co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie

Nic się nie stało

płacz dziecka


On tylko pisnął, a ty już go bierzesz na ręce. Nawet nie zapłakał. A powinien. Płuca by sobie przeczyścił. Przyzwyczaisz go. Dzieci powinny się wypłakać. A ty mu nawet zapłakać nie dasz. Zapłakać! Ba, dwie łezki uronić. Nic, nic mu nie dasz. 


Nie dam. A wiecie dlaczego? Bo ja znam swoje dziecko, znam każde jego piśniecie. I wiem, że są piśnięcia, takie właśnie, co znaczą, że jest niezadowolony. Więc po co ma siedzieć w kojcu, leżeć w bujaczku, stać przy pchaczu, skoro nie chce? 

I jest mądry, bo się ze mną komunikuje, pokazuje mi, że nie jest zadowolony. Dlaczego mam udawać, że go nie rozumiem? Dlaczego mam doprowadzać do sytuacji, że musi zaczął płakać, bo wcześniejsze formy komunikacji zawiodły? A może mam czekać też aż zacznie płakać i się wypłacze i przestanie? I czego się w ten sposób nauczy? Że bez sensu płakać, bez sensu komunikować, rodzice i tak mnie nie rozumieją. 

No i właśnie – to jest jedna strona tylko, bo mi nie chodzi o to, że płacz jest zły – kiedy go coś zaboli, kiedy się przewróci, pozwalam mu płakać. Tulę go, mówię mu, że jestem i że ćśśśśś podmucham w kolanko i pogłaszczę, ale nie mówię, że nic się nie stało. Bo się stało, przewrócił się i go boli, to się stało, daję mu prawo do tego, że go boli, nie neguję. Nie mówię „nie płacz”, pozwalam mu przeżyć ten ból i ten płacz. 

Ile razy widzę, że jest na odwrót – kiedy dziecko płacze, bo nie chce spać, nie chce leżeć, nie chce czegoś tam, mówimy „niech się wypłacze”, ale kiedy płacze, bo naprawdę coś je boli, mówimy „nie płacz już, nic się nie stało”. 

Nie dostrzegałam tego wcześniej, ale to „nic się nie stało” jest bez sensu przecież. Ja mam trzydzieści lat prawie i nie chciałabym usłyszeć „nic się nie stało”, kiedy jestem smutna, albo kiedy zrobiłam sobie krzywdę jakąś. 

Bo płacz to nie jest coś, co należy zignorować, albo uciszać. Płacz to komunikat, właściwie to komunikat ostateczny – więcej Twoje dziecko komunikacyjnie jeszcze nie potrafi. Nie doprowadzaj więc do niego bez powodu, ale też nie bagatelizuj.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts