co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie

Nie jestem idealną matką

Ostatnio na jakimś blogu zobaczyłam wpis o tym, że mama usypia dziecko i ma wtedy czas na przejrzenie starych zdjęć na komórce i portali plotkarskich. I było to napisane ot tak, na luzie, nie o tym w ogóle był ten wpis. I pomyślałam sobie: Wow. Tak można. W sensie, ja wiem, że tak robimy, ale można tak napisać, bez wstydu, bez poczucia winy, bez myślenia, że jest się gorszym rodzicem.


Czasem mam wrażenie, że same to sobie robimy, że żadna z nas nie przyznaje się do wielu rzeczy, krytykujemy inne matki – ja przez to czuję, że to jest złe oglądać telewizję, serial, grać w grę, wejść na Facebooka, powinnam to robić jak dziecko śpi, albo jak je ktoś zabierze, 13 metrów ode mnie co najmniej. 

Po tym tekście NO CHWYĆ TEN MOMENT!, który w ogóle był o bliskości, o rodzinie, o ulotności chwil, dostałam komentarz, że oglądanie telewizji z półrocznym dzieckiem to nie jest dobry pomysł. Ktoś wyłuskał z tego tekstu tylko to i odwrócił to przeciwko mnie. I wiecie co? Udało mu się mnie zranić. Poczułam się nieswojo, przyłapana, źle zrobiłam, tak z dzieckiem nie wolno.

To nie chodzi o to, co myślę o telewizorze i dzieciach, ale kurna. Kurna! Rano leżymy w łóżku, tak trochę za długo, tulimy się do siebie, a ja całuję każdy fragment Frankowego ciała, każdą fałdeczkę, gotujemy razem, chodzimy codziennie na spacery kilkugodzinne, uczymy się nowych rzeczy, tulimy się ile się da, opowiadamy sobie historie, każdy w swoim języku, ale czasem jest dzień, kiedy nie mamy na nic ochoty. Franek ząbkuje, ja mam zapalenie pęcherza, chcemy być w kocykach, chcemy w ogóle robić inne rzeczy, Franek chce być sam w pokoju najlepiej, ma mnie dość, tego, że nie pozwalam mu schodzić głową w dół z kanapy, i piszczy i płacze, a ja też mam dość, bo nie wiem, jak mu polepszyć nastrój i chcę być daleko stąd, u kosmetyczki najlepiej. I wtedy włączam telewizor, albo Schnappiego i puszczam go nie raz, ale trzy conajmniej. 

I w sumie problem nie jest w tej Pani, co mi tak napisała, że telewizor i małe dziecko to nie jest dobry pomysł, problem jest we mnie, że mi to tak zrobiło. Że się tak poczułam, gorzej i jakbym coś źle zrobiła. 

I może są ludzie, co nie mają gorszych dni (są?), ale ja mam i mówię o tym głośno i mówię też mojemu dziecku i wtedy nie ma nic edukacyjnego, wtedy jest telewizor, albo przeglądam coś w komórce. 

Przeglądam zresztą komórkę bardzo często przy śniadaniu, ogarniam newsy dnia, patrzę, co pojawiło się na portalach informacyjnych oraz na blogach, które śledzę. I to jest chwila dla mnie. Taki powolny start dnia. I mówię o tym Frankowi, że teraz poczytam sobie, kiedy będziemy jeść. On uśmiecha się z dwoma zębami na wierzchu i zajada grzankę. Nie ma nic przeciwko. A ty masz?

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts