formowanka gatki wełniane pieluchy wielorazowe pieluszki wielorazowe recenzje pieluch wielopieluchowanie

Wełniano mi – o gaciorkach i formowance, dzięki której zaczęłam wielopieluchować również w nocy


W ramach trwającego od poniedziałku Tygodnia Pieluchy Wielorazowej postanowiłam przygotować dla Was trzy recenzje wielopieluszek. Wczoraj pisałam o pieluszce Lulumo, która posiada innowacyjny sposób regulacji za pomocą ściągaczy, a dziś chciałabym zabrać Was do świata włókien naturalnych i przedstawić Wam wełniane gatki, jako alternatywę dla otulaczy oraz formowankę, dzięki której zaczęła się moja przygoda z wielopieluchowaniem nocnym 🙂


Oba produkty – zarówno gaciorki jak i formowanka, to ręcznie szyte produkty od Wełniano mi

Gatki, które posiadamy (to dokładnie TEN MODEL w jeże) są wykonane z wełny merynosa, delikatne i przewiewne. O właściwościach wełny pisałam już nie raz, czy to przy okazji recenzji ubrań z wełny merynosa marki Greenrose, czy otulaczy wełnianych.


Wełna merynosa świetnie sprawdza się przy wielopieluchowaniu, ponieważ jako włókno naturalne doskonale oddycha. Otulacze i gatki wełniane sprawdzają się zarówno zimą, jak i latem, ponieważ wełna posiada właściwości termoregulacyjne (czyli grzeje zimą, a latem chłodzi). Poza tym wełna jest też antyalergiczna i antybakteryjna, przez co otulaczy i gatek nie pierzemy tylko suszymy, dopóki nie zabrudzą się wiadomo czym (dla niedomyślnych napiszę to „straszne” słowo: kupą, proszę Państwa, kupą) – raz na jakiś czas (u mnie co około miesiąc) przepieram je ręcznie w płynie do prania wełny. I tyle. 


No dobra. Jest jeszcze coś. Straszne słowo: LANOLINOWANIE. Robi się toto, jak otulacze zaczną przeciekać – w skrócie: trzeba uzupełnić im poziom tłuszczu, odpowiedzialny za tę magię, że wełna nie przepuszcza wilgoci. I teraz uwaga – mimo posiadania kilku wełniaków, w tym jednego od miesięcy czterech, lanolinowałam jedną sztukę jeden jedyny raz (wg przepisu z bloga budującamama.pl o TUTAJ) – wszystkie trzymają na milion procent. 

Gatki działają na tej samej zasadzie – czyli nie pierzemy ich często, raczej suszymy, jeśli nie są zabrudzone lub jeśli nie czuć, że są nieświeże (ponoć zdarza się i taki etap, nie dotarłam tam jednak nigdy, mimo że moje otulacze i gaciorki autentycznie przepieram ręcznie raz w miesiącu).

Gatki, które testowałam od Wełniano mi – mają prześliczny wzór w jeże i są bardzo mięciutkie i delikatne. Według mnie to zdecydowanie gatki dzienne – chociaż wiem, że powstała też bardziej „pancerna” ich wersja, w odpowiedzi na zapotrzebowanie klientów.


Ja swojej wersji nie odważyłam się założyć Frankowi na noc, ale w dzień sprawdzały się świetnie i ani razu nie przeciekły. Oczyma wyobraźni widzę już Franka latającego w nich latem, będzie słodziakiem co? 🙂


Jeśli chodzi o formowankę – jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami lnianej formowanki w krokodylki, którą możecie dokładnie obejrzeć pod tym linkiem KLIK!. Formowanka posiada dodatkowy wpinany wkład (długi, składany na dwa) oraz jeden wkład mniejszy. To bardzo fajna opcja, bo możemy używać jej bez tych wkładów, wtedy spokojnie starczy jako formowanka dzienna, lub z dodatkowymi wkładami – wtedy polecam ją na noc – raz, że chłonność jest świetna – a dwa, że na dzień według mnie dla chodzącego dziecka może być wtedy za duża. Pamiętajcie, że na formowankę należy jeszcze nałożyć otulacz lub gatki – coś, co nie przesiąka wilgocią. Bo formowanka to pieluszka w całości chłonna, ale też przepuszczająca wilgoć. 


Testowałam ją zarówno w dzień, jak i w nocy – nocne wielopieluchowanie to dla mnie nowość, ponieważ do tej pory na noc zakładałam Frankowi pampersa – zawsze obawiałam się przecieków, a ilość Frankowych przebudzeń nocnych jest wciąż dość liczna, nie chciałam ryzykować kolejnych ze względu na przecieki.  Poza tym nad ranem zazwyczaj pojawia się „dwójka”, którą wolę jednak łapać w pampersa. 

Jednak ta formowanka wydawała mi się na tyle „godna zaufania”, że testowaliśmy ją również w nocy. I co? I nic – żaden przeciek nam się nie zdarzył, spokojnie wytrzymuje. Czyżby pampki odeszły w zapomnienie?


Poza chłonnością (w przypadku formowanki) oraz nieprzeciekalnością (w przypadku gaciorków), a także oczywistych walorów włókien naturalnych, z których oba produkty są wykonane, co mnie ujęło, to przepiękne wzornictwo – oba produkty sa przesłodkie. Zresztą wystarczy popatrzeć na zdjęcia :)))



Wpis powstał przy współpracy z firmą Wełniano mi.


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! 
Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku KLIK!, zacząć obserwować mnie na Instagramie KLIK!, podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarz.
Bez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!




Related Posts