BLW BLW krok po kroku Dziecko FAQ pierwszy rok rozszerzanie diety

Dlaczego zdecydowałam się na BLW?


O BLW dowiedziałam się po raz pierwszy od znajomej, która opowiadała mi, że jej córka tak rozszerza dietę swojemu synowi. Mówiła, że to jest super, że dziecko nie płacze, bo ona pamięta, że jej córka płakała i nie lubiła jeść. Jako że nawet w ciąży wtedy nie byłam puściłam to mimo uszu. Ale za czas niedługi w ciążę zaszłam i przypomniałam sobie tę historię.


O BLW wiedziałam początkowo dwie rzeczy: że nie daje się papek i że dziecko samo je. Postanowiłam przeczytać książkę „Bobas lubi wybór” Gill Rapley i Tracey Murkett.  

Jeżeli BLW wydaje się Wam być interesujące, przeczytajcię tę książkę. Tam jest wszystko wytłumaczone. Bardzo łopatologicznie,  ale też w bardzo spokojny uspokajający sposób. A co najważniejsze – trzyma się kupy. 

Za BLW przemawia kilka argumentów, ale do mnie najbardziej trafiają dwa. Po pierwsze – BLW jest naturalne. Nie wierzę, że nasze prababcie czekały aż dziecko skończy 4 miesiące, by potem wprowadzać po kolei produkty według tabelek żywienia. Nie kupowały słoiczków, nie miały blendera. Mogły jedynie rozdrabniać pokarm widelcem lub, jak to mówi mój mąż „metodą na orła” – we własnych ustach (ale to jest trochę bleee). Prawdopodobnie jednak dziecko rozszerzało sobie dietę, kiedy było na to gotowe i dostawało pokarmy do rąk, na przykład kawałek jabłka do possania.

Drugi argument to WOLNOŚĆ. Po pierwsze – dziecko samo decyduje, czy jest gotowe zacząć jeść. U nas zaczęło się parę dni przed skończeniem przez Franka pół roku. Ale zaczęło się, bo on był gotowy. Ja miałam w sobie dużą otwartość, że pierwsze próby z BLW nie zakończą się jedzeniem. Moje dziecko jak zwykle mnie zaskoczyło. Nie dość, że jadł, to po czterech dniach zaczął samodzielnie pić z kubka. 

Ta wolność objawia się w wielu aspektach BLW. Przede wszystkim nie wyobrażam sobie po tak „swobodnym” karmieniu piersią, zacząć zmuszać dziecko do czegokolwiek. Po trzecie wreszcie – ta wolność dotyka też mnie – uwierzcie mi, dawno nie jadłam obiadów tak spokojnie jak teraz. Póki Franek był tylko na piersi, najczęściej czekałam na mojego męża, żeby móc zjeść, bo z moim dzikim dzieckiem się nie dało. Albo jadłam coś w pośpiechu. A teraz proszę – zdrowe obiady, pięknie podane, jem w spokoju, popijam koktajl – żyć nie umierać. 

Mało tego – możemy iść razem do restauracji. Jeśli mają krzesełko do karmienia, ja po prostu ubieram Franka w strój jedzeniowy, rozkładam pod krzesełkiem matę do przewijania (dzięki niej, jeśli coś spadnie, nie trzeba wyrzucać od razu) i daję mu do spróbowania kilka kęsów z mojego talerza (więcej o gadżetach do BLW tu). Ostatnio moja znajoma powiedziała mi, że BLW u niej nie przeszło, „bo jest za wygodna”. Nie zrozumiałam tego argumentu. U mnie BLW przeszło, bo jestem za wygodna! Nie gotuję dla dziecka osobnego obiadu, jem razem z nim. Jedyne, co muszę, to ogarnąć potem ten syf – ale z czymś rozścielonym na podłodze jest łatwiej, a Ikeowskie krzesełko szybko się domywa.

Po tygodniu BLW mogę Wam powiedzieć jedno – wato! Codziennie patrzę na moje szczęśliwe dziecko, kiedy je i za każdym razem utwierdzam się w mojej decyzji. Widzę, że jedzenie to dla niego radość, nie przymus. Widzę, jak uczy się nowych smaków, jak uparcie próbuje podnieść kawałek gruszki.

Ja jestem trochę radykałem BLW, moje dziecko nie jadło papek do tej pory, nie było karmione łyżeczką (nie licząc kropel na kolkę). Zaczęliśmy rozszerzanie diety w 6 miesiącu (mimo sugestii społeczeństwa, że moje mleko może mu już nie starczać 😉 i od razu BLW. Ale BLW to nie jest teoria radykalna. Można przemycać jej elementy w diecie dziecka. Jak we wszystkim, tak i w tym, Ty i Twoje dziecko z pewnością się zgracie 🙂

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts