Po dwóch tygodniach używania otulaczy zamówiłam pierwszą kieszonkę z ciekawości. I pozytywnie się zaskoczyłam. Po pierwsze mikropolarek działa jak dodatkowy wkład sucha pupa, czyli odciąga wilgoć do środka pieluszki (w praktyce do wkładu, który włożyliśmy do środka). Na forach mówią, żeby dawać kieszonkę do prania po każdej zmianie pieluszki, czyli w koszu ląduje i wkład i obudowa. Może jestem świniarską matką, ale ja daje kieszonkę do prania po drugiej wymianie wkładu. 

Kieszonka po złożeniu wygląda podobnie do otulacza:



W środku wygląda tak:



A tam do środka wkładamy wkład 🙂 



Oczywiście wkładamy go tak, że nic nie wystaje. Na zdjęciu wkład bambusowo – węglowy.

3. ALL IN ONE czyli AIO
Czyli w praktyce kieszonka, która wkład ma w środku wszysty na stałe i nie możemy się do niego dostać. Minus to cena i długość schnięcia. Kieszonka z wkładem osobno schnie szybciej. 

Ja zdecydowałam się na otulacze i kieszonki, AIO wydają mi się póki co niepraktyczne, bo od razu całość idzie do prania. Ale być może nadejdzie czas i na AIO, myślę, że to dobra opcja, kiedy prosimy kogoś, by zajął się naszym dzieckiem – AIO naprawdę działa jak pampers, tylko taki, co się go pierze:)

CO DO ŚRODKA:

1. WKŁADY
Są ich miliony. No dobra, trochę mniej, ale dużo rodzajów. Dzielą się ze względu na materiał, z którego zostały wykonane (i ilość warstw w środku) oraz kształt.

Ze względu na materiał możemy wyróżnić:

1. MIKROFIBRA
2. BAMBUS
3. BAMBUSOWO – WĘGLOWE
4. SUCHA PUPA – jednej strony ma mikropolarek, który odciąga wilgoć do środka i przy pupie naprawdę prawie nie czuć mokrego.
5. KONOPIE

Różnią się chłonnością i długością schnięcia. No i ceną oczywiście. Na przykład mikrofibra jest tania, ale długo schnie (u mnie ok. 12 godzin w pomieszczeniu) i chłonie średnio (na półtorej godziny u Franka jedna mikrofibra nie wyrabia, robię kombos mikrofibra plus sucha pupa, lub dwie mikrofibry. Bambusowo – węglowe to póki co moje ulubione – chłoną super, schną błyskawicznie (właściwie z pralki wyciągam je prawie suche), no ale cenowo wychodzi to „trochę” drożej niż mikrofibra. 

Ze względu na kształt:

1. KLASYCZNE – klasyczne wkłady to takie prostąkąty, które po prostu wkładamy do otulacza lub kieszonki i już. 

Na przykład taki:




2. SKŁADANE czyli mamy więcej warstw po złożeniu czytaj większą chłonność, ale na suszarce wkład suszy się nam szybciej, bo możemy go rozłożyć. Jako pieluszek składanych można również używać pieluch tetrowych i flanelowych.

3. W KSZTAŁCIE KLEPSYDRY



2. FORMOWANKI 
Oprócz wkładów możemy do otulaczy używać formowanek. To pieluszki przypominające kształtem pieluchę jednorazową, mogą być wykonane z bambusa, konopi, bawełny itp., ale na nie musimy jeszcze nałożyć otulacz, bo inaczej będą przeciekać. Aktualnie nie mam żadnej na stanie.

Możemy więc robić połączenia:

1. WKŁAD plus OTULACZ

2. FORMOWANKA plus OTULACZ
3. WKŁAD plus KIESZONKA

Poza tym, i to jest mój ostatni szał, możemy też robić KOMBOSY (najlepiej póki co sprawdza się to u mnie w otulaczach), czyli załadować np. dwa różne wkłady, przez co głównie zwiększamy chłonność.

Ile tego potrzebujemy?

To zależy. Aktualnie jestem na etapie, gdzie wydaje mi się, że wkładów mogę mieć ilość nieskończoną. Ale na poważnie – na chwilę obecną posiadam 4 otulacze i trzy kieszonki oraz 25 różnych wkładów i to starcza mi spokojnie, by według planu robić pranie co dwa dni. Zmieniam pieluszkę co maks dwie godziny, najczęściej po półtorej (oczywiście jak jest nr 2, to od razu). Na noc i na dłuższy spacer używam pampersów. Póki co ten zestaw sprawdza nam się świetnie, jednak z pieluszkami jest tak, że to co sprawdza się super kiedy dziecko ma trzy miesiące, może sprawdzać się trochę gorzej, kiedy dziecko jest starsze i zaczyna raczkować lub chodzić. 

Plusy pieluszek wielorazowych

– oszczędność

– mniej śmieci
– wzory na obudowach cieszą oko
– pupa ma sobie lepiej, bo oddycha
– dzieci szybciej się odpieluchowują, bo czują mokro

Minusy pieluszek wielorazowych

Jest to troszkę bardziej skomplikowane niż pieluchy jednorazowe, ale nie aż tak, jak się tego spodziewałam. Różnicy w ilości prań również nie zauważyłam, bo piorę pieluszki z ciuchami Franka, więc i tak co dwa dni pranie bym robiła. 

Kiedy się o tym pisze, brzmi to dość skomplikowanie, wiem, bo sama czytałam miliony wpisów na blogach i forach odnośnie pieluszek i tak naprawdę uczymy się tego dopiero, gdy już mamy pieluszki w domu i zaczynamy ich używać. Niemniej jednak to co mnie zaskoczyło w pieluszkach wielorazowych to fakt, że ich używanie jest AŻ takie proste. No i te piękne wzory na obudowach 🙂

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • Może przy następnym dziecku odważę się na pieluszki wielorazowe. Jak na razie jest to dla mnie czarna magia

  • Dla mnie też była i w dalszym ciągu się uczę. Ale stosuję podejście leniwe i oszczędne! 🙂 Czyli nie wkręcam się za bardzo, nie spędzam pół dnia szukając sposobu jak najlepiej namoczyć pieluszki itd. oraz nie wydaję milionów na markowe otulacze.