BLW BLW krok po kroku Dziecko FAQ pierwszy posiłek niemowlaka pierwszy rok rozszerzanie diety

BLW – pierwszy posiłek Franka

Rozszerzanie diety niemowlaka to zawsze trochę stres. Do tej pory karmiłam Franka piersią na żądanie – w pełnym tego słowa znaczeniu. Nigdy nie patrzyłam na odstęp między karmieniami, czy Franek „powinien” już być głodny, czy nie. Karmiłam, kiedy chciał, częściej lub rzadziej. Początkowo może za często, bo czasem błędnie odczytywałam jego sygnały. Po prostu w pełni zdałam się na własne dziecko w tej kwestii.

Dlatego miałam trochę opór przed wprowadzaniem posiłków stałych w postaci papek, które podawałabym Frankowi łyżeczką. Karmienie piersią, które do tej pory świetnie się u nas sprawdzało, było bardzo wolnościowe i to moje dziecko nim sterowało. 

Metoda BLW przemawia do mnie w całości, ta teoria jest naprawdę spójna z tym, co myślę. 

Jeżeli nie słyszeliście o tej metodzie – nie będę się wymądrzać, nie jestem żadnym specjalistą. Chcę po prostu opisać BLW w naszym wydaniu, krok po kroku. Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej kliknij TU lub TU lub przeczytaj książkę „Bobas lubi wybór” Gill Rapley i Tracey Murkett. 

W skrócie od siebie mogę powiedzieć, że w tej metodzie rozszerzania diety, to dziecko jest sterem. Dziecko nie dostaje produktów w postaci papek, tylko w postaci kawałków, które samo zajada. Je to co chce, ile chce, jak chce. 

Chciałam ruszyć z BLW w weekend. Ale w środę u mojej koleżanki, spontanicznie zaproponowano Frankowi kawałek jabłka, a zadowolenie z jakim go ssał sprawiło, że ruszyliśmy z rozszerzaniem diety już w czwartek.

Przygotowałam Frankowe stanowisko. Na pierwszy ogień postanowiłam spróbować z marchewką i brokułami. Pokroiłam je w słupki około 4-5 centymetrowe, by łatwiej było je Frankowi chwytać. Ugotowałam je na parze, starałam się by nie były zbyt miękkie i tu chyba trochę przesadziłam w drugą stronę. Ale pierwsze koty za płoty. 

Posadziłam Franka w jego krzesełku, sama nałożyłam sobie obiad. Nasz pierwszy wspólny posiłek 🙂 Bezpośrednio na tacce krzesełka do karmienia położyłam marchewkę i brokuły. Franek od razu zabrał się do roboty.

Obok postawiłam kubek z wodą. Zdecydowałam się na niekapek z IKEA. Oczywiście trochę kapie, ale mało, no i jak Franek go zwala na ziemię, to nie wylewa się wszystko od razu. 

Zdecydowanie bardziej niż kubkiem, Franek zainteresowany był jedzeniem. Bezbłędnie chwytał i wkładał sobie marchewkę i brokuły do buzi. Brokuły trochę rozdrabniał dziąsłami i swoimi dwoma mini zębami, a marchewkę ssał. Przy brokułach zaliczył kilka skrzywień, marchewka za to bardzo mu zasmakowała. 

Skroiłam w sumie jedną średnią marchewkę i dwie większe różyczki brokuła. Nie od razu wszystko położyłam przed nim, najpierw pierwsza tura – kiedy większość wylądowała na podłodze, a widziałam, że Franek jeszcze nie jest znudzony nowymi eksperymentami, położyłam przed nim resztę warzyw. 

Czy coś zjadł? Nie wiem. Początkowo myślałam, że przez to, że warzywa nie były wystarczająco miękkie, oprócz różyczek brokuła, niewiele udało mu się rozdrobnić dziąsłami. Jednak sprzątając znalazłam odgryzione fragmenty warzyw, po prostu Franek ich nie połykał tylko wypluwał.

Jak na pierwszy raz uważam, że poszło nam świetnie. Franek był przeszczęśliwy, gaworzył, pacał mokrymi rączkami i poznawał nowy świat. Nie krztusił się, czego się boję przy tej metodzie, ale to pewnie dlatego, że mało jeszcze przełykał.

W trakcie jedzenia nie dopingowałam go, starałam się mu nie przeszkadzać, jadłam swój obiad i trzaskałam zdjęcia z ukrycia 🙂

Po jedzeniu był trochę bałagan, ale wiedziałam na co się piszę – w tej metodzie początkowo większość ląduje na podłodze niestety. Ale póki co Franek nie jest jeszcze dobry w rozdrabnianiu produktów, więc na podłodze lądowały całe kawałki warzyw, zebrałam je po prostu i przetarłam podłogę. 

Po dzisiejszym dniu jestem bardzo pozytywnie nastawiona na ciąg dalszy. Utwierdziłam się w tym, że ta metoda jest bardzo moja. Moje dziecko przeszczęśliwe, a ja wtedy szczęśliwa razy dwa. Trzymajcie kciuki za ciąg dalszy!

A Wy? Próbowałyście BLW? Opiszcie swoje przygody z rozszerzaniem diety!                                                                               


                                                       
Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts