co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie pierwszy rok

Coś schrzaniłam (?)


Zwalałam to na ząbkowanie, skok rozwojowy, ogólne rozbicie systemu spowodowane chodzeniem K. na nocki czy okresem okołoświątecznym. Ale zęby wyszły, skok rozwojowy minął, K. zaczął chodzić, do pracy normalnie, a Święta właśnie mijają. Za to Franek z dnia na dzień robił się coraz bardziej marudny, przylepiony do mnie, opiszczały, wymuszający na mnie rzeczy krzykiem.


Nie zrozumcie mnie źle – do noszenia mojego dziecka przywykłam, chcę to robić, tulić, nosić, bujać, dawać mu bliskość – to jest wszystko w zgodzie ze mną, ale tu chodzi o co innego, o dwie rzeczy w sumie. 

Po pierwsze – pokazywanie, że coś chce już na skraju płaczu, pisku – tego u nas nie było, bo staram się szybko reagować na jego potrzeby. Jeśli chce coś, czego nie może dostać (nóż) lub coś, czego nie chcę mu dać (pilot do telewizora), mówię mu, że tego nie dostanie, podaję spokojnie powód, a później proponuję coś innego. 

Nigdy nie było z tego powodów większych problemów (mniejsze owszem). A teraz – sygnalizowanie potrzeby zaczyna się już z poziomu małej histerii, która później (jesli nie daj Boże odmówię), tylko się rozwija.

Drugi problem, który zauważyłam to to, że moje dzikie dziecko zamieniło swoją niezależność na… no właśnie, na co? Do tej pory Franek lubił robić rzeczy sam, widziałam w wielu sytuacjach jego niezależność, samodzielność, autonomię i poczucie sprawczości.

I znów – nie zrozumncie mnie źle – pogodziłabym się, gdyby moje dziecko było mniej autonomiczne, niż, no nie wiem – chciałabym? Boże jak to brzmi. Ale tu nie chodzi o to, że mam na niego plan, który on ma wypełniać. Po prostu czułam, że to nie są jego naturalne zachowania, to i te napady szału – tak jakby ktoś utwierdzał go w pewnych nowych wzorcach, nie wziętych z naszego domu, z naszych relacji, we wzorcach, których u nas nie ma po prostu.

Zaczęłam analizować. Z kim Franek spędza czas, jak dużo – zauważyłam, że ja często odpuszczam, kiedy jesteśmy w towarzystwie. Zadowolona, że ktoś ma oko na Franka, spokojnie piję ciepłą kawę. Zaczęłam teraz uważniej obserwować. Szybko znalazłam wytłumaczenie dla zachowań mojego dziecka.

Nie chodzi o to, że chcę kogoś obwinić czy obarczyć odpowiedzialnością. To tak naprawdę spowodowane jest tym, że JA odpuszczam w sytuacjach społecznych, bo widzę, że Franek żyje i ma się dobrze. A to, że ktoś nosi go ciągle na rękach, mimo że początkowo protestował, no cóż – odpuszczam.

To, że ktoś przeciąga, pytając: co Franuś, chcesz to? Chcesz? Na pewno to?, mimo że Franek od początku pokazuje tę rzecz, w końcu musi zacząć histeryzować, by ktoś mu to dał (i wtedy ten ktoś ją daje, a jakże, jeszcze bardziej utwierdzając w słuszności histerii).

Nie chodzi o to, że jestem przewrażliwioną matką, która w kontaktach dziecka z innymi ludźmi widzi potencjalne zagrożenie. Po prostu to był impuls, bym trochę uważniej poobserwowała siebie i Franka. Dlaczego nie reaguję wcześniej? Dlaczego nie pomagam mu walczyć o swoje? Bo to w sumie nic wielkiego? Nie chcę nikogo urazić, nie chcę wyjść na „dziwną” i „przewrażliwioną”? Dla mnie Frankowe komunikaty są jasne od początku, a tu widzę, że ktoś je zbywa. Może ich nie rozumie?

Frankowe zmiany w zachowaniu to taka wypadkowa mnie, kilku nieustalonych rzeczy z K. i innymi osobami z zewnątrz. Ale najbardziej schrzaniłam tu ja – odpuściłam dla ciepłej kawy i Dzień Dobry TVN – odpuściłam tam, gdzie nie powinnam. Tam, gdzie powinnam być obecna, być mediatorem, pokazywać jednej stronie, jak komunikuje się druga i na odwrót. Być tłumaczem.

W końcu znam swoje dziecko najlepiej. Znam jego „język”. 

Cóż – cieszę się, że szybko się zorientowałam, że potrzebne nam są jakię zmiany. Wszak kontaktów ze światem zewnętrznym nie unikniemy 😉 Wychowuję swoje dziecko dla świata, jednak mogę go nauczyć, że kontakty międzyludzkie mogą się odbywać na jego zasadach.

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts