dla dziecka drewniane zabawki najnowsze recenzje

Czasem mniej znaczy więcej – o drewnianych zabawkach z duszą słów kilka

kandu drewniane zabawki

Drewniane zabawki darzę ogromnym sentymentem. Dziś producenci prześcigają się w tworzeniu zabawek opatrzonych często hasłami „edukacyjny”, „kreatywny” i „multimedialny”, choć często te zabawki niosą ze sobą przebodźcowanie dla małych dzieci i zupełnie nie są dopasowane do ich wieku i okresów wrażliwych na rozwijanie poszczególnych umiejętności.

 

Czasem mniej znaczy więcej – o drewnianych zabawkach z duszą słów kilka

 

Drewniane zabawki, często wydające się prostsze i może „uboższe” w przyciski, dźwięki czy światełka, tak naprawdę są dużo bardziej odpowiednie dla dzieci, dla których przebodźcowanie bywa wrogiem. Nie demonizuję wszystkich zabawek grających i świecących, ale im dłużej jestem mamą, tym bardziej ciągnie mnie w kierunku klasycznych zabawek – na nowo odkrywam ich piękno, niezliczone możliwości kreatywnego wykorzystania, a przede wszystkim ich duszę.

Drewniane zabawki to też zazwyczaj zabawki na lata. Przy dwójce dzieci zaczęłam zwracać dużo większą uwagę na jakość kupowanych przeze mnie zabawek. Wiem, że to, co kupię starszakowi, posłuży i młodszemu. Wolę wydać więcej – zorganizować zrzutkę na przykład na urodziny – i kupić coś trwałego, pięknego, wyjątkowego.

Przy dwójce dzieci łatwo się zagracić i zatopić w zabawkach. Zaczęłam to odczuwać, kiedy Kazio wszedł w fazę zabawek. Kosze, pudła zabawek, wszędzie było ich pełno, choć przecież wydawało mi się, że i tak mało kupujemy. Czasem wpada się w taką pułapkę kupowania dużej ilości tańszych rzeczy, a potem na żal mi wydać pieniądz na coś, co faktycznie jest świetnej jakości, w dodatku posłuży na lata i można z tego korzystać na wiele różnych sposobów.

Przy dzieciach odkryłam też, że w prostocie siła. W drewnianych grzechotkach, tęczy drewnianej, która u nas w użyciu codziennie, w cudnych drewnianych pomocach w duchu Montessori. W zabawkach nieprzegadanych, takich, co i pole dla wyobraźni zostawią, dla dziecięcej fantazji, kreatywności. Widzę, że w poukładanej, schludnej przestrzeni moje dzieci chętniej sięgają po zabawki, które rozwijają zmysły naprawdę, które kształtują pojedyncze umiejętności u maluszków, które faktycznie są edukacyjne – choć nie krzykliwe i nie świecące.

Widzę, że w niezagraconej przestrzeni i dzieciom łatwiej przychodzi utrzymanie porządku, jakby miały w sobie pewne naturalne dążenie do ładu. Cieszę się, kiedy mój starszy syn podchodzi do wyeksponowanych na półkach pomocy i sam inicjuje zabawę układankami lewopółkulowymi. Choć nie ma osoby, która nie dziwiłaby się, jaka była ich cena. Cieszę się, jak młodszy uporczywie próbuje zrozumieć działanie pudełka z kulką, którą kupiłam na bazarze pomocy montesoriańskich. Tyle kasy za używane pudełko z kulką? No właśnie…

Jasne, lubię okazje. Lubię wyszukać coś w promocji, odkupić używane, zaoszczędzić. Ale powiem Wam, że ostatnio coraz chętniej wydaję też więcej pieniędzy na konkretne zabawki, pomoce. Czasem to ogromne wsparcie dla małych firm, wykonawców, którzy w swoje dzieło wkładają serce i duszę. Ale najczęściej to po prostu płacenie za dobry produkt. Produkt, który posłuży latami niejednemu dziecku. Produkt, który – przynajmniej w naszym przypadku, kupiłam zamiast kilku innych dupereli, które przecież też kosztują.

Co jakiś czas zachwycam się jakimś producentem, jakąś lokalną firmą, jakąś historią ludzką, która zrodziła piękny produkt. Uwielbiam takie produkty z duszą. Dziś chciałam pokazać Wam firmę, która urzekła mnie prostotą, pięknem, a jednocześnie pomysłowością swoich produktów. To firma KANDU.

kandu drewniane zabawki

kandu drewniane zabawki

kandu drewniane zabawki

W ich ofercie znajdziecie certyfikowane zabawki najwyższej jakości – bezpieczne dla dziecka i wykonane z naturalnych materiałów. Mnie ujął drewniany bujany konik, który później może stać się jeździkiem (kiedy odkręcimy płozy), zerknijcie jakie to pomysłowe. Tak samo dzieje się z motorkiem Kandu – bujaczek w wersji dla maluszka, później motor – jeździk dla starszaka. Konik to jednak dla mnie zabawka, do której mam ogromny sentyment, podobnie jak drewniane grzechotki, to chyba synonim dzieciństwa sprzed lat. A może wcale nie sprzed lat?

Cudowna polska firma założona przez ojca i syna. Mam nadzieję, że poświęcicie chwilę, by przejrzeć ich asortyment i przeczytać ich historię na stronie www.kandu.toys. Pomysłowość, dbałość o szczegóły, to wszystko tam znajdziecie. Trzymam za nich kciuki i gorąco kibicuję.

Related Posts