inspiracje myślę sobie na bieżąco najnowsze nocne pobudki

Co zrobić, jeśli dziecko budzi się w nocy więcej niż 8 razy?

Dziecko często budzi się w nocy


Co zrobić, jeśli dziecko budzi się w nocy więcej niż pięć, sześć, osiem czy dziesięć razy? Co zrobić jeśli chce mleka częściej – co pół godziny, godzinę, dwie? Co zrobić jeśli karmienie piersią trwa dłużej niż piętnaście, dwadzieścia, trzydzieści minut? Co zrobić jeśli nie zasypia samo, chce być noszone na rękach cały dzień? Co zrobić jeśli nie je, chociaż dwa dni temu zjadało cztery posiłki dziennie bez problemu?

Co zrobić, jeśli dziecko budzi się w nocy więcej niż 8 razy?

Nie wiem. Mogę Ci powiedzieć, co ja robię. To oczywiście nie jest złota recepta, ani remedium na wszystko. Ale po 14 miesiącach bycia mamą wiem jedno – wszystko mija. Wszystko mija i wszystko się zmienia. Może Twoje dziecko ząbkuje, ma skok rozwojowy, lęk separacyjny? Może po prostu jest sobą – małym niemowlakiem, noworodkiem nawet (na te to już w ogóle trzeba brać poprawkę ;).

Każda faza, nawet najgorsza (najlepsza niestety również) w końcu mija. Bardzo żal mi kilku początkowych miesięcy, kiedy każdą zmianę interpretowałam jako zmianę stałą – na dobre cieszyłam się niezmiernie, a złe próbowałam korygować, zrozumieć, rozkminić. Głupia ja. 

Tego się nie da rozkminić, tu trzeba płynąć z prądem, a przede wszystkim cieszyć się, po prostu zwyczajnie cieszyć się każdą chwilą, nawet tą słabszą, uwierz mi – już za parę miesięcy możesz o niej myśleć z sentymentem.

Naprawdę to wszystko jest takie płynne i tak ciągle się zmienia, ledwo coś ustalisz, wypracujesz, a tu bum! I trójki wychodzą. I znów się wszystko rozregulowało.

Oczywiście, rytm jest ważny, rytuały i stały (w miarę) rozkład dnia – to wzbudza w dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jednak Twoje poczucie bezpieczeństwa też jest ważne i niech go nie zachwieje to, że dziecko nagle zmieniło swoje przyzwyczajenia i wybudza się częściej. Nic nie zrobiłaś nie tak, nie zaniedbałaś, wszystko jest dobrze! Naprawdę. 

Dopiero po roku wypracowałam sobie zasadę, że wszelkimi zmianami zaczynam się „martwić”, jeśli trwają dłużej niż dwa tygodnie. To znaczy, że jeśli Franek zaczął wybudzać się częściej niż zwykle i ten stan utrzymuje się dwa tygodnie, zaczynam się zastanawiać, czy czegoś nie zmienić. Podobnie z jedzeniem – jeśli nagle przestał jeść, coś tam sobie tylko dłubie, czekam, czekam czternaście dni. Jeśli nic się nie zmieni – pomyślę. 

I uwierzcie mi – żadna – ŻADNA – z tych wszystkich niepokojących mnie zmian nie przetrwała dwóch tygodni. Zęby wyszły, skoki minęły, lęki zostały ukojone (na jakiś czas). Lub po prostu to coś, co się poprzestawiało, wróciło na swoje tory. 

Nie wiem tylko dlaczego tego nikt mi nie powiedział – żadna ze znanych mi kobiet, mających już dziecko. To w sumie smutna refleksja, ale w moim przypadku prawdziwa. Dlaczego nikt nie mówi, że te wszystkie trudne rzeczy nie są na stałe, że nie zawsze wszystko musi być na tip top. I czasem trudniejsze dni wcale nie muszą mieć jakieś super przyczyny – ja mam często słabszy dzień ot tak, bo pogoda, bo ciśnienie, bo muchy w nosie. Dziecko też ma do tego prawo.

Młoda mamo – wiem, że dajesz z siebie wszystko, starasz się jak możesz i wiesz co? Idzie Ci doskonale. Naprawdę!


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts