czytelnicze soboty recenzje

Książka o emocjach dziecka, która poważnie mnie wkurzyła

tomcio rozwiązuje problemy trudne emocje

Nie każdy oglądał ostatniego live’a, robiłam go też w dość silnych emocjach, więc nie wiem, czy w sumie przekaz był jasny.

 

Czasami jest tak, że trafiają do mnie książki z prośbą o recenzję. Tym razem w moje ręce trafiła książka o Tomciu – Tomcio rozwiązuje problemy – Trudne Emocje.

Książka napisana jest przez psychologa dziecięcego i kierowana do rodziców, psychologów, terapeutów. Zawiera krótkie opowiadania, koncentrujące się na jednej z wybranych emocji. Są więc opowiadania o strachu, smutku, tęsknocie oraz gniewie i złości.

 

To druga z serii książeczek o Tomciu, pierwsza książka dotyczyła Kłopotów ze Snem u dzieci. Jako, że seria o Tomciu to bajki terapeutyczne, mamy wiec pokrótce opisane zalecenia dotyczące czytania bajek, ale także komentarze autorki odnośnie emocji dziecka oraz zachowania rodzica, czyli innymi słowy, jak radzić sobie z daną emocją u dziecka.

 

Do bajek terapeutycznych podchodzę z dużą rezerwą, bo bardzo cienka jest granica między bajką terapeutyczną a próbą manipulacji. Jednak tu nie bajki są problematyczne, a komentarze autorki do tychże bajek.

 

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach o emocjach mówi się coraz więcej – i to dobrze, potrafimy dostrzegać nie tylko te pozytywne, ale częściej zauważamy też smutek dziecka, potrafimy się pochylić nad jego tęsknotami, strachem. Niestety wciąż nie radzimy sobie z gniewem i złością dziecka, często odbierane są one jako bunt, próba wymuszenia czegoś, manipulacji.  Gniew i złość to emocje niechciane, chcemy się ich pozbyć, a od małych dzieci wymagamy samokontroli w takim stopniu, w jakim często dorośli jej nie mają.

 

Niestety, taka książka jak Tomcio nie pomaga, a nawet szkodzi. W rozdziale o złości i gniewie, znajdujemy w komentarzach autorki takie cytaty, jak “już w ósmym miesiącu życia dziecko potrafi manipulować zachowaniem rodziców”. Przykro mi się czyta takie rzeczy – mi jako psychologowi i mi jako rodzicowi. Przykro mi, że wciąż komunikowanie potrzeb jest odbierane jako manipulacja. Manipulacja przecież zakłada intencję autora, jej plan, przewidywanie, coś do czego małe dziecko zwyczajnie nie jest zdolne – chociażby ze względu na dopiero kształtujące się rozumienie przyczyny i skutku.

 

tomcio rozwiązuje problemy trudne emocje
tomcio rozwiązuje problemy trudne emocje
tomcio rozwiązuje problemy trudne emocje
tomcio rozwiązuje problemy trudne emocje

Zakładanie, że małe dzieci są w stanie wymyślić perfidny plan działania w taki sposób, by sprowokować nas do… no właśnie do czego? Jakie zachowania tak małe dziecko może próbować “wymusić”? Przytulenie? Noszenie na rękach? Zaspokojenie potrzeby bliskości? A my powinniśmy konsekwentnie odmawiać, bo co? Że się nie ma przyzwyczajać? Ale przyzwyczajać do czego? Że rodzic jest blisko, że przytuli, że ukoi, że JEST kiedy dziecko POTRZEBUJE?

 

Nie wyobrażam sobie reglamentować bliskości wobec członków mojej rodziny. Czy partnera też nie przytulicie w potrzebie, bo jeszcze się przyzwyczai?

 

Są jeszcze w książce porady, jak reagować na bunt dwulatka (uwielbiam ten zwrot), a wśród nich zalecenie, by za każdym razem, jak dziecko samo się uspokoi, nagradzać je pochwałą. O braku pochwał w moim domu mówiłam wielokrotnie, ale dziś nie o tym, bo wiem, że zdania w tej kwestii są podzielone. Chcę Wam jednak zwrócić uwagę na inny fragment, a mianowicie “samo się uspokoi”. SAMO. Czyli mamy pozwolić się dziecku wypłakać? Oczekujemy od niego takiej samokontroli, że samo potrafi wyciszyć swoje emocje? Jeżeli wiemy cokolwiek o dziecięcym mózgu i jego mechanizmie działania w silnych emocjach, nigdy nie napisalibyśmy takiego zdania.

 

Przykro mi, że takie książki są wydawane. Przykro mi, że noszą miano eksperckich. Przykro mi, że są ogólnodostępne.

 

Powiązane wpisy