co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie samo życie

Zimowa kumulacja


Mało mnie tu ostatnio. Kto jest ze mną na Facebooku wie, że to trochę wina awarii laptopa. Byłam zmuszona nadawać z niedorzecznie małego laptopika z norweską klawiaturą – trochę upierdliwe. I trochę w tym prawdy, że problemy z komputerem sprawiły, że zaniedbałam blog. A trochę było tak, że to była dobra wymówka.


Bo prawda jest taka, że mi morale trochę siadły. Nastąpiła jakaś kumulacja – zaczęło się w grudniu od mojego zęba, potem Frankowe zęby, potem Święta, z którymi wiązałam jakieś niesamowite nadzieje.

Wiecie, że mąż w dom, odpoczynek w dom 🙂 i te sprawy. I chyba te moje oczekiwania tak naprawdę stanowiły, stanowią właściwie problem, no bo oczywiście w Święta, jak to w Święta, czasu na odpoczynek jest mało, trochę rozjazdy, trochę ogarnianie, mąż wolnego też miał mniej niż myślałam, że będzie miał.

No i zamiast wystartować w Nowy Rok z naładowanymi akumulatorami, jak zaplanowałam, wystartowałam niczym balonik napompowany, ale nie związany. I się zaczęło malkontenctwo, no bo miałam takie wizje niesamowite, że Nowy Rok, nowa ja, nowy świat. 

I laptop się zepsuł, a przecież miałam być taka zorganizowana, i Frankowi znów zęby zaczęły iść, po dwóch tygodniach od poprzednich (Boże, bądź miłościw).

No i jeszcze gdzieś mi z tyłu głowy zakiełkowała myśl, że zaraz będzie rok odkąd nie jestem aktywna zawodowo. I przeczytałam jeszcze tekst na blogu Mamygadzety.pl o ten o kryzysie Matki Polki i proszę Państwa zwariowałam, bo to o mnie. Co prawda nie mam trójki dzieci, jedno jedynie (i kota, liczy się jak pół dziecka co najmniej) i bloga prosperującego jak mała firma też nie mam, i to w sumie w kontekście tego wpisu jeszcze gorzej, no bo co ja w sumie mam, co osiągnęłam przez ten rok poprzedni?

Ja wiem, że dziecko. JA WIEM. Ale jakiś taki mnie dopadł dół związany z oczekiwaniami niespełnionymi, planami niezrealizowanymi, nie wiem, czym jeszcze i trochę sobie w tym dole pobyłam. Ale głupio się w nim siedzi. Więc wyłażę 🙂 Także jeszcze raz – tak porządnie – witajcie w Nowym Roku! Chcę, żeby tu było fajnie.

Przyznam się też, że miałam pewne wahania odnośnie tego bloga, po co to robię, przecież nie zostanę gwiazdą blogosfery (nigdy nie było to moim celem, jednak poświęcam temu miejscu dużo czasu). Teraz wiem, że chcę dalej tu pisać, poznaję dzięki blogowi dużo fajnych ludzi, dających mi siły napędowej. Bywa, że ten blog mnie wkurza, bo rzeczywiście mam z nim dużo roboty i wiele jeszcze nie ogarniam, ale to wszystko, co aktualnie mam poza byciem mamą i ogarniaczką domu.

W związku z tym w Nowym Roku nie chcę się spinać, nie chcę postanowień, ciśnienia i oczekiwań. Chcę robić swoje najlepiej jak umiem. Tylko tyle i aż tyle. 

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts