coolmax lulumo otulacz pieluchy wielorazowe pieluszki wielorazowe recenzje pieluch

Takich pieluszek jeszcze nie miałam!


Od poniedziałku trwa w najlepsze Tydzień Pieluchy Wielorazowej, podczas którego można wygrać baardzo dużo różnych pieluch i akcesoriów przydatnych przy wielopieluchowaniu. Ja postanowiłam uczcić ten Tydzień po swojemu – i przygotowałam dla Was recenzje trzech pieluszek, a właściwie pieluszek trzech firm. Dziś pierwsza z nich – recenzja pieluszki Lulumo.


Po pierwsze, odkąd tylko ją zobaczyłam w Internetach, wiedziałam, że MUSZĘ ją mieć.

Bo pieluszki Lulumo już na pierwszy rzut oka są wyjątkowe i nie przypominają tych, z którymi do tej pory się stykałam.

My testowaliśmy czarną pieluszkę – kieszonkę z haftem, której zewnętrzna wartstwa wykonana jest z wełny merino, a wewnątrz znajduje się coolmax.



Zewnętrzna warstwa wykonana jest wełny merynosa, jednak pieluszka nie jest wełniaczkiem – pierzemy ją normalnie  innymi pieluchami. Z kolei coolmax wśrodku sprawdza się w szczególności w cieplejsze dni – dobrze oddycha, zapewnia lekkie uczucie chłodu (z coolmaxu bardzo często wykonywana jest bielizna termoaktywna).



To, co urzeka w tej pieluszce to … brak nap – zapinana jest na rzepy (to akurat nie jest niesamowite, jest dość sporo pieluszek zapinanych na rzepy, na przykład pieluszka Close Parent, o której pisałam TUTAJ), bardziej chodzi mi o regulację pionową, dzięki której regulujemy rozmiar pieluszki – wszystkie wielorazówki, które posiadam mają tę regulację przy pomocy nap. 

Pieluszka Lulumo za to posiada innowacyjny system Slide&Stop, czyli regulację za pomocą ściągaczy. Pomysł wydaje mi się być bardzo trafiony – pozwala na idealne dopasowanie pieluszki. Czytając opinie na forach, widziałam, że wielu osobom przeszkadzało to, że pościągnięciu te gumki tak wystają – dla mnie nie było to problemem, raz, że można je chować (oczywiście, że tego nie robiłam, znacie mnie jestem leniem – chować gumki za każdym razem, przy każdym założeniu pieluchy? No way! ;).

Mój Franek już chodzi, więc nie dotyczył mnie również drugi problem – czyli, czy te plastikowe ściągacze nie będą kłuć dziecka na przykład pełzającego – szczerze – nie wydaje mi się, żeby było je czuć, przez pieluchę.

Czytałam również, że niektórym osobom te pieluszki przeciekały – u nas na testach (a użytkowałam tę pieluchę dość intensywnie przez ostatnie 5 tygodni) to się nie zdarzyło ani razu. Jednak nie jest to dla mnie pielucha nocna, zdecydowanie dzienna, przy zmianie co około 2 godziny. 

Dzięki rzepom i ściągaczom da się pieluszkę bardzo dobrze dopasować do dziecka, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ta pielucha jest duża. Na Franku (11 miesięcy, 10 kg) leży dobrze, przy najmniejszej możliwej kombinacji (rzepy zapięte na maksa ciasno i ściągacze również ściągnięte na maksa). Ale wiem, że pieluchy są również dostępne w mniejszych rozmiarach.


Franek buciki Lilitup


Myślę, że pieluszka jest na tyle warta uwagi, że warto ją mieć w swoich zbiorach wielopieluchowych 🙂

W komplecie z pieluszką otrzymałam wkład – i w tym przypadku Lulumo również wykazało się innowacyjnością. Jest to długi wkład składany, z którego wystaje taki „jęzor”, któr pakujemy do kieszonki z przodu wkładu. To ciekawe rozwiązanie, bo złożony wkład potem się nie rozjeżdża. Ja jestem fanką wkładów składanych, ponieważ zyskujemy większą chłonność nie przedłużając czasu schnięcia wkładu – a ten wkład schnie wprost błyskawicznie i jest bardzo miły w dotyku. 


Co do chłonności – również powiedziałabym, że jest to zdecydowanie wkład dzienny, przy standardowej zmianie pieluchy co dwie godziny, spokojnie starcza, zarówno w oryginalnej kieszonce Lulumo, jak i w otulaczach innych firm, w których go testowałam, spełnił swoje zadanie.

Z jednej strony wkładu jest mikropolarek, więc jesli używamy go w otulaczach, nie potrzebujemy dokładać wkładki „sucha pupa”.

Oczywiście, każda wielopieluchująca osoba, uwielbia pieluszki wielorazowe za przepiękne wzorki, jednak jest też pewien urok w takim jednobarwnej pieluszce, z delikatnym akcentem w postaci haftu z tyłu.

Lulumo robi się powoli znane ze względu na swoje innowacyjne pieluszki, ale mało kto wie, że szyją również przepiękne kocyki – kołderki. My z Franciszkiem testowaliśmy namiętnie kocyk Frutti Di Mare – w prześliczny wzór z motywem morskim. Kocyk ten wykonany jest z najwyższej jakości włókna bambusowego, znanego ze swoich antyalergicznych właściwości. Jest to świetny kocyk na wiosenne dni, ponieważ posiada wypełnienie. Latem za to można spokojnie używać go w zastępstwie kołderki.


Wiem też, że Lulumo ciągle udoskonala swoje produkty – warto śledzić ich profil na Facebooku o TUTAJ. Pieluszki można kupić na Allegro o TUTAJ

Wpis powstał przy współpracy z firmą Lulumo.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!



Related Posts