co u nas moim skromnym zdaniem myślę sobie sposoby radzenia sobie ze stresem

Matka na granicy

Matka na granicy

Bycie z dzieckiem samemu przez większość czasu powoduje że raz na jakiś czas znajdujemy się na granicy – chcemy wrzasnąć na nie lub zrobić coś jeszcze gorszego (tak, mam ochotę wyrzucić go przez okno lub przynajmniej włożyć do pralki). 


No więc – oczywiście nie możemy tego zrobić (po pierwsze jest to karalne, po drugie będziemy tego żałować). 

Co można zrobić, jak jest już naprawdę źle (czyli idzie Ci para z uszu i za chwilę wybuchniesz)?

Przekaż dziecko komuś, kto jest mniej zdenerwowany, najlepiej w ogóle. Jeśli nie ma takiego kogoś, odłóż dziecko w bezpieczne miejsce i wyjdź z pomieszczenia – to lepsze niż niekontrolowany wybuch gniewu skierowany w dziecko.

Możesz wyjść z dzieckiem na długi spacer – na przykład w chuście, jeśli tak jak Franek Twoje dziecko alergicznie reaguje na wkładanie do wózka.

Mi pomaga wyobrażanie sobie, że jestem w miejscu publicznym. Może to głupie, ale świadomość bycia obserwowaną, ocenianą, trochę pomaga trzymać mi emocje na wodzy.


Pomaga mi też odpuszczenie – najczęściej frustruję się, kiedy Franek nie chce ze mną współpracować. Pomaga wzięcie głębokiego oddechu i podążanie za dzieckiem – ok, nie chcesz tego robić. To rób to, co chcesz (pod warunkiem, że nie oznacza to widelca w kontakcie).

Innym moim sposobem jest wymyślanie ciągu najgorszych rzeczy, które mogą się wydarzyć – dobrze, nie chcesz dać sobie założyć pieluchy. Co może się wydarzyć? Siku. Siku na dywan, na pościel, na cokolwiek. Co to oznacza? Pranie dywanu, zmiana pościeli. Brzmi jak nakręcanie się? Może, ale pomaga zająć myśli, wkurzenie zazwyczaj mija, bo dochodzę do śmiesznych zakończeń (siku na drzwi od tarasu – ok, przynajmniej trochę się umyją).

A Ty? Jakie masz sprawdzone sposoby radzenia sobie, kiedy jesteś na granicy? Bo nie uwierzę, że nigdy tam nie byłaś!

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts