Dobre bo polskie kosmetyki kosmetyki dla dzieci kosmetyki naturalne pierwszy rok recenzje sucha skóra

MomMe – kosmetyki dla dzieci o większych potrzebach


Dziś kolejna recenzja kosmetyków dla dzieci – trochę się w tym temacie rozbrykałam, odkąd zdecydowałam się dopuścić kosmetyki dziecięce do testów. Ostatnio pisałam o kosmetykach BioIQ – z bardzo dobrym, naturalnym składem. Jednak jeśli Wasze dziecko ma problematyczną skórę, BioIQ może nie wystarczyć.


Po pierwsze – Franek ma problematyczną skórę. Jeśli o nią dbam jest w miarę ok, ale często pojawiają się plamy suchej i szorstkiej skóry na plecach, odparzenia w pachwinach, mimo że stosuję pieluchy wielorazowe oraz same naturalne kosmetyki, głównie przeznaczone do suchej skóry. 

Jest też bardzo wrażliwy – wystarczy, że przytuli go ktoś mocniej umalowany, upudrowany i już – czerwone plamy na twarzy i brodzie gotowe. 

Dlatego z chęcią zgodziłam się na testowanie nowości od firmy MomMe, która reklamuje swoje kosmetyki, jako produkty „dla świadomych rodziców, którzy szukają dla swoich dzieci czegoś wyjątkowego, bezpiecznego i skutecznego”.

Kosmetyki MomMe posiadają wiele certyfikatów, między innymi Ecocert oraz korzystają z surowców z upraw organicznych.

Producent zapewnia również, że kosmetyki te są dobre dla dzieci z suchą skórą, alergiami, a także atopowym zapaleniem skóry.

Pozytywnie o tych kosmetykach wypowiada się również Srokao, która na swoim blogu analizuje skład chemiczny wielu produktów. Jedyne, co poddała wątpliwości, to tlenek cynku znajdujący się w wielu produktach MomMe, jednak ja akurat z jego obecności w składzie bardzo się cieszę (przez Frankową skłonność do odparzeń w pachwinach oraz na szyi).


Magiczny olejek pielęgnacyjny możemy wykorzystać na dwa sposoby – jako dodatek do kąpieli lub jako olejku do masażu (na przykład masażu Shantala). Opakowanie zawiera 150 ml, jego cena to 47 zł. Zawiera 10 składników aktywnych, w tym olej ze słodkich migdałów, arbuzowy i słonecznikowy.


Gdy dodawałam go do kąpieli, właściwie nie musiałam już używać żadnego środka myjącego, sama woda z olejkiem doskonale myła (umówmy się, tych zabrudzeń na ciele niemowlaka nie ma wiele), jednocześnie nawilżając. Rzeczywiście, skóra po takiej kąpieli była nawilżona, ale nie śliska. Również przy masażu olejek doskonale się wchłaniał i, co jest istotne, nie brudził ubrań. 

Ten olejek nadaje się dla dzieci o „podwyższonych” wymaganiach – z problematyczną, suchą skórą, skłonnością do podrażnień – dzięki naturalnym olejom nawilża skórę, a naturalny skład nie podrażnia wrażliwych miejsc. 

Minusem jest oczywiście cena – za taką pojemność. Myślę jednak, że jeśli skóra naszego dziecka wymaga specjalnych kosmetyków, warto pomyśleć o tym olejku, jako kosmetyku dodatkowym, do stosowania na przykład dwa razy w tygodniu. Jeśli nasze dziecko nie ma problemów z suchą skórą, olejek ten wydaje mi się zbędny (chyba, że chcecie go zamówić same dla siebie 😉 – ja odkąd stosuję go do Frankowej kąpieli, nie potrzebuję używać kremu do rąk – moje dłonie są doskonale nawilżone).

Drugi produkt, który miałam okazję testować,  to ziołowe masełko pielęgnacyjne. Za opakowanie 150 ml płacimy na stronie producenta 49 zł. Jednak masełko jest wyjątkowo wydajne. 

To również jest kosmetyk dla dzieci wymagających. Jeśli Wasze dzieci nie mają problemów skórnych, nie szalałabym z takim zakupem. Ale jeśli skóra Waszego dziecka jest problematyczna, warto przyjrzeć się temu produktowi – bo to prawdziwa bomba składników aktywnych – jest ich tutaj aż 19 i wszystkie z certyfikatem naturalności. 

Wśród wielu składników nawilżających typu masło shea, czy olej makadamia, znajdziemy w tym produkcie również opatentowaną formułę z siedmiu ziół, specjalnie dobranych dla skóry suchej, wrażliwej oraz atopowej. Jeżeli dotyczy Was ten problem, popatrzcie na stronie producenta – w opisie produktu znajdziecie dużo ciekawych informacji KLIK!.

Te dwa produkty – olejek oraz masełko – przeznaczone są dla dzieci z problematyczną skórą. Jednak trzeci produkt – puszysty krem łagodzący – śmiało mogę polecić, jako wart zakupu dla każdego rodzaju skóry. 


Po pierwsze – świetna formuła – dzięki swojej puszystości, krem szybko się wchłania, a Franek nie ma stresu, na przykład gdy smaruję mu twarz przed spacerem. No właśnie, twarz, bo to jest krem do zadań specjalnych i możesz go użyć tam, gdzie chcesz. Ja używam go do twarzy przed wyjściem na dwór lub przy wzmożonym ślinotoku spowodowanym ząbkowaniem, jednocześnie ten krem jest świetny do pupy (dzięki szybkiemu wchłanianiu nie zatłuszcza mi pieluchy, co przy wielorazówkach jest dość istotne). 

Puszysty krem łagodzący miał dość trudne zadanie, bo w dniu, w którym do nas przyszedł, Frankowi zaczęły się tworzyć małe zaczerwienienia w pachwinach. Dwie aplikacje wystarczyły, by pupa wyglądała, jak przysłowiowa pupa niemowlaka 🙂 

Pokochałam ten krem i mam go zawsze pod ręką – polecam go z czystym sumieniem, jako krem do wszystkiego. Cena za 75 ml to 39 zł.

Kosmetyki MomMe to z pewnością produkty najwyższej jakości dla osób o podwyższonych wymaganiach – 100 % naturalne, odpowiednie dla dzieci z problemami skórnymi. Warto też zapoznać się z serią dla kobiet w ciąży i po porodzie KLIK!.

Warto zwrócić uwagę na tę markę, szczególnie jeśli macie w domu małego wrażliwca – to są bardzo dobre kosmetyki naturalne, świetna polska firma (dla mnie to ważne), przepiękna szata graficzna dla kosmetyków i strony internetowej www.mommecosmetics.com i przesłodkie opisy inspiracji dla powstania każdego z produktów.



Wpis powstał przy współpracy z marką MomMe.

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts