co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie

O cierpliwości raz jeszcze


Przepadłam na weekend, ponieważ postanowiłam, że weekendy będą trochę offline i bardziej z rodziną. A że wszystko, co dobre, szybko się kończy, nastał poniedziałek (ble).


Nie lubię poniedziałków. Nigdy nie lubiłam, ale myślałam, że to zależy od tego, że w poniedziałek się idzie do pracy. Jednak okazuje się, że nielubienie poniedziałków jest po prostu prawdą uniwersalną. 

Nie lubię chyba głównie z tego powodu, że po weekendzie leniuchowania czeka mnie posprzątanie całego domu. I generalnie nie powinno z tym być problemu, gdyż dom posiadam mały i wcześniej wystarczyło, że poświęciłam godzinę, w porywach do dwóch, na sprzątanie i wszystko lśniło czystością. A teraz, teraz to jest zupełnie inaczej. 

Może i jestem mistrzem pisania o rzeczach oczywistych, bo jestem pewna, że i Wy wszystkie tak macie, ale odkąd Franek jest na świecie, luksusem stało się dla mnie sprzątanie, kiedy mój mąż jest w domu. Bo wtedy on zajmie się Frankiem, a ja mogę sobie „w spokoju” posprzątać.

Bo z moim dzieckiem wszystko TRWA. Ściągnięcie rzeczy z suszarki to jest czynność przynajmniej godzinna. Bo wiecie – kojec parzy, kojec jest pod prądem, więc muszę utrzymywać kontakt wzrokowy z dzieckiem w kojcu i śpiewać piosenki Queenów albo z bajek Disneya (Mufasa się w grobie przewraca, jak to słyszy), muszę dziecko co jakiś czas z kojca wyjąć, potańczyć z nim, odłożyć ponownie, pośpiewać, złożyć trzy rzeczy z suszarki, znów dziecko ponosić.

I tak się to wszystko ciągnie, jak flaki z olejem, a ja przecież jestem taka niecierpliwa, tak lubię od razu wszystko, tak nie umiem niczego odraczać. No i masz babo placek, moje dziecko jakby to wyczuwa i, im bardziej chcę (coś robić, poprasować, odkurzyć chociaż), tym ono bardziej pragnie być na rękach, oglądać książeczki, wspinać się na stół.

I cały czas będę powtarzać – dzieci uczą cierpliwości jak nikt. Cierpliwości, spokoju, braku ciśnienia. Dla mnie jak znalazł – bo ja choleryk jestem. A u Was jak? Jakiej najważniejszej rzeczy nauczyły Was Wasze dzieci?

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!




Related Posts