chowanie zabawek co u nas drugi rok inspiracje metoda montessori minimalizm montessori najnowsze pokój dziecka pomysły rotacja zabawek rozwój dziecka

Dlaczego chowam mojemu dziecku zabawki?

Montessori, metoda montessori, pedagogika montessori, kreatywność, rozwój dziecka, wspieranie rozwoju dziecka

Przy wpisach o inspiracjach, które czerpię z pedagogiki Marii Montessori, pojawiła się informacja, że chowam Frankowi zabawki. Dziś chciałam się Wam z tego wytłumaczyć 🙂

Przede wszystkim, naprawdę uważam, że dzieci nie potrzebują wielu zabawek. Czasem wydaje nam się, że są znudzone tym co mają, ale to nie musi oznaczać, że potrzebują nowych zabawek, tylko może nowych bodźców. 

Świetnym pomysłem według mnie jest rotacja zabawek, czyli wymienianie ich co jakiś czas (u nas mniej więcej co dwa tygodnie, ale nie jest to sztywny termin, bardziej wynika z obserwacji Franka), oraz chowanie, tych, którymi dziecko się nie już nie bawi, nie interesuje (po prostu się nimi znudziło, opanowało już daną czynność lub zwyczajnie wyrosło z zabawki).

Jak wymieniam zabawki? Zazwyczaj do dwa tygodnie, wynoszę zabawki, które nie budzą już Frankowego zainteresowania oraz takie, z których już po prostu wyrósł (te ostatnie chowam już „na zawsze”, a te pierwsze wkładam do pojemnika w garderobie, by za dwa tygodnie lub więcej znów mu je pokazać. 

Robię to bardzo często przy Franku, nie protestuje, ponieważ wymieniam tylko te zabawki, którymi rzeczywiście nie jest zainteresowany. Poza tym chyba już zrozumiał tę zasadę, że za chwilę przyniosę inne, ciekawsze, tak jakby „nowe”.

Po co to robię? Dlatego, że uważam, iż mniej zabawek jest dla dziecka lepsze. Lepsza jest poukładana, przejrzysta przestrzeń. 

Dlaczego?

W takiej przestrzeni dziecko ma większą szansę rozwijać kreatywność. Mając mniej zabawek do dyspozycji, dzieci zaczynają wykorzystywać wyobraźnię, myśleć nieszablonowo, a tym samym rozwijać kreatywne myślenie. 

Przykład z życia – ostatnio zauważyłam, że Franek nie bawił się już swoimi traktorami, przez długo czas miał na nie straszną fazę, ale minęła. Przynajmniej tak mi się wydawało. Więc schowałam traktory, zastąpiłam je układanką z koparką. 

Następnego ranka Franek podszedł do półki, gdzie wcześniej stały traktory i zobaczył, że ich nie ma. Poczekałam chwilę na reakcję, oczywiście, gdyby chciał je z powrotem, przyniosłabym je z kosza, w którym trzymam schowane zabawki. Ale wiecie co on zrobił? Chwycił kółka z koparki układanki oraz kabinę, postawił to w pionie na podłodze i zaczął się tym bawić, jak traktorem. Kreatywność! (Oczywiście, ja mało się nie poryczałam z dumy, obserwując go z boku :).

Mając mniej zabawek dzieci mają szansę na dłuższe okresy skupienia – nie rozprasza ich kolejna fascynująca zabawka w tle. Pisałam już o zjawisku polaryzacji uwagi we wpisie JAK POMÓC DZIECKU SIĘ SKUPIĆ – to zjawisko skupienia uwagi, podczas której dziecko rozwija się skokowo, czyli innymi słowy, następuje duży rozwój. 

Aby to zjawisko mogło zaistnieć, należy przede wszystkim zapewnić dziecku odpowiednią ku temu przestrzeń – bez rozpraszaczy, uporządkowaną, minimalistyczną, łatwo dostępną. 

Mając mniej zabawek dzieci są również bardziej wytrwałe. Jeśli zabawek jest wiele (szczególnie podobnych do siebie, ćwiczących tę samą umiejętność na przykład), łatwiej jest dziecku przejść do kolejnej, gdy ta pierwsza wyda mu się niezrozumiała, za trudna. 

Jeśli zabawek jest mało, a zabawka koncentrująca się na danej umiejętności (na przykład przebijanka czy nawlekanka) jest tylko jedna, dziecko może być bardziej wytrwałe w dążeniu do jej zrozumienia i zgłębienia danej umiejętności.

Przy mniejszej ilości zabawek przestrzeń jest również przyjemniejsza i łatwiejsza do uporządkowania, co dodatkowo sprawia, że nasze dziecko uczy się porządku oraz odkładania rzeczy na miejsce (szczególnie jeśli te rzeczy mają swoje stałe, przypisane im miejsce).

Kolejnym plusem jest po prostu oszczędność – uwierzcie mi, po dwóch tygodniach, a czasem nawet po dłuższym okresie czasu, kiedy dana zabawka jest ponownie wyjęta, jawi się ona Frankowi niczym nowa, najbardziej interesująca zabawka na świecie. 

Oszczędzamy również dlatego, że zabawki zwyczajnie mniej się niszczą – nie walają się nieużywane po domu, nie zalegają w wielkich koszach, z których co chwila są wyrzucane i przerzucane. 

Co myślicie o takim rozwiązaniu?

Po więcej inspiracji Montessori zajrzyjcie również tutaj:
Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts