dla dzieci Dobre bo polskie myślę sobie na bieżąco recenzje ubrania dla dzieci

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Lato w tym roku nas nie rozpieszcza pogodowo, nie jest zbyt ciepło, nie jest zbyt słonecznie. Dużo pada, dużo wieje. Jednak to wyjątkowe lato, a ja celebruję każdą chwilę. Ostatnie takie lato.

 

Ci, którzy nas czytają wiedzą, że K. po wypadku w pracy ma rękę w gipsie – jest to z pewnością upierdliwe, jednak dało nam możliwość bycia ze sobą właściwie cały czas. Ostatnio wiedliśmy raczej szalone życie, gdzieś pomiędzy naszymi pracami, żonglując domem i opieką nad Frankiem, ponieważ w tej dziedzinie nie mamy nikogo do pomocy. Starając się niczego nie stracić.

Teraz czas spowolnił i się uspokoił, chociaż z drugiej strony przyszedł też mój moment – kiedy wreszcie mogę więcej i spokojniej popracować, zrealizować kilka z miliona planów odłożonych na półkę.

Z innej jeszcze strony to lato ma dla mnie wymiar magiczny. To ostatnie takie lato – w takim składzie. Nasza rodzinka – jak mówi Franek. Za rok już będziemy we czwórkę.

Patrzę na każdą chwilę i celebruję. Staram się ją zachować w pamięci, wyryć. Z jednej strony – wiadomo, cieszymy się, oczekujemy. Pod koniec listopada, a może na początku grudnia przyjdzie na świat nasz drugi syn.

Z drugiej strony są inne uczucia, które zapewne odczuwa każda spodziewająca się kolejnego dziecka matka. Czy dam radę? Czy będę w stanie pokochać kolejne dziecko tak samo mocno? Patrzę na Franka i wiem, że jego świat też się zmieni totalnie. Jak to zrobić, by tego nie spieprzyć?

Nie mam właściwie żadnej relacji z moją siostrą, jak to zrobić, by nie przenieść tego na własną rodzinę?

W lutym odbieramy klucze do własnego mieszkania – wreszcie! Czy w przyszłym roku latem będziemy już na swoim? Czy damy radę z dwójką małych dzieci, bez pomocy z zewnątrz to ogarnąć? Nie wiem. Kolejny raz podekscytowanie miesza się z obawami. 

Siedzę na plaży, moczę nogi w chłodnej wodzie. K. i Franek biegają i krzyczą. Obserwuję ich i się uśmiecham. Mam w sobie mieszankę szczęścia i obaw, radości i strachu, a jednocześnie oczekiwania pełnego ekscytacji. Czekam na grudzień, ale jednocześnie cieszę się tym, co mam teraz, celebruję, doceniam. Ostatnie takie lato.

Ostatnie takie lato

 

 

 

 

 

Ostatnie takie lato

 

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Ostatnie takie lato

Na większości zdjęć Franek ma na sobie komplet bluzka + spodenki z dresówki uszyte przez przemiłą Panią Ewę z Pracownia Ewawu. Wiecie, jak cenię sobie dobrą jakość oraz wspieranie rodzimych, małych biznesów, w szczególności, jeśli są to biznesy kobiece, a co więcej biznesy mam. Tym bardziej, jeśli produkt końcowy jest taki piękny 🙂 Serdecznie polecam zajrzeć na stronę Pracownia Ewawu na Facebooku, znajdziecie tam dużo pięknych rzeczy w przystępnych cenach (nasz komplet kosztował 65 zł, to bluzka i spodnie baggy z dresówki, które można podwijać na lato).

Related Posts

  • Pati, na pewno sobie poradzisz, trzymam mocno kciuki! <3
    Napisałaś: "Czy dam radę? Czy będę w stanie pokochać kolejne dziecko tak samo mocno? Patrzę na Franka i wiem, że jego świat też się zmieni totalnie. Jak to zrobić, by tego nie spieprzyć?" – ja bym chyba nie dała rady. Nie potrafię rozdzielać miłości na dłuższą metę i już teraz wiem, że choćby nie wiem co – nie zdecyduję się nigdy na drugie dziecko. 😉

    • To ciężkie dylematy. Nie chcę o tym myśleć, jak o rozdzielaniu miłości, sama nie wiem. Zobaczymy z czasem 🙂

  • Bożena Jędral

    Chciałam mieć jedynaka z obawy czy dam radę kochać drugie dziecko tak samo. Po latach zmeiniłam zdanie. Mam ich troje. Wiem jedno, miłość się mnoży, nie dzieli <3

  • Ewelina

    Obawy zawsze będą. Czy da się pokochać drugie dziecko tak samo mocno jak pierwsze zapytalas, to tak jakby zapytać kogo kochasz bardziej, swoją mamę czy tatę… na początku wszystko będzie się kręcić wokół najmłodszego, i to będzie normalne.. nikt na tym nie straci z racji małej różnicy wieku.. problem pojawia się gdy masz różnicę 10-15 lat między dziećmi, wtedy nieświadomie skupiasz się na maluchu A nastolatek ma totalny luz.. A tu musisz się opiekować całą dwójką tak samo..

    • Dokładnie! To też moja myśl, żeby nie odpuścić, bo starszy i ogarnia i z młodszym – bo będzie mi się wydawać, że ja już wszystko ogarniam

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Doskonale rozumiem Twoje obawy. My bezpośrednio po pierwszej adopcji byliśmy niemal na 100% zdecydowani na przyjęcie drugiego maluszka – a z czasem wątpliwości zaczęły w nas coraz bardziej narastać i ostatecznie zostaniemy przy naszym jednym Bąbelku. Nie dałabym rady z dwójką – wiem po sobie, bo już teraz bywam na skraju załamania nerwowego. I podobnie jak u Ciebie, moje relacje z siostrą nie istnieją – więc z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że lepiej nie mieć rodzeństwa, niż się z nim kompletnie nie dogadywać.

    • Może coś w tym jest. Z pewnością jest to jakiś bolesny aspekt, nawet jeśli jest się już pogodzonym z brakiem relacji z rodzeństwem, to i tak gdzieś to w głębi siedzi

  • Małgorzata Skiba

    Bardzo stylowo wygląda Maluch:) w przyszłości będzie dumny z takich zdjęć – piekne zdjecia i pamiatki:)

  • Kasia

    Mam 7 mc córeczkę… jestem w 4 mc ciąży 😉 Między dziećmi będzie 13 mc różnicy. Nigdy nie pomyślałam żeby nie mieć drugiego dziecka bo nie chce „dzielić” miłości- przepraszam jeśli kogoś urażę ale są to bzdury. Co więcej właśnie dla niej- zaszłam tak szybko w drugą ciążę- żeby miała wspaniałe wspomnienia których my pomimo starań jej nie zapewnimy.. Myślę że nie mogłaś Franków sprezentować nic lepszego. Z tego co czytam to nie chcesz popełniać „błędów” swoich rodziców- jestem pewa że dzięki tym doświadczeniom Twoje dzieci będą miały wspaniałe dzieciństwo- jestem o tym przekonana. A jeśli mogę zapytać o Twoją relacje z siostrą- jak myślisz z czego ona wynika? U mnie pomimo nie tak dużej różnicy wieku (3 lata) myślę że zawinili właśnie rodzice. Nie pamiętam jakiś wspólnych zabaw, spacerów, rozmów- „każdy sobie”… ona z kuzynką, ja z sąsiadką. Puszczone samopasem. Ostatnio stwierdziliśmy że nie pamiętamy abyśmy się w dzieciństwie razem bawiły… Smutne.

    • Tak, to smutne, szczególnie jeśli ma się tylko jedną siostrę/brata. U nas chyba totalna różnica charakterów plus być może zawinili również rodzice, tylko, że u nas w drugą stronę – wszystko musiałysmy razem, aż w końcu miałyśmy tego dosyć 🙂

  • Justyna M

    W zeszłym roku miałam te same dylematy spodziewając się drugiego dziecka. Kiedy synek miał się urodzić córka miała 1.5 roku. Sprawa była w mojej głowie o tyle skomplikowana, że marzyłam o drugiej córce… może to głupie bo oczywiście najważniejsze jest zdrowie ale sama mam jedną siostrę, ktora ma 2 córki więc posiadanie chłopca było dla mnie abstrakcją 🙂 Kiedy okazało się, że jednak będzie synek to podwójnie bałam się, że nie będę w stanie pokochać go jak ukochanej córeczki… na dziś dzień myślę, że w połowie moje lęki to była burza hormonów ? Synek za parę dni kończy roczek i za nic w świecie nie zamieniłabym go na żadną inną dziewczynkę… ☺ kocham go nad życie, na równi z córką i nie raz myślę jaka głupia byłam zamartwiając się w ciąży… ☺ czy było łatwo? Nie było i nie jest. Jest inaczej. Do tego mąż przyjeżdża do domu tylko na 2-3 dni w tyg, na szczęście mam mamę blisko, która dużo mi pomogła, szczególnie na początku. Ale gdyby mąż pracował na miejscu to ta pomoc mamy nie byłaby niezbędna. Czas ucieka niemiłosiernie szybko i chciałoby się mieć go więcej dla każdego z nich z osobna ale patrząc jak dzieciaki zaczynają się fajnie ze sobą bawić (choć oczywiście też kłucić?) to wiem, że nic cudowniejszego nie mogłam sobie wymarzyć ☺ a to, że miłość się mnoży a nie dzieli powtarzałam sobie jak mantrę całą drugą ciążę… i okszało się że zdecydowanie tak jest ☺

    • Bo z drugą ciążą niby wszystko jest znane, ale jest też i nieznane jednocześnie – stąd pewnie rodzą się te nasze obawy 🙂

  • Cudowne fotki! <3

    • Chociaż raz 😉 fotki to moja słaba strona, niestety 🙂

  • Webska

    Pamiętam cudowny czas we trójkę. Każdą wolną chwilę, każdy weeknd, kazdy urlop pragnęliśmy zaplanować tak, by spędzić rodzinnie. Myślałam, ze to jest pełnia szczęścia i niczego więcej mi już nie trzeba. Dopóki na świecie nie pojawiła się Agatka. Dołączyła do nas taka malutka iskierka (ma już prawie 5 lat, ale dla mnie nadal jest malutką iskierką) i sprawiła, że nie pamiętam już jak mogliśmy być szczęśliwi bez niej. Teraz wszystkie chwile przeżywamy na nowo, ale ona pierwszy raz. Jej reakcje, spostrzeżenia i zachwyt sprawiają, że i dla nas nawet wypad w miejsce, które doskonale znamy jest nowością.

  • Justyna

    Nic już nie będzie takie samo. Przyszłe wakacje spędzisz (tak według moich obliczeń) z półrocznym brzdącem, który odbierze starszakowi niemal sto procent Twojej uwagi, ale cała wasza trójka będzie miała wrażenie, że do tej pory żyliście z pewną, nieznaną wam wcześniej pustką, która się właśnie wypełniła 🙂