dla mamy kosmetyki kosmetyki naturalne naturalne tkaniny recenzje

O tym, jak uratowałam swoje piersi


Włosy i piersi. To najbardziej oberwało w ciąży i teraz obrywa podczas karmienia. Ale dzisiaj będzie o tych drugich. Na początku było fajnie, no bo hormony, no bo mleko i te piersi takie fajne, takie jędrne. Ale im dalej w las… tym gorzej. Zaczęłam się poważnie obawiać, co mi zostanie po tych karmieniu. Noski jeża? Skarpetka z piaskiem? 


No to postanowiłam, że coś z tym zrobię. Wiedziałam od razu, że szukam kosmetyku, w którym będzie dobry, naturalny skład, bo raz, że karmienie, a dwa, że chemia mi nic nie da – efekt na chwilę. A ja przecież muszę efekt na zawsze. No bo nie chcę żyć z noskami jeża. 

Tym sposobem trafiłam na produkt marki Mama Mio – krem przeznaczony do pielęgnacji biustu podczas ciąży i karmienia. Aktualnie zaczyna się czwarty tydzień, odkąd stosuję go codziennie. I kurcze, on naprawdę działa.

To, co krem może zrobić (no bo umówmy się, trzeba mieć podejście realistyczne, Halle Berry ze mnie już nie będzie), ten zrobił. Przy karmieniu piersią problemem może być rozciągnięta skóra, to że rozmiar piersi zmienia się tak nagle, a i w ciągu doby, raz piersi są pełne, a na przykład po karmieniu już z nimi gorzej. Ja właśnie w ten sposób zauważyłam, że chyba się coś niedobrego dzieje. Bo przed karmieniem w miarę spoko, ale po…no niestety (noski jeża tudzież biust do pępka). 

No więc co można zrobić? Trzeba się skupić na regeneracji, nawilżaniu i ujędrnianiu skóry piersi. Do tego ten kosmetyk jest idealny. Po trzech pełnych tygodniach stosowania skóra na piersiach i na dekolcie (nie zapominajcie o nim!) jest ujędrniona i nawilżona.

Zapachowo również bardzo mi ten kosmetyk odpowiada (wiem, że dla niektórych to nie jest jakaś super zaleta, ale ja jestem zapachowcem). Lubię takie delikatnie cytrusowe, kwaskowate zapachy, czuję się wtedy jak w moim małym SPA i mam poczucie, że robię coś bardzo dobrego dla siebie. 

Kosmetyk bardzo dobrze się rozprowadza i ma bardzo praktyczny aplikator – naciskając raz (nawet nie do końca) otrzymujemy ilość kosmetyku w sam raz do użycia. 



Minusem niestety jest cena – 170 zł za 100ml to dość sporo. Chociaż niestety wśród dobrych, działających kosmetyków taka cena to nie jest rzadkie zjawisko. Niestety opakowanie nie jest przeźroczyste i nie wiem na ile taki krem starcza, ale po konsystencji czuć, że jest wydajny, niewielka ilość w zupełności starczy do codziennej pielęgnacji. Jak już wspominałam używam go pełne trzy tygodnie, właśnie zaczyna się czwarty i póki co, końca nie widać. 

Kolejnym minusem może być brak informacji w języku polskim na opakowaniu. Ale można go znaleźć w Internecie (ba, czego nie można).

Jeżeli popatrzymy na skład produktu:

Aloe Barbadensis Leaf Juice, Caprylic/Capric Triglyceride, Isoamyl Laurate, Acrylates Copolymer, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Methyl Glucose Sesquistearate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Sodium Stearoyl Glutamate, Silybum Marianum Extract, Angelica Polymorpha Sinensis Root Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Camellia Sinensis Root Extract, Taraxacum Officinale Root Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Oenothera Biennis Oil, Squalane, Centella Asiatica Leaf Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ubiquinone, Tocopheryl Acetate, Olea Europaea Fruit Oil, Persea Gratissima Oil, Sodium Lactate, Caprylhydroxamic Acid, Glyceryl Caprylate, Parfum, Limonene, Linalool, Citral, Citronellol, Evernia Furfuracea Extract, Sodium Hydroxide, Brassica Oleracea Capitata Leaf Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Rosa Moschata Oil.

Znajdziemy w nim bardzo dużo naturalnych ekstraktów i olejów. Ciekawe jest to, że w składzie jest wyciąg z czerwonej i zielonej kapusty – bardzo dobry na piersi to wiadomo. Mnie zaciekawiła obecność oleju z róży Mosketa – jest to bardzo,bardzo regenerujący olej, którego używam do twarzy już od ponad roku i uważam, że to najlepsza rzecz, jaką dla siebie odkryłam. Oprócz tego, krem jest bogaty w kwasy tłuszczowe Omega (dzięki między innymi bio olejkowi z wiesiołka i słodkich migdałów), które są odpowiedzialne za nawilżenie i elastyczność skóry. Dodatkowo wyciąg z borówki amerykańskiej  zawiera przeciwutleniacze, które redukują wiotczenie skóry.

Myślę, że jest to świetny kosmetyk dla kobiet w ciąży i karmiących. 

Wśród kosmetyków Mama Mio znajdzie się bardzo dużo fajnych propozycji dla kobiet w ciąży i po porodzie możecie je sobie obejrzeć tutaj. Według mnie świetnym pomysłem na prezent dla kobiety w ciąży są takie dwa zestawy TEN i TEN.

Mama Mio to część szerszej gamy produktów marki Mio, które możecie obejrzeć tutaj.

Firma Plazanet, która jest dystrybutorem marki Mama Mio, ma też w swojej ofercie niesamowity kosmetyk do rzęs Revitalash, o którym niedługo Wam napiszę. 

I przesyłają wszystko w takich pięknych paczuszkach. 



Wpis powstał przy współpracy z firmą Plazanet.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts