dla mamy dla rodzica drugi rok inspiracje jesper juul juul książki i zabawki myślę sobie najnowsze recenzje rodzicielstwo bliskości twoje kompetentne dziecko

Twoje kompetentne dziecko

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul


Wyjątkowo w piątek piszę o książce. Bo to książka, która wymaga osobnego wpisu, poza cyklem Czytelnicze Soboty. O książkach Jespera Juula było już raz – w tym wpisie „ZAINSPIRUJ SIĘ KSIĄŻKAMI JESPERA JUULA”. Wtedy pisałam o „Nie z miłości” oraz „Zamiast wychowania”. Dziś mam dla Was kilka słów od siebie o chyba najbardziej znanej książce tego autora – „Twoje kompetentne dziecko”.

Ta książka to chyba takie kompedium tego, co chce nam przekazać Jesper Juul, tego, co tak naprawdę wyróżnia jego podejście. Taka książka-baza – późniejsze rozwijają po trosze dany aspekt jego… no właśnie, jak to nazwać? Jego teorii? Filozofii? Podejścia?

Może dlatego ta książka była dla mnie najtrudniejsza ze wszystkich do tej pory czytanych tego autora – bardzo dużo aspektów zostało poruszonych, i ja – czytająca ją po nocach z mym ząbkującym dzieckiem u piersi, tak bardzo starając się każde słowo przeczytać ze zrozumieniem. 

Wiele osób, pisząc o tej książce, używa słowa „ODKRYCIE”. Nie wiem, dla mnie to nie jest odkrycie, ale raczej nazwanie moich myśli i odczuć. 

Zachęcam do przeczytania Jespera Juula, jeśli czujesz, że między dyscypliną a „bezstresowym wychowaniem” jest jeszcze trzecia droga, jeśli uważasz, że nie o grzeczność w wychowaniu chodzi, nie o uległość dziecka, jeśli czujesz, że Twoje dziecko jest pełnowartościowym członkiem rodziny, a nie podwładnym, który ma się słuchać, siedzieć, kiedy siedzieć karzą, wstawać, kiedy mówią, by wstać. Jeśli wreszcie ciągłe okrzyki „super”, świetnie” ranią Twe uszy. 

Zajrzyj do Juula – on Ci powie, że nie jesteś dziwny. Utwierdzi Cię w tym, że nie przeginasz, nie rozpieszczasz swojego dziecka, a to, że traktujesz go jako stuprocentowego człowieka, jest zupełnie ok.

„Uważam, że popełniamy kardynalny błąd, zakładając, iż dziecko nie rodzi się jako stuprocentowy człowiek” Jesper Juul Twoje kompetentne dziecko” s.9

Tu oczywiście każdy się oburzy, że ależ nie, przecież dziecko też człowiek, no wiadomo! Czyżby? Czy zawsze o tym pamiętamy? Czy traktujemy dziecko podmiotowo, czy może częściej przedmiotowo („będziesz spał, czy tego chcesz, czy nie”, „masz to zjeść”)? Czy tak samo zwrócilibyśmy się do osoby dorosłej? Do naszego partnera? Czy tak samo mielibyśmy w poważaniu to, czego on pragnie? 

Nie twierdzę, że jestem idealna, ale odkąd urodził się Franek, bardzo wiele rzeczy poddaję refleksji. Widzę, zauważam, jak wiele „gotowców” mam w głowie, takich haseł, co to je ludzie mówią, zawsze mówili do dzieci, o dzieciach. I robię to podświadomie, i mówię takie rzeczy, albo notorycznie mówię o Franku wśród ludzi, tak jakby go nie było, i zastanawiam się – czy robię tak samo z osobami dorosłymi? Czy zrobiłabym tak samo? 

Dlaczego mojego syna mam traktować GORZEJ?

Tak często widzę, że wychowanie w rozumieniu wielu ludzi to trochę jak z tym żywopłotem – trzeba go przyciąć i tu i tu, żeby był odpowiedni, prosty, ładny. I tak chcemy często zrobić z dzieckiem, zakładając po pierwsze, że ono nic nie wie – ono nie wie, kiedy jest głodne, ile ma zjeść, kiedy i jak spać, jak długo. Ono nie wie przecież jaki ma temperament. Przecież my mamy go tego nauczyć, mamy je przyciąć do naszej miary, a przy tym wszystkim ma być GRZECZNE. I ładne i schludne. I skromne. 

Naprawdę?

Bardzo zazdroszczę ludziom tej pewności siebie w takim razie. Bo ja nie jestem pewna wcale ANI TROCHĘ, że mój wzór żywopłota, co to do niego bym swe dziecko przycinała z miarką równo – jest wzorem najlepszym. Wsłuchajcie się w siebie, jak często powtarzamy jakieś historie, co to z rzeczywistością mało mają wspólnego? „Bądź grzeczny w szkole, słuchaj Pani i się ucz ładnie! Na studia masz iść.” 

Naprawdę? Pomyśl chwilę. Pomyśl o tych, co to grzeczni byli w szkole, pani się słuchali i się ładnie uczyli. Gdzie są teraz? A gdzie Ci , co tak może trochę głośniejsi, trochę bardziej średni w nauce… gdzie są teraz? Czy wszyscy ci, co skończyli studia ukradli przepis na sukces? Naprawdę uważasz, że te wszystkie nauczycielki matematyki i historii w gimnazjach SĄ SPEŁNIONE I SZCZĘŚLIWE? Mają szałowe życie?

Może więc wcale nie cicho, i wcale się zawsze nie słuchaj Pani. Może Ty rodzicu, posłuchaj dziecka.

„Najważniejsza idea tego systemu wychowawczego – że wychowanie dzieci polega na dopasowaniu ich do zewnętrznego ideału – jest już przestarzała (…)” Jesper Juul Twoje kompetentne dziecko s.132

Dla osób zainteresowanych tematyką wychowania bez kar i nagród, również znajdzie się kilka łakomych kąsków:

„Przyjęło się uważać, że nieustanne pochwały – szczodrze wykorzystujące słowa takie, jak WSPANIAŁY, FANTASTYCZNY, WYJĄTKOWY – wzmacniają poczucie własnej wartości zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. W konsekwencji wiele osób rozwinęło rozdęte ego będące tylko marnym substytutem poczucia własnej wartości. Tak samo jak nadmiernie nadmuchany balon często pęka, tak i rozdmuchane ego może eksplodować pod wpływem najmnijeszego nawet bodźca (…) wywołując u rodziców, przyjaciół i nauczycieli zdumienie i szok”. Jesper Juul Twoje kompetentne dziecko s. 89


Przeczytajcie tę książkę. Pan Jesper dobrze gada (polać mu.)


Książkę kupicie na przykład TUTAJ. Cena 32,10 zł (regularna 36,90 zł).

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul


Jeśli bliskie są Ci wpisy o takim podejściu do dzieci, zerknij także tutaj:


Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts