inspiracje myślę sobie na bieżąco

Jeszcze

jeszcze

Jeszcze przeczytam te wszystkie książki i obejrzę te wszystkie filmy. Nadrobię wszystkie odcinki seriali. I maseczkę nałożę, do fryzjera pójdę, paznokcie wieczorem pomaluję, zamiast zasnąć zmęczona dużo szybciej niż zaplanowałam.

 

Jeszcze wypróbuję te wszystkie przepisy, co to nie ma czasu na nie, obiad zjem w spokoju, do restauracji sobie pójdę, w ciszy zjem, wino wypiję. Wino! Jeszcze wypiję te wszystkie butelki, co to teraz ich odżałować nie mogę.

Jeszcze będę miała czysto, schludnie, porządek w szafach będę mieć, nic klejącego na podłodze nie znajdę, obudzę się kiedyś bez czyjegoś palca w oku i z piersiami obiema zakrytymi. I kawę, tę przysłowiową już, ciepłą, wypiję, pooglądam telewizję śniadaniową nie licząc ile to już czasu przed telewizorem, nie negocjując z nikim przełączenia na filmy o autach i znaczkach i markach.

Jeszcze posiedzę do nocy, zbyt późno położę się spać, trwoniąc na coś czas bez reszty, bez żalu, że przecież zaraz wstajemy. Jeszcze odeśpię te wszystkie pobudki nocne, jeszcze odpocznę, jeszcze się zdrzemnę po obiedzie. I na tańce pójdę i do kina. W torebce będę miała szminkę i perfumy, nie będzie żadnych autek, żadnych mokrych chusteczek, żadnych przekąsek ani małych majtek na zmianę.

Jeszcze się nagadam z tymi koleżankami, co to ciągle nie mam nawet kiedy telefonu od nich odebrać, jeszcze się napracuję, narealizuję, narozwojuję. Jeszcze zdążę, nadzieję mam. Muszę wierzyć, że zdążę.

Teraz jest taki moment, taka chwila. Taki czas klejących podłóg i cierpliwości rozciągniętej do granic. Czas, kiedy moje granice są przekraczane co 3 sekundy i mogę jedynie siebie wewnętrznie ukochać, bo zmienić ciężko to, co mam. Mogę próbować, mogę iść w przód, mogę tu i tu uczknąć coś dla siebie, ale i tak priorytety są inne.

Bo to tylko na chwilę. Taki moment, taki czas. Minie, jak każdy inny – za szybko. Zanim się obejrzymy. Może jest trudny, czasem wymagający, ale jak wszystko – jest na chwilę.

Related Posts