blogosfera blogowanie drugi rok myślę sobie na bieżąco najnowsze

Dlaczego nigdy nie zostanę królową blogosfery

Dlaczego nigdy nie zrobię kariery w blogosferze

Więc jest sobie mamowato.pl już dwa i pół roku (KIEDY TO ZLECIAŁO?!). Jest sobie blog, jest sobie Mamowaty Facebook, gdzie jest czasem bardzo śmiesznie i jest sobie Mamowaty Instagram, gdzie możecie zobaczyć dużo zdjęć zrobionych tosterem. 

I piszecie do mnie bardzo często wiadomości prywatne i mejle i w ogóle i ja to bardzo lubię, bo ja ogólnie lubię kontakt z ludźmi, a wiadomo, matki małych dzieci czasem cierpią na deprywację kontaktów z ludźmi dorosłymi. 

I sobie tak gadamy, wymieniamy te wiadomości, o życiu, o dzieciach, jakie buty, jaka woda, jakie pieluchy wielo itp. i czasem (poważnie) piszą do mnie dziewczyny, które niedawno założyły bloga i pytają o jakieś wskazówki. 

I ja wtedy mam szok i nie wiem, co powiedzieć. Bo po pierwsze, sama nie wiem, jak mi się to udało, że w ogóle ktoś mnie czyta, a po drugie, myślę, że ciężko mi cokolwiek poradzić, bo właściwie nigdy nie rozpatrywałam opcji robienia kariery w blogosferze. Ba! Właściwie założyłam, że jej nie zrobię 🙂

No więc – dlaczego nigdy nie zostanę królową blogosfery?

1. Strona wizualna – nie mam skandynawskich wnętrz, nie stać mnie na połowę gadżetów prezentowanych na blogach poczytnych aktualnie, poza tym nawet jak bym miała wnętrze, to sorry – do Anny Lewandowskiej mi daleko. Poza tym zbyt często robię zdjęcia tosterem, a mój Instagram leży i kwiczy, bo nie potrafię flat photos na idealnie białym tle.

2. Nie umiem w real time marketing – czyli temat modny, temat na czasie – jupi, piszmy post. Ale ja właśnie mam na odwrót – im bardziej tematu pełno wszędzie – nawet jeśli jest ważny, nie mam ochoty go poruszać. Nie piszę dla gównoburz, nie piszę dla dyskusji żywiołowych, dla wejść, odsłon. Fajnie, jak jest ruch, jak ludzie chcą gadać, ale nic na siłę. 

No więc nie umiem w real time marketing, zawsze za późno się skumam, że już trzeba pisać wpisy o Walentynkowych prezentach, albo o letnich inspiracjach. U mnie letnie inspiracje znajdziecie w październiku najpewniej 😉

3. Robię błędy w języku polskim, które co rusz mi ktoś wytyka na Fejsbuniu (że się na dworzu nie mówi? Eee tam ;), nie umiem precyzyjnie myśli spisać, czasem czytam swoje wpisy i sobie myślę, że i tak nie napisałam tego, o co mi chodziło – ot, kobita ze wsi. 

4. Nie jestem regularna, nie pilnuję godzin szczytowej frekwencji, piszę jak mi coś wpadnie do głowy, a nie na zapas, bo nie umiem, zapominam wrzucać foty na Instagrama, chaos! I w życiu, i na blogu 😉

5. Nie dostarczam odpowiedzi na miliony pytań, nie jestem pomocą żywieniową, nie mówię, co wolno, czego nie wolno, nie jestem samozwańczym fizjoterapeutą ani lekarzem. Mój blog to nie pogotowie, nie pomoc prawna, jednoznaczne hasła czy zawsze-sprawdzające-się-sposoby-na-wszystko.

Dlaczego? Bo się na tym nie znam! Jestem mamą i mogę Wam powiedzieć, jak  i co robię, co się u mnie sprawdziło, co nie zupełnie, co jest zgodne ze mną, jeśli chodzi o macierzyństwo, czy inne tematy, co JA uważam za fajne, czy inspirujące – przeczytaj, przefiltruj, bierz, albo nie bierz. 

Nie powiem Ci jak żyć, jak wychowywać Twoje dziecko, jak je karmić, ubierać, jakie kupić mu zabawki. Nie zrobię wielkiego testu wszystkich hulajnóg, bo nie przetestowałam wszystkich. Mogę Ci podpowiedzieć, polecić coś, co się u nas sprawdziło, ale niestety, nie znajdziesz na tym blogu odpowiedzi na wszystkie pytania, wpisywane w wyszukiwarkę. 

6. Odmawiam, odmawiam i odmawiam. Kręcę nosem na współprace, bo nie publikuję gotowych treści, rzadko pasuje mi narzucona konwencja. Najgorszy sort blogera!
Jeśli podoba Ci się ten wpis, lub w jakiś sposób uważasz go za przydatny dla siebie, daj mi znać! Możesz polubić mamowato.pl na Facebooku  (tam piszę śmieszne rzeczy, a czasem trochę smutne, albo po prostu zwykłe) zacząć obserwować mnie na Instagramie (tam jest dużo zdjęć i one nie są jakieś ładne, bo trochę nie umiem ich robić), podzielić się tym tekstem przy pomocy poniższych ikonek lub zostawić komentarzBez Was to miejsce nic nie znaczy, cieszę się z każdej Waszej reakcji!

Related Posts