całkiem nie słodki prezent co u nas myślę sobie nagradzanie się najnowsze

Nagradzanie się, nagradzanie innych i kilka słów o pewnej akcji

Całkiem nieSłodki prezent


– Dużo dziś zrobiłam, w nagrodę pójdę sobie wieczorem pobiegać – powiedziała moja koleżanka, pół żartem pół serio. Wooow! – pomyślałam. W nagrodę to ja jem cheeseburgera ze świątyni zdrowej żywności (czyli oczywiście McDonald’s), piję dwa wina i zjadam lody prosto z pudełka, oglądając przy tym dwa odcinki serialu pod rząd.


No i kurde refleksja – skąd u mnie taki porypany system nagradzania samej siebie? Raz, że w ogóle nagradzanie, a dwa – skąd pomysł, że super jest się najeść niezdrowego żarcia i posypać to kilogramem cukru?


Nie chcę, żeby to była epopeja pod hasłem „Mama zepsuła mi życie, bo mnie zabierała do Maca i kupowała słodycze”. No bo to nie do końca tak. Ale może to wina czasów, w których się wychowałam, bo kurna słodycze to były od święta naprawdę, a do Maca się szło, jak była super rodzinna wyprawa do wielkiego miasta. I to wszystko było zawsze W NAGRODĘ. 

I coś w tym jest, że mi się zrobił taki wzór, że Mac i słodycze to jest coś super. W moim domu aktualnie nie ma słodyczy, nie kupuję ich w ogóle. Ale czasem, kiedy się muszę nagrodzić (ta potrzeba to jest w ogóle inna rzecz, temat rzeka, będzie o tym morze postów za niedługo) to ja myślę, że ja chcę jeść góry lodów ociekające karmelem. Nie jem, bo jak o nich myślę, to już od myślenia mam 2 kg na plusie. Ale chcę jeść. To jest super. To jest wspaniała NAGRODA.

No i kurcze – nie wiem, co jest lepsze, w ogóle brak słodyczy, zakaz, czy wszechobecne słodycze. Myślałam, że umiar nie jest możliwy, no bo ej kurde! przecież dziecko zasmakuje słodyczy i oszaleje! Będzie je chciało jeść ciągle.

No i nagle mam dziecko swoje i ono już zasmakowało słodyczy. I wiecie co? Woli jabłko. I czosnek. Autentyk! I oczywiście – każdy ma inne smaki, jasne. Ale chcę Wam podsunąć pewien pomysł, taką małą ideę –  a może by tak nie robić wielkiego halo? Może by nie pokazywać, że słodycze są takie super, teraz daję Ci spróbować z namaszczeniem Twoją pierwszą czekoladę w życiu, pyszna prawda? Czekolada jest przepyszna przecież! Może by tak nie wiązać słodyczy z czymś od święta, że zawsze w prezencie dawane, czyli musi być super. Może tak trochę mieć – no nie wiem – zdrowszy stosunek do nich?

I może jeśli już potrzebujemy jakieś nagrody, to se idźmy do kina albo do kosmetyczki? No bo pobiegać to bez przesady 😉 Żarcik. Jakby co. Pobiegać też też 😉

Wpis powstał w ramach akcji CAŁKIEM nieSŁODKI PREZENT, o której przeczytacie TUTAJ <<KLIK!>>. Zajrzyjcie, przeczytajcie, porozsyłajcie dalej – warto. 

Całkiem nieSłodki prezent

Całkiem nieSłodki prezent

Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!


Related Posts