inspiracje

Blogowanie od kulis – hostingi, domeny i inne cuda, czyli jak założyć bloga i nie zwariować

Blogowanie od kulis – hostingi, domeny i inne cuda, czyli jak założyć bloga i nie zwariować

Mamowato.pl to nie jest blog o blogowaniu i mało tu porad technicznych, dotyczących blogowania od kulis. Jednak dziś postanowiłam przełamać tę tradycję i napisać wpis dla moich kolegów i koleżanek blogerów, szczególnie dla tych początkujących, bo nie wiecie, ile tygodniowo dostaję od Was informacji z pytaniem: Jak założyć bloga?

 

Blogowanie od kulis – hostingi, domeny i inne cuda, czyli jak założyć bloga i nie zwariować

Pierwsza odpowiedź na to pytanie brzmi: Z pewnością nie tak, jak ja. Bo ja wiecie, założyłam bloga, który wyglądał generalnie jak kupa i napisałam na nim jeden wpis o treści „Cześć, będę pisać tu bloga, pa”. Dziś wiem, że to się robi inaczej, że niektórzy do założenia bloga przygotowują się miesiącami, a przynajmniej tygodniami, i na pierwsze otwarcie mają już przygotowane kilka wpisów i szablon mają ładny i fanpage na Facebooku.

No ja nie miałam ani szablonu, ani fanpage’a, ani kilku wpisów. Miałam pikselowe logo zrobione na szybko w darmowych programie, darmowy szablon na bloggera, z tych gotowych, do wyboru i jeden wpis.

Bloga założyłam na bloggerze, właściwie nie wiedząc na ten temat nic, ale szczerze – było to dobre posunięcie i polecam je wszystkim, którzy jeszcze nie wiedzą, czy chcą blogować, czy to w ogóle jest dla nich i czy zostaną przy tym na dłużej.

Blogger ma jeden ogromny plus – jest zwyczajnie za darmo i to sprawia, że można się pobawić w blogowanie i posprawdzać, jak nam z tym jest, zupełnie bez wydatków.

Warto też zastanowić się chwilę, zanim utworzymy bloga, jakbyśmy chcieli, by blog się nazywał i jak wyglądał – warto ruszyć ze wszystkim naraz – blog, fanpage, konto na Instagramie. I – na Boga – nie powielajcie moich błędów, niech to wszystko od razu jest spójne, ma jedną nazwę, jedną kolorystykę, jedno logo.

Logo bez problemu zrobicie w darmowych programach, a na blogach typu Jest Rudo czy Żyj, Kochaj, Twórz znajdziecie wiele instrukcji i inspiracji.

W sieci jest też wiele darmowych szablonów do bloggera, które wyglądają naprawdę przyzwoicie, warto poświęcić trochę czasu (a tak naprawdę, w praktyce, dużo czasu, przynajmniej w moim wypadku, ponieważ startowałam z wiedzą zerową w tym temacie), na zgłębienie tajników htmla, bo na nim opiera się cały blogger. Nie jest to niemożliwe, ponieważ znów – Internet to świetne źródło wiedzy i naprawdę da się być małym żuczkiem, który nie wie zupełnie nic, a po roku być osobą, która spokojnie sobie wszystko na blogu w htmlu ogarnie. Ja dałam radę, to i Wy dacie radę. Ale niestety, nie będę ściemniać, nieraz kończyło się to zarwaną nocką. Ale do tego blogowanie z pewnością Was przyzwyczai.

Zakładając bloga na bloggerze, adres Waszego bloga nie będzie zbyt piękny, ponieważ będzie się kończył na blogspot.pl. Czyli na przykład mój blog na początku nazywał się mamowato.blogspot.pl. Niezbyt pięknie, co? Żeby mieć nazwę sensowną, czyli mamowato.pl cy mamowato.com, czy z jeszcze inną końcówką, należy wykupić tak zwaną domenę. Domena pozwala Wam nabyć prawa do nazwy Waszego bloga, nie sprawia jednak, że sam blog jest Waszą własnością – wszystkie blogi na bloggerze są własnością wujka Google, ale o tym za chwilę.

Koszty domeny nie są duże i wynoszą ok. 50-60 zł za rok. Ja mam swoją domenę na OVH, nie mogę im nic zarzucić poza tym, że kontaktu z nimi nie ma prawie żadnego i jeśli nie umiesz sobie sam ogarniać takich rzeczy, jak przekierowania czy inne tajemne nazwy typu zmiana delegacji DNS domen na inne serwery po zakupieniu hostingu w innej firmie (spokojnie, to miało zabrzmieć trudno), to raczej nie polecę Ci OVH, bo jeśli do nich napiszesz, to oni odpiszą Ci za 20 godzin i tak będziecie sobie korespondować w te i wewte, a problem będzie trwał.

OVH jest dobre dla ludzi, takich, jak ja, którzy nic od nich nie chcą i co roku grzecznie odnawiają domenę.

I szczerze mówiąc – myślałam trochę, że tak to wygląda w tej branży, dopóki nie natrafiłam na moją firmę od hostingu (w której też można wykupić domenę, co prawdopodobnie zrobię przy najbliższej okazji, żeby mieć wszystko w jednym domu), ale o tym za chwilę.

Czyli założyłeś bloga na bloggerze i wykupiłeś sobie domenę. I blogujesz sobie jakiś czas (nie rób tak, jak ja i nie czekaj dwóch lat, daj sobie pół roku na podjęcie decyzji, zobacz, czy blogowanie jest dla Ciebie, czy Cię to kręci na tyle, by poświęcić na to kupę czasu, bo niestety tak to wygląda – blogowanie zabiera bardzo dużo czasu). Stwierdzasz, że tak, chcesz prowadzić bloga i że to super frajda, czy coś tam – i tu jest ten moment, kiedy warto pożegnać się z platformą blogger.

Ponieważ blogger, jakkolwiek fajny, w miarę łatwy i za darmo, ma kilka poważnych minusów. Po pierwsze – nic na nim nie jest Twoją własnością, wszystko należy do Google i jeśli Google pewnego dnia stwierdzi, że Twój blog ma zniknąć, to on zniknie i Ty nic z tym nie zrobisz (oczywiście możesz trzymać kopie zapasowe wpisów, ale blog to nie tylko wpisy, to ludzie, komentarze, ruch). Po drugie – blogger ma pewne ograniczenia i jeśli śledzisz blogi i jakiś z nich podoba Ci się ze względu na wygląd i szatę graficzną i płynne poruszanie się po kategoriach wpisów – no cóż – prawdopodobnie nie jest on prowadzony na bloggerze.

To więcej niż pewne, że jest on prowadzony na wordpress.com. Myślę, że każdy, kto zajął się blogowaniem choć troszkę bardziej na poważnie, kojarzy to hasło WORDPRESS. Mityczny WordPress, do którego nie wiadomo czy się przenieść, czy nie. A im dłużej się zwleka, tym gorzej. Więc taka rada – jeśli wiesz, że chcesz blogować, że będziesz to robić dłużej niż kilka miesięcy i chcesz, by było to choć w jakimś stopniu profesjonalne – nie czekaj, tylko przenieś się na WordPress.

Zalet wordpressa jest milion – przede wszystkim blog od tej pory jest Twój, jest Twoją własnością. A poza tym – nie ma już przed Tobą ograniczeń, co do wyglądu bloga, bo na Wordpresie da się zrobić wszystko. Jest dużo darmowych szablonów, te ładniejsze są płatne, fakt, ale to też nie są jakieś kosmiczne sumy (mój szablon na przykład to koszt 40 $).

Minus WordPressa jest taki, że aby go zainstalować, musimy znaleźć mu domek w sieci. Taki domek nazywa się hosting i trzeba go wykupić od firmy, która takie domki sprzedaje. Takich firm jest sporo, ale myślę, że mogą znacząco różnić się od siebie nie tylko ceną, ale też i innymi zmiennymi. Na przykład – pamiętacie, moja domena na OVH. Wszystko pięknie, ładnie, ale kontaktu z nimi żadnego. A wiecie – domek to już poważniejsza sprawa niż domena. Tu co chwile może coś nie działać, coś Wam się nie podobać, coś się sknocić po aktualizacji – i potrzebujecie kogoś, kto Wam szybko odpowie na pytania, problem załatwi, bo co Wam po domku, który nie działa.

I powiem Wam szczerze, że nie wiedziałam, co to znaczy obsługa klienta, dopóki nie natrafiłam na firmę Zenbox, w której wykupiłam hosting. Trafiłam na nich z polecenia, raz że pisze o nich guru blogowania Tomek Tomczyk, dwa że poleciła mi ich znajoma blogerka. I mieli rację – myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że nie musicie szukać dalej – jeśli zastanawiacie się nad hostingiem, czyli domkiem dla Waszego bloga, Zenbox jest idealny.

Bezproblemowy kontakt z klientem, odpowiadanie na pytania błyskawiczne, załatwianie spraw, które chyba nawet nie leżą w ich kompetencji (bo ja ciągle do nich z czymś piszę i tylko czekam, aż oni mi odpiszą, ej ale my tego nie robimy, ale nie! Oni nie piszą nic takiego, tylko załatwiają, co ma być załatwione i szybciutko piszą mejla, ze wszystko śmiga i hula).

Na Zenbox wybierasz sobie hosting w zależności od ilości czytelników, którzy Cię odwiedzają, ale spokojnie, jeśli przekroczysz tę szacowaną liczbę, nic się nie stanie, a blog nie padnie (to też ważne).

Przemiła obsługa, fachowa pomoc, szybka reakcja i naprawdę załatwianie spraw czasem z kosmosu, sprawiają, że wszędzie i zawsze będę Wam polecać Zenboxa – mój hosting numero uno 🙂

Related Posts

  • Ja tego wszystkiego właśnie kompletnie nie ogarniam, dobrze, że mam dobrego męża 😉

  • Mówiłam, że Zenbox najlepszy! 👌👌👌