dla dziecka pieluchy wielorazowe pieluchy wielorazowe po naszemu recenzje recenzje pieluch

Pieluchy wielorazowe, których używam – obudowy


Nie jestem specem od pieluch wielorazowych. Większości znanych marek nie miałam nawet okazji pomacać. Ale wielopieluchuję od ponad pół roku, nie kryję się z tym na blogu i zaczęłam dostawać wiele zapytań o to jakie pieluchy wielorazowe są najlepsze. Postanowiłam napisać wpis z odpowiedzią, a brzmi ona: NIE WIEM 🙂


Nie wiem, jakie pieluchy wielorazowe są najlepsze. Po pierwsze nie wypróbowałam nawet połowy dostępnych marek, a po tych, które wypróbowałam wiem, że naprawdę produkt każdej firmy różni się od siebie – to niesamowite, bo generalnie cóż nowego można wymyśleć, jeśli chodzi pieluchy. Otóż można – naprawdę każda marka pieluch, którą mam w stosie, jest inna.

Po drugie, ciężko jest mi polecić najlepszą pieluchę wielorazową, ponieważ to naprawdę zależy. Zależy, czego szukasz, zależy, co wolisz. Ostatnio nawet napisałam jednej z czytelniczek, że z pieluchami wielo jest jak z kosmetykami – każdy ma swoje ulubione. I naprawdę tak jest. Czasem nawet ciężko uzasadnić swój typ.

Po trzecie, wreszcie, nasze ulubione pieluchy mogą się zmieniać. Lubiłam inne pieluchy, inne wkłady, inne rozwiązania, kiedy Franek był dwumiesięcznym mini człowiekiem, leżał, fajtał nóżkami i patrzył na mnie ze zdziwieniem, niż teraz, kiedy śmiga niczym tajfun po naszym mieszkaniu, a zmiana pieluchy graniczy z cudem (nie lubi, ucieka, woła kota, by go uratował).

Dlatego chciałabym napisać Wam dokładnie, co aktualnie posiadam w swoim stosie wielopieluchowym, skąd to mam i co o tym sądzę. Uwaga – tak jak powiedziałam, nie jest to przegląd wszystkiego, co jest na rynku, jest to jedynie kropla w morzu wielopieluchowym. Jest to też moja subiektywna opinia. Jednocześnie zaznaczam, że nie mam w swoim stosie wielu cieszących się uznaniem pieluszek, jak na przykład wielorazówki firmy Milovia. Nie miałam okazji ich wypróbować. 

Trochę mam też tak, że wymyśliłam sobie te wielorazówki, bo czułam dużą niezgodę na wydanie tylu pieniędzy na pampersy, które lądują w koszu na śmieci. Dlatego też, skoro aspekt ekonomiczny był dla mnie dość istotny, nie chciałam kupować drogich wielorazówek. Chociaż posiadam w swoim stosie wielorazówki droższe niż 50 zł, zdecydowaną większość stanowią tańsze pieluchy. Jakoś tak mam, że chyba wolę mieć taniej i więcej 🙂

Dobrze, więc, na chwilę obecną posiadam 12 sztuk tego, co mój mąż nazywa obudowami, czyli otulaczy i kieszonek (jeżeli te nazwy niewiele Ci mówią, zajrzyj TU: Wielopieluchowanie czas zacząć! O rodzajach pieluszek wielorazowych). Otulaczy posiadam 5 sztuk i kieszonek również sztuk 5 . Oprócz tego mam jeden otulacz wełniany (jego recenzję znajdziesz TU: O tym, jak pokochałam otulacze wełniane). Mam też jedną pieluszkę Close Pop In (pełna recenzja TU: Pieluszka Close Pop In, czyli mercedes wśród pieluszek wielorazowych), z dwoma wpinanymi wkładami, ale traktuję to jako całość – bo tak najczęściej ją stosuję. 

Jeżeli chodzi o wkłady – łącznie posiadam ich 44 (plus dwa orginalne do Close Pop In, ale, jak już wspominałam, używam ich razem z obudową Close). 

Mam też dwie formowanki bamusowe firmy Puppi. Jednak jest dokładnie taka, jak pod tym linkiem KLIK!, a druga podobna tylko kolor morski (?).

O wkładach i formowankach napiszę osobny wpis, bo byście się zanudzili na śmierć i już nigdy nie chcieli mieć nic wspólnego z wielorazówkami.

No więc po kolei.

OBUDOWY

Po pierwsze – otulacze. Moje pierwsze zakupione otulacze są firmy Ekomajty. Pisałam o nich TU: Pieluszki wielorazowe – podejście oszczędne. Sprawdzały się świetnie, gdy Franek był mniejszy i mniej ruchliwy – teraz często zdarzają się nam w nich przecieki górą – dlatego obecnie używam ich głównie z formowankami. Tych otulaczy mam trzy sztuki.

Mam też jeden otulacz firmy Bambams, również opisany w tym wpisie: Pieluszki wielorazowe – podejście oszczędne. To tzw. „chinka” (czyli produkcja wiadomo jaka), stąd też cenowo przedstawiają się tak korzystnie. Kupiłam go na allegro. Nie mam mu nic do zarzucenia – nie przecieka ani górą ani przy nogach, nie uwiera za bardzo. Jedyny minus to fakt, że jest dość duży i sztywny – z wkładem robi się spora pupa. Wiem, że dużo osób nie lubi „chinek”, z zasady, dlatego, że to „chinki”. Ale z drugiej strony polski handmade bywa dość drogi, jeśli chcemy tak skompletować cały stos wielopieluch. Mi naprawdę ciężko mi się przyczepić do relacji cena – jakość w  przypadku pieluszek Bambams – to nie są super ekstra fantastyczne pieluszki, takie, co to śnią mi się po nocach, ale za tę kwotę (na Allegro ok. 20 zł z wkładem) to naprawdę spoko pielucha.


Ostatni otulacz jaki mam to produkt firmy Pupuś na napy z podwójnymi gumkami, który znajdziecie pod tym linkiem KLIK!. Jego pełną recenzję znajdziecie TU: Pupuś – świetna, polska marka pieluszek wielorazowych. To bardzo dobry otulacz za równie przyjazną cenę. Nie zdarzyły nam się w nim żadne przecieki. Jest trochę mniejszy i mniej sztywny niż Bambams, ale jest też bardzo pakowny – możemy dać większy wkład i spokojnie wytrzyma nam spacer. W domu wolę jednak mniej pakować w otulacz, by nie krępować Frankowych dzikich ruchów. To również „chinka” (jeśli Cię to odstrasza), choć marka polska.


Jeśli chodzi o kieszonki, mam ich również 5 sztuk. Dwie z nich są polskiej firmy SoFi. Ich recenzję także znajdziecie we wpisie Pieluszki wielorazowe – podejście oszczędne. Te pieluszki mają bardzo dobrą cenę, jak na „nie-chinki”. Firma SoFi produkuje tylko kieszonki – bardzo zgrabne, węższe w kroku niż Bambams czy Pupuś, mniej sztywne od Bambams. Podwójna gumka przy nogach z powodzeniem zapobiega przeciekom. 


Mam też jedną kieszonkę firmy Pupuś, dokładnie tę KLIK!. Z niej również jestem bardzo zadowolona. Nie przecieka, dobrze trzyma. Napakowana robi efekt dużej pupy, ale jeżeli nie zaszalejemy z ilością wkładów, jest ok. 


Oraz jedną kieszonkę firmy Bambams, dostępną na Allegro. Tak jak otulacz, kieszonka jest również dość sztywna – ale coś za coś, cenowo te pieluszki wychodzą bardzo korzystnie).


Ostatnia kieszonka, którą mam to pieluszka firmy Charlie Banana. Kupiłam ją używaną na grupie na Facebooku. Pieluszki tej firmy znajdziecie na przykład w sklepie Ekomaluch pod tym linkiem KLIK!. To jest dość specyficzna kieszonka, bo bardzo wąska w kroku. Nie wszystkie wkłady do niej pasują. Jednak z biegiem czasu coraz bardziej doceniam tę kieszonkę, sprawdza się nam w ciągu dnia, kiedy Franek jest aktywny, mam wrażenie, że mniej krępuje mu ruchy i czuję, że gdy Franek zacznie chodzić, będę jej częściej używać. Minusem jest fakt, że nie wszystkie wkłady można do niej włożyć, nie można też zrobić dużych kombinacji wkładowych, także zdecydowanie nie jest to pieluszka na noc czy na spacer. 


Oprócz wyżej wymienionych kieszonek i otulaczy, tak jak pisałam, mam jeszcze otulacz wełniany i pieluszkę Close Pop In, którą albo się kocha albo nienawidzi – ja ją kocham. Na zdjęciu wełniaczek od Wełniaste.


Jakich pieluszek używam najczęściej? Oczywiście zależy to od tego, jaką mam potrzebę. Jeżeli chcę by pieluszka wytrzymała parę godzin (mój max to trzy, ze względów szeroko pojętego humanitaryzmu pieluchowego 🙂 zakładam Close Pop In lub formowankę z wkładem bambusowym i na wierzch otulacz Ekomajty. To jest mój zestaw nie do zdarcia – zakładam go też na spacery, czy na jazdę samochodem – wiem, że nie ma opcji na przeciek. Na noc z reguły zakładam Frankowi pampersa, ale czasem „przez przypadek” zaśnie w wielo i jeżeli ma na sobie Close lub ten zestaw z formowanką – jestem spokojna, że dotrwa do rana, bez mokrych niespodzianek. 

Oczywiście to sprawdza się u nas – są różne dzieci, są mega sikacze albo mini sikacze, dzieci ruchliwe lub mniej itd. Tak jak wspominałam, już wcześniej – nie jestem guru pieluchowym, raczej dopiero raczkuję w tym temacie. 

W dzień lubię też zakładać kieszonkę i otulacz Pupuś, również jestem ich pewna, jeżeli chodzi o brak przecieku – ale muszę wtedy przemyśleć wkłady (o wszystkich wkładach, które mam napiszę osobny wpis), tak, by zapewnić dobrą chłonność. 

Raz na dwa dni co najmniej staram się założyć otulacz wełniany, bo jest bardzo oddychający i fajnie robi Frankowej pupie.

Właściwie na równi z Pupusiem używam kieszonek SoFi, trochę rzadziej Bambams, najrzadziej chyba Charlie Banana i Ekomajty, których obecnie, tak jak pisałam, używam tylko do formowanek.

Chociaż to też jest tak, że to się ciągle zmienia – na początku używałam na przykład na potęgę Ekomajtów (mogę to odmienić?:). Teraz, tak jak już pisałam, ze względu na wzmożoną ruchliwość Franka, Ekomajty nam nie wystarczają. Początkowo też wolałam otulacze od kieszonek, nie umiem nawet powiedzieć dlaczego, tak jakoś bardziej mi podpasowały. Jednak im bardziej ruchliwy stawał się Franek, tym bardziej skłaniam się ku kieszonkom, formowankom i pieluszkom SIO typu Close Pop In.

Taki zestaw starcza mi spokojnie na dwa – trzy pieluchowania (pamiętajcie, że na noc używam pampersa, czasem też zdarza mi się użyć pampersa na spacer, jeśli Close i formowanki są w praniu). W praktyce staram się prać pieluszki co drugi dzień, żeby mieć na bieżąco moich ulubieńców. 

Jako, że uwielbiam poznawać nowe produkty, mam nadzieję, że mój stos będzie się jeszcze rozwijał – chociaż będzie to raczej spowodowane chęcią testowania niż potrzebą, bo taki stos starcza w zupełności (czyli około 10-12 pieluszek, jeżeli chcecie prać co drugi dzień). Pamiętajcie, że otulacza możecie ponownie po zmianie wkładu, kieszonki raczej już nie. 

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts