druga ciąża faber castell myślę sobie

Żeby nie odpuścić

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić – to ostatnio zdanie, które powtarzam sobie często. Żeby w tej ciąży nie odpuścić Franka, żeby nie odpuścić teraz, kiedy jest taki samodzielny, żeby nie dać się ułudzie, że już taki duży. Żeby nie odpuścić Kazika, jak się urodzi, bo z drugim przecież tak łatwo, bo już wszystko wiem, bo się nic nie stanie. Żeby nie odpuścić, nie stracić momentów, chwil, nie iść na łatwiznę.

 

I nie chodzi o to, żeby się zamęczyć i w tym macierzyństwie pogrążyć do cna, bo jakkolwiek ważna jest ta rola, nie jest jedyna i nie chcę by nią była. Nie chcę mieć później żalu, że tego nie zrobiłam, a to mogłam, ale w pieluchach się to marzenie zagrzebało. Nie chcę sobie odpuścić – rozwoju, możliwości, szans.

I dzieciom moim – się boję, że na łatwiznę chcę iść, że pójdę, bo mam takie skłonności przecież, że bym chciała, żeby było łatwo i wygodnie, a wcale nie wiem czy to znaczy dobrze, albo lepiej.

Patrzę na Franka i na jego rozwój i nie chodzi o to, że mam z nim siedzieć i ćwiczyć wszystko dzień i noc, bo nigdy tego nie robiłam. Ale pozwalałam mu rozwijać się najpiękniej w wolności po prostu. Wyłapywałam momenty, fazy wrażliwe, starałam się za tym podążać. Czy będę to widzieć, jak urodzi się Kazik? Czy wyłapię wszystko? Czy starczy mi zasobów, by i dzieciom i sobie i mężowi dać przestrzeń? Nie wiem.

I taki duży mi się wydaje, że tak wszystko rozumie i sam zrobi, że czasem jakby mnie nie potrzebował, już dla świata był. A przecież jeszcze jest maleńki, mój synek. Jak to zauważyć, gdzie ta granica, niby widzę, ale czy zobaczę zimą, z noworodkiem na ręku, pracą, domem, czy wtedy też zauważę?

Czy Kazikowi odpuszczę? Czy lęków będzie mniej? I czy to dobrze, że mniej? Nad Frankiem nieraz siedziałam, patrzyłam jak oddycha, czy będę mieć czas tak patrzeć na Kazika? Czy będzie tyle przestrzeni?

Czy starczy czasu, by dla każdego znaleźć trochę przestrzeni sam na sam? Czy z Frankiem znajdę moment tylko dla nas? I Kazikowe stópki ukochać, czy czas będzie? Tak szybko mija przecież, ten okres maleńkości.

Boję się, że zamiast szukać tych momentów i przestrzeni będę odpuszczać, bo zmęczenie przyjdzie, i niechęć i zrezygnowanie. Tak bardzo nie chcę odpuścić. Ale strach jest – zima, ta wieś moja prawie bezludna poza latem, ja bez auta, K. w pracy znów barbarzyńsko od 4 do 19, pomocy znikąd. Czy znajdę siłę? Czy odpuszczę? Nie wiem.

Jeszcze się staram łapać, pojedyncze chwile, momenty, z Frankiem sam na sam, jeszcze mu dać siebie. Ciąża już daje się we znaki. Czy daję z siebie wystarczająco? Mam nadzieję, że tak. Że to wystarczy, że nie spieprzę.

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić, druga ciążaŻeby nie odpuścić, druga ciąża

Żeby nie odpuścić, druga ciąża

Na zdjęciu kredy Faber Castell – uwielbiam ich produkty i wiele razy lokuję je we wpisach (znajdziecie je na przykład w KĄCIK TWÓRCZY MAŁEGO DZIECKA i POMYSŁY NA SYLWESTRA Z MAŁYM DZIECKIEM). Te na zdjęciu to kredy chodnikowe – pierwsze „zwykłe”, ale z brokatem, więc dodatkowa frajda, a drugi – kredy jajowate dla mniejszych dzieci idealne, bo łatwe do chwycenia i się ma opcji złamania.

Kredy kupicie tutaj:

kredy chodnikowe z brokatem – cena 12,99 zł

kredy chodnikowe w kształcie jajek – cena 19,81 zł

Related Posts

  • Małgorzata Skiba

    Wieś nie ułatwia niczego…zwłąszcza kiedy liczysz na komunikację PKSem… godziny braku obecności męża…no powiem Ci, jesteś ZUCH Mamą!:)
    Kochana z Twoim racjonalnym podejściem i świadomością sytuacji dasz radę. Nie odpuścisz ale też nie zwariujesz :* Jak teraz któaś Mama powie że ma cieżko, zapraszam po motywacyjne artykuły do Ciebie 🙂

    • No, powiem Ci, że ta wieś bez samochodu mnie uwiera najbardziej i brak męża. Mój mąż zawsze powtarza, że nasz największy problem polega na tym, że my za bardzo lubimy spędzać ze sobą czas 😀 i zawsze czekamy, aż to drugie przyjedzie, wróci, skończy pracę 🙂 Dzięki za miłe słowa :*

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Myślę, że jesteś tak mądrą, rozsądną i świadomą mamą, że wspaniałe to wszystko ogarniesz – i będziesz umiała ustalić sobie te najważniejsze priorytety 🙂 Tak rewelacyjnie motywujesz i inspirujesz inne kobiety na swoim blogu – że nie wierzę, byś sama siebie również nie potrafiła optymalnie zmotywować , jednocześnie nie zatracając się nadmiernie 🙂

    A kreda w kształcie jajek – super patent! 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa :* zobaczymy, jak będzie, ale w sumie cieszę się na tę przygodę 🙂

  • Zmęczenie na pewno przyjdzie nie raz, ale ono też jest częścią tych „momentów”, częścią prawdziwego życia 🙂

  • Chyba każda mama raz na jakiś czas ma takie dylematy. Zastanawia się czy na pewno daje z siebie 100%, czy nie zawiedzie.
    Trzymam kciuki, na pewno dasz radę! 😉

  • Honorata Dyjasek

    Właśnie dlatego nie chciałam wychowywać dzieci w tzw. jednych pieluchach. Chciałam poświecić pierwszej córce tyle czasu na ile zasługuje. Chciałam, by czuła się najważniejsza, a nie jednak trochę z boku. To ona zaczęła się domagać rodzeństwa. Mając 5 lat i chodząc już do przedszkola zaobserwowała, że inne dzieci mają rodzeństwo. Powtarzała, że ona też chce. Wtedy zaczęliśmy zastanawiać się, czy już czas. Urodziłam kiedy szla do pierwszej klasy. Musiałam się zająć noworodkiem, a ona musiała walczyć o moją uwagę, bym przeżywała wspólnie z nią takie wyzwania jak odrabianie lekcji, bo przecież wcześniej tego nie było. Teraz starsza córka ma 12 lat i widzę, że wciąż jest odrobinę zazdrosna. Zwłaszcza kiedy widzi, że od niej wymagamy więcej, a przy młodszej zachwycamy się każdym nowym rysunkiem. Uważam jednak, ze to idealna róznica wieku dla nich jak dla sióstr i dla nas jako rodziców.

    • To pewnie wszystko tak bardzo zależy od wielu czynników 🙂 Nie wiem czy idealna różnica wieku w ogóle istnieje 🙂 Na przykład między mną a moją siostrą jest pięć lat różnicy i dla mnie to zdecydowanie za dużo – totalnie dwa inne światy.

  • Ewelina

    Z drugim dzieckiem jest ponoć łatwiej. Jesteśmy mądrzejsze i mniej panikujemy przy noworodku. A starsze dziecko lepiej się wychowuje bo dostaje trochę luzu ale też przejmuje „władze ” nad młodszym (ja ci pokażę, ja Cię nauczę, bo ja już wiem i umiem). Nie panikuj – dasz radę!

  • Justyna

    Chyba cała rodzina powtarzała mi, jak tylko Oliwka skończyła rok, żebym zaczęła myśleć o drugim dziecku. Że dwa lata między rodzeństwem to idealny czas, ale ja się bałam. Dla mnie przy dziecku wszystko było nowe, wszystkiego się uczyłam i czasami miałam wrażenie, że to więcej córka uczy mnie niż ja ją. Przede wszystkim wrażliwości, uważności. Bałam się, że wiele z tych rzeczy przegapię zajmując się ciążą, a potem drugim dzieckiem.

    • Te obawy chyba są naturalne, coś się traci, coś się zyskuje

  • Bożena Jędral

    Każde dziecko jest inne. Wobec starszego masz inne oczekiwania niż wobec młodszego. Uważam, że trzecie rozwija się najszybciej 😉

    • No to muszę spróbować, jak to będzie z trzecim 😉