dla dziecka pierwszy rok recenzje zabawki i książki

Recenzja karuzeli „Zamkowej” Canpol Babies


Zanim u nas w domu zagościły wielkie zmiany, Franek spał w kołysce i nie zdecydowałam się na zakup karuzeli. Z baldachimu zwisało mu wtedy takie coś , czego początkowo nie zauważał, później bacznie obserwował, następnie zaczął wyciągać ku temu ręce, aż w końcu zaczął łapać poszczególne elementy i przeżuwać (szczególnie upodobał sobie ważkę). 

Kiedy Franek przeniósł się do łóżeczka, stanęliśmy przed wyborem karuzeli, bo zwierzątek z Ikea nie dało się do niczego przymocować. Dzięki uprzejmości firmy Canpol Babies otrzymaliśmy z Frankiem karuzelę do testowania, a oto wyniki tego testu.


Karuzela z serii „Zamkowa” przede wszystkim spełnia moje wymagania pod względem wyglądu – nie przepadam za zabawkami dla dzieci całymi z plastiku. Tu z plastiku jest stelaż montowany do łóżeczka oraz część grająca, natomiast element główny karuzeli wykonany jest z miłego w dotyku pluszu.

Karuzela w opakowaniu wygląda tak:

Wszystkie elementy po wyjęciu przedstawiają się następująco:


Jako że uwielbiam testować produkty, karuzela pojawiła się na Frankowym łóżeczku dzień po przybyciu do naszego domu, po tym jak wyprałam pluszowe figurki.

Montaż jest banalnie prosty, nawet taka sierota jak ja poradziła sobie doskonale. Jedyny element, który montuje się dość ciężko to połączenie stelażu z pozytywką. 


Początkowo wydałam kilka przekleństw pod nosem podczas montowania tej części, szybko jednak przyznałam rację producentowi. Po prostu Franek szarpiąc za zabawki potrafi ściągnąć cały pałąk z zawieszonymi maskotkami. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby część z pozytywką była równie łatwo ściągalna i mogła wylądować na Frankowej głowie.



Karuzela posiada pluszowy pałąk, na środku którego zamontowane jest małe lusterko. Na każdym z trzech końców pałąka przymocowana jest mała maskotka: koń, rycerz i smok. 


Największy czad to to, że maskotki mocowane są na rzepy, więc Franek był przeszczęśliwy, że może sobie te zabawki odczepiać do woli i traktować jako maskotkę. Każda figurka ma różne kolory, uszyta jest z materiałów o różnych fakturach, dwie z nich grzechoczą, a niektóre elementy szeleszczą. Czyli przy zakupie karuzeli zyskujemy tak naprawdę trzy dodatkowe zabawki dla naszego malucha.

Zazwyczaj przy zabawkach grających mój główny zarzut to, że te wszystkie melodyjki delikatnie mówiąc „ryją banię” rodzicom, jednak w tej karuzeli mamy do wyboru 12 różnych melodii, także jakoś można wytrzymać. Kiedy karuzela jest włączona, melodie grają naprzemiennie a pałąk powoli się okręca.



Największy plus tej karuzeli, to tak jak wspominałam – odczepiane zabawki (nie oszukujmy się, zawsze to dodatkowe pięć minut, kiedy dziecko zajmie się same sobą w łóżku;), największy minus – brak regulacji głośności. Przy czym, mam wrażenie, że poziom głośności ustawiony przez producenta świetnie sprawdza się przy zabawie, jednak już przy sennym dziecku, którego taka karuzela mogłaby ululać do snu (z moim Frankiem udało się to raz) może już być ciut za głośno.

Cena karuzeli to ok. 100 zł, czyli według mnie całkiem przyzwoicie jak za nie plastikową, ładną, solidnie wykonaną karuzelę. 

Ostatecznie moja ocena przedstawia się następująco:

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts

  • Właśnie szukam karuzeli 🙂 Mam w sumie upatrzoną inną, od dawna. Wolę mniej kolorowe.
    Malec słodki 🙂 Pozdrawiam!

  • Bardzo fajny patent z maskotkami na rzepy 🙂

  • Patent jest świetny! Franek kocha 🙂

  • Mi też wizualnie podobają się takie w stonowanych kolorach, najlepiej drewniano – pluszowe, jak najmniej plastiku, ale niestety cenowo to już najczęściej inna bajka …

  • Również rozglądam się za jakąś karuzelą do łóżeczka dla swojego malucha. 🙂 Marzy mi się coś w bardziej stonowanych kolorach, ale tak jak wyżej wspomniałaś – cenowo bywa różnie.

  • Jestem teraz w trakcie testów kolejnej karuzeli – zdjęcie na Facebooku lub Instagramie, póki co jeszcze w opakowaniu, ale moje drogie – jeśli szukacie karuzeli, która WYGLĄDA to this is it. Co prawda Franek niepocieszony, bo zabawki nie są na rzepy, ale ja się zachwycam! Pełna opinia już niedługo!