jak wybrać pieluchy wielorazowe pieluchy wielorazowe pieluchy wielorazowe po naszemu

Dlaczego tak ciężko poradzić komuś, jakie pieluchy wielorazowe ma kupić


Dostaję od Was bardzo dużo zapytań o pieluchy wielorazowe. To jest bardzo miłe, bo to znaczy, że mi ufacie, w jakiś tam sposób. Ale też jest to trudne, ponieważ po pierwsze nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie, wielu pieluch znanych marek nawet na oczy nie widziałam, a po drugie, pieluchy wielo naprawdę się od siebie różnią.


No właśnie – nie jestem ekspertem, wiele rzeczy robię „na czuja”, a przede wszystkim „na leniwca”, bo jak wiecie jestem bardzo wygodna 🙂

Nie produkuję więc własnych eko proszków, nie robiłam jeszcze strippingu pieluch,  no bo, skoro brzydko nie pachną to po co? Wielu rzeczy nie robiłam, wielu pieluch nie próbowałam.

Przede wszystkim nie wiem nic o pieluchach noworodkowych. Nie chciałam ich stosować, ponieważ Franek to moje pierwsze dziecko i trochę obawiałam się, że ilość nowości mnie przerośnie i nie będę chciała sobie dodawać, po prostu.

Po drugie, ilość kup przy noworodku jest dość spora, a uwierzcie mi, przy całej mojej wielopieluchowej pasji, spieranie mlecznych kupek jest po prostu niezbyt przyjemnym zajęciem. Co innego teraz, po wprowadzeniu pokarmów stałych, praktycznie cała kupa zostaje na papierku, wywalam ją do toalety i finito. Czysta przyjemność, można by rzec.

Po trzecie, dla noworodka trzeba kupić zestaw pieluch w rozmiarze New Born. Wolałam tego uniknąć i zaczęłam wielopieluchować w okolicach drugiego miesiąca Franka, kiedy wchodził już w rozmiar uniwersalny, który starcza na cały okres wielopieluchowania.

Ciężko jest doradzić komuś, jakie pieluszki kupić. Zależy to od wielu czynników. Po pierwsze, ile chcemy zainwestować? Po drugie, każdy może polubić inne pieluszki. A uwierzcie mi na słowo, że każda pieluszka w mniejszy lub większy sposób różni się od siebie – ilością nap, wielkością, miękkością materiału PUL, gumkami i wieloma innymi czynnikami.

Poza tym upodobania mogą się nam (i dziecku) zmieniać. Na początku lubiłam używać otulaczy i pojedynczych wkładów. Często zmieniałam pieluchę, bo mniejsze dziecko częściej robi kupę po prostu (słowo „kupa” to słowo klucz we wpisach o wielorazówkach:). 

Później, kiedy sytuacja się już ustabilizowała w tej sferze, szukałam coraz to chłonniejszych wkładów, by nie musieć zmieniać pieluchy co pół godziny, ale co na przykład dwie. 

Chłonniejsze wkłady przydają się też na spacerach czy wyjazdach. 

Teraz na przykład od otulaczy wolę kieszonki, ponieważ Franek przy przebieraniu strasznie się wierci i potrafi mi rozkopać cały uprzednio przygotowany wkład.

Kiedyś nie używałam formowanek, teraz z kolei jestem ich ogromną fanką. Podobne przykłady można by mnożyć. To się zmienia po prostu.

Co mogę Wam doradzić – nie kupujcie całych zestawów od jednego producenta, spróbujcie różnych rodzajów pieluch, różnych wkładów, różnych firm. Znajdźcie coś dla siebie, ale też nie pozbywajcie się tego, co Wam nie podpasuje, kto wie, może za dwa, trzy miesiące wyciągniecie to z dna szuflady i okaże się, że teraz to się sprawdza.

Jeżeli macie okazję, odwiedźcie kogoś, kto wielopieluchuje, pomacajcie pieluchy na żywo, zobaczcie „z czym to się je”. W niektórych miejscach organizowane są warsztaty z wielopieluchowania, na nie też polecam się wybrać. 

U mnie na blogu też znajdziecie trochę informacji, recenzji różnych pieluch. Wystarczy, że wejdziecie w zakładkę PIELUCHY WIELORAZOWE u góry strony. Oczywiście możecie też śmiało pisać do mnie, staram się odpowiadać na wszystkie wiadomości.
Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy ikonek poniżej lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts