dla dzieci recenzje ubrania i tekstylia ubrania z wełny merynosów wełna wełna merino

O wełnie z merynosów słów kilka #1


Wełna kojarzy mi się ze swetrem mojego dziadka – szorstkim i nieprzyjemnym w dotyku. Dlatego sceptycznie podchodziłam do wełnianych ubrań dla dzieci. Jeśli też macie takie wyobrażenie na temat wełny – wełna merynosów zaskoczy Was swoją … delikatnością.

O tym, że zachwyciłam się wełną w kontekście pieluszek wielorazowych, to już wiecie (a jak nie pamiętacie możecie zajrzeć tu: O tym jak pokochałam otulacze wełniane). To był pierwszy raz, kiedy zetknęłam się z wełną merynosów. o tym rodzaju wełny ostatnio jest dość głośno, a to za sprawą jej właściwości. Każda wełna ma wyjątkowe cechy – jako włókno naturalne doskonale oddycha, sprawdza się latem i zimą, bo grzeje, kiedy jest chłodno, a oddycha i przepuszcza powietrze kiedy jest ciepło.

Do tego ma właściwości antyalergiczne i antybakteryjne. Dlatego w przypadku pieluszek wieorazowych wystarczy prać je co dwa-trzy tygodnie. 

Wełna merynosów posiada wszystkie właściwosci wełny plus dodatkowo jest niezwykle delikatna i przyjemna w dotyku. Coraz więcej producentów ubrań sportowych i termoaktywnych zaczęło zwracać się w kierunku tego materiału, ponieważ wełna merynosów świetnie sprawdza się w ekstremalnych warunkach.

Dodatkowo wełna jest sprężysta, co z kolei sprawia, że jest odporna na zagniecenia (nie prasujemy jej, jupi!) oraz nie łapie zapachów.

Wiecie, że jestem fanką ubrań dla dzieci z naturalnych materiałów, pisałam o tym na przykład w tekście Po co kupować ubranka dla dziecka z bawełny organicznej?

Dziś chciałabym przedstawić Wam moje ostatnie odkrycie – litewską firmę GREEN ROSE, której asortyment jest tak obszerny, że po raz pierwszy zdecydowałam się podzielić recenzję produktów na dwa oddzielne wpisy.

Po pierwsze GREEN ROSE posiada w swojej ofercie ubrania dla wszystkich – dosłownie. Od ubrań dla dzieci w każdym wieku (począwszy od wcześniaków) po ubrania dla dorosłych. Do tego również koszule nocne, piżamy, szlafroki oraz odzież sportowa. Po drugie – ubrania te różnią się grubością (ubrania cieńsze mogą służyć jako odzież termoaktywna) albo sposobem szycia, dzięki czemu zyskujemy różne faktury (na przykład coś na kształt frotte). Głównymi materiałami, z których szyją ubrania to wełna merynosów oraz włókno bambusowe.

Wełna sprawdza się w każdych warunkach, jednak najlepiej w tych „ekstremalnych” – czyli zimą i latem. Latem, ponieważ, tak jak już wspominałam, jako włókno naturalne jest materiałym oddychającym i doskonale przepuszcza powietrze, nie pozwalając na odparzenia. Dobrze chłonie wilgoć, czyli na przykład pot. 

Zimą także przydaje się jej chłonność – dzięki temu, że wchłania pot, grzeje, ale nie doprowadza do przegrzania. Co ciekawe wełna grzeje również jak jest wilgotna. Dodatkowo, dzięki temu, że jest termoaktywna, doskonale sprawdza się przy zmianie temperatur. Zimą przy małych dzieciach to bardzo ważne, bo ubieramy je ciepło, za chwilę wkładamy do samochodu, oczywiście, rozpinamy i tak dalej, ale dzieci zazwyczaj w samochodzie się grzeją, po chwili wyciągamy je na dwór, owszem w kombinezonie, wkładamy do śpiworka w wózku, ale zanim dotrze do śpiworka, jest kilka chwil na powietrzu i ten moment przejścia z ciepłego samochodu do wózka jest szczególnie przeziębieniogenny. 

Wełna pozwala choć trochę temu zapobiec, nie przegrzewając dziecka na przykład w samochodzie oraz sprawiając, że jest mu ciepło na dworzu.

Świetnie do tego sprawdzą się cieńsze ubrania marki GREEN ROSE, które można potraktować jak bieliznę termoaktywną dla dzieci i nosić pod innymi ciuchami. Ja zakochałam się w tym komplecie dla Franka (bluzkę możecie obejrzeć tutaj – KLIK!, a spodnie tutaj – KLIK!). 


Zaczęłam ubierać to Frankowi pod ubrania, kiedy wychodzimy na dwór, a te spodnie traktuję jak mini kalesonki. 

Zarówno bluzka, jak i spodenki są uszyte z jednej, cieniutkiej warstwy wełny, dzięki czemu jeśli ubierzemy dziecko na cebulkę unikniemy efektu „ludzika Michelin” (nie wiesz o czym mówię? Wygoogluj „ludzik Michelin” i zobacz jaki jest upchany :))








Jeżeli chodzi o wychodzenie z dziećmi na spacer, mam trochę „norweski umysł” – to znaczy wyznaję zasadę, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. My z Franciszkiem spacerujemy codziennie po dwie, trzy godziny, bez względu na pogodę. W związku z czym zaopatrzyłam się również dla siebie w dobre, oddychające ubrania. Z GREEN ROSE mam tę koszulkę termoaktywną – KLIK! – która jest idealna na taką pogodę, jak teraz. To znaczy – nie jest zimno, umówmy się, temperatury, jak na grudzień, są świetne, jednak jesli chodzi się dwie, trzy godziny, to robi się chłodno. Jednak nie możemy się ubrać zbyt ciepło, bo inaczej szybko się spocimy po wyjściu z domu. Wełna jest idealna na taką pogodę.


Polecam Wam firmę GREEN ROSE, jako kolejną świąteczną – i nie tylko inspirację. Mam jeszcze kilka ich produktów, ale o tym kolejny wpis, już niebawem.

Wpis powstał przy współpracy z marką Green Rose.

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts