co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie pierwszy rok

8 rzeczy, o których zapominają młode matki


Czas po porodzie to czas całkowitego skupienia na dziecku. Zdarza się nam więc o kilku rzeczach po prostu zapomnieć.

1. O tym, że to TY jesteś najważniejsza

Tak, zgadza się – Ty. Nie sprzątanie, nie obiad. Jak Ty padniesz wszystko padnie. I to jest coś o czym na maksa się zapomina, albo nawet jak się nie zapomniało, to ciężko wprowadzić to w życie Zazwyczaj kobiety mają tendencję do stawiania się na ostatnim miejscu, ma być czysto schludnie, obiad, dziecko ogarnięte. A my zadowolone i niemarudzące. A to jest kolos na glinianych nogach.

Idzie się zapętlić, ja mam takie skłonności na maksa, że jak coś robię to muszę to robić dobrze, więc dwa dni temu już zaczytywałam się w blogu Niebałaganka i prawie, prawie wydrukowałam harmonogram sprzątania, bo to u mnie kuleje ostatnio. Potem puknęłam się w głowę. Kurna, posprzątam jak będzie chwila. Obiad będzie lepszy lub gorszy. Kiedy zapętlam się w obiad-pranie-prasowanie-sprzątanie, powtarzam sobie, że jestem teraz w domu dla dziecka, nie dla domu, z nim mam spędzać czas, a nie z mopem. Jednak, mimo że to czas dla dziecka, paradoksalnie o siebie musimy zadbać bardziej. Od dzieci uczymy się szybkiej regeneracji. 15-minutowa ciepła kąpiel potrafi zdziałać cuda (pewnie tak, dawno tak długo w wannie nie leżałam, no dobra 5-minutowy ciepły prysznic 😉

2. Jaka jest różnica między bałaganem a syfem


Jeśli jest syf, warto posprzątać, no dziecko, zarazki, wiadomka. Ale bałagan to nie syf. Porozrzucane zabawki to nie syf. 


3.  O tym, że fora internetowe to zło


Najlepiej w ogóle nie szukać pomocy w internecie. Ale chyba nigdy nie używałam tyle wyszukiwarki Google, jak po porodzie. Coś tam coś tam u niemowlaka, coś tam coś tam, a karmienie piersią. To były moje dwa ulubione hasła.

I teraz tak – czytanie stron mniej lub bardziej naukowych i tak jest bardzo ryzykowne, jednak czytanie for internetowych to jest przepis na nerwicę. Nie wchodź tam, bo nie wyjdziesz. Normalnie czytając to zaśmiewałabyś się do łez, jednak po porodzie masz w sobie burzę hormonów i milion sześćset niepewności na minutę, więc fora wzbudzą wyrzuty sumienia, dobitnie pokażą, że wszystko robimy źle, a i to wszystko przy dobrych wiatrach – przy złych może okazać się, że już za późno na jakąkolwiek pomoc. Zasada „nie wchodź na fora” tyczy się również kobiet w ciąży.


4. Jak prosić o pomoc 

Po pierwsze zapominamy, że w ogóle o pomoc można poprosić. Tak więc drogie Panie, proszenie o pomoc to nie jest oznaka słabości. 

Po drugie, zapomnijmy o polskiej kurtuazji, czyli jak ktoś pyta czy nam pomóc, mamy tendencję do odmówienia, jakoś tak wynika z zasad savoir vivre, tak jak Amerykanin zapytany „How are you” odpowiada mechanicznie „I’m fine, thanks”, tak my zapytane, czy nam pomóc, z uśmiechem odpowiadamy „Nie, dziękuję”. 

Po trzecie, forma też jest ważna. O pomoc prosimy zwięźle i konkretnie. Narzekanie i smęcenie nie jest proszeniem o pomoc, delikatne lub mniej delikatne sugerowanie, że tej pomocy potrzebujesz, również nie jest proszeniem o pomoc. Czasem warto sformułować konkretną prośbę o pomoc, niż chodzić i się frustrować, że nikt nie widzi, jaka jesteś zmęczona. 

5. O tym, że dziecko przeżyje bez nich – godzinę lub dwie (może i trzy?)


To jest mój osobisty problem numer jeden. Ciągle się uczę, że moje dziecko naprawdę jest w stanie przeżyć przynajmniej godzinę beze mnie. Wydaje mi się, że tęskni, płacze i doświadcza stanów agonalnych. Prawda jest taka, że moje dziecko jest na takim etapie, że w praktyce wygląda to tak, że dopóki nie zgłodnieje, właściwie nie zauważa, że mnie nie ma. 


6. O tym, że jak się idzie do świata to się nie mówi o dziecku

Szczególnie, jeśli spotykasz się z osobą bezdzietną. Ja wiem, że dziecko to aktualnie twój cały świat, ale twoi niedzieciaci znajomi może nie koniecznie są tak entuzjastycznie jak ty nastawieni do tego, że twoje dziecko nauczyło się przewracać na bok. Jeżeli spotykasz się z dzieciatymi znajomymi, kuszące jest pogadanie porównywawcze – dobra, chwilę można, ale dla własnego zdrowia psychicznego nie poświęcaj temu całego spotkania, które przecież miało być po to, by się trochę od dziecka oderwać.

7. O partnerze

Po okresie ciąży, która zazwyczaj jest okresem zbliżenia się do siebie przyszłych rodziców, dużo bardziej odczuwalne jest to, że nagle po porodzie tata schodzi na dalszy plan. Oczywiście, że trochę zejdzie, ale niech to będzie plan drugi, a nie sześćdziesiąty trzeci.

8. O ryzyku i spontaniczności

Będąc rodzicem ograniczamy ryzyko do minimum, spontaniczność zamieniamy na rutynę, bo przecież nasze dziecko tak ją kocha i tak jej potrzebuje. Fajnie jest zostawić w głowie przestrzeń na spontaniczność, bo ona generuje rzeczy, które potem wspominamy. Dla mnie chyba największym problemem bycia młodą mamą jest monotonia każdego dnia. Dlatego podwójnie staram się, by od czasu do czasu zafundować sobie coś, co trochę ten monotonny rytm przełamie. 

O czymś jeszcze zapomniałam? 😉 Piszcie w komentarzach!

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • F.

    Ciekawostka: bałagan to nazwa tradycyjnego, jakuckiego domu. Zawsze się zastanawiałam jakim cudem to słowo przywędrowało do Polski z tak odmiennym znaczeniem 🙂

    A jeśli chodzi o wspomniane punkty, to starałam się jednak o tym wszystkim nie zapominać. I chyba wyszło mi całkiem nieźle.

  • No! Wiedziałam, że bałagan to nie jest negatywne słowo 😀

  • Bo my mamy, mamy już tak, że wszystko chcemy na 100%. I dodałabym, że zapominamy, żeby do wielu rzeczy podchodzić z dystansem.

  • To prawda – tego tez się ciągle uczę.

  • Nie wiem, czy mogę zaliczać się do młodych matek, bo teraz 24-latka to już nie taka młoda mama… 😉 Jednak owe rady biorę do serca i mam nadzieję, że będę praktykować!

  • Młoda młoda! Ja mam w tym roku ostatni raz dwójkę z przodu … 🙁

  • Nr 5 i Nr 6 mną rządzą! Nie mogę dziecka zostawić… i najchętniej gadałabym tylko o dzieciach – niekoniecznie swoim, ale jak koleżanka nie ma swojego to zostaje tylko mój Junior 😛 ale już się oduczam!

  • no ja ostatnio opowiadałam mojej niedzieciatej koleżance o NHN i BLW, bo się zagalopowałam. Minę miała nietęgą 🙂