O odporności napisano już wiele – jak ją wzmacniać, jak ją budować, co na nią wpływa. Ja nie jestem specjalistą, dlatego nie będę się wymądrzać. Chcę Wam pokazać, co my robimy i co – z jakichś powodów – działa.

Co prawda – zawsze to mówię i podkreślam – na odporność ma wpływ wiele rzeczy, często to wypadkowa ogromnej liczby czynników i ich kombinacji. Z drugiej strony – to też nie o to w tym chodzi, by dzieci w ogóle nie chorowały. Myślę, że choroby również budują naszą odporność, a dokładniej – umiejętne obchodzenie się z infekcjami w początkowej fazie ma ogromny wpływ na budowanie odporności.

Z chorobami też jest ostatnio tak, że jak już dziecko choruje to porażka, dno i 5 metrów mułu, bo rodzic nie zbudował mu odporności, a teraz to takie modne, że dzieci nie chorują, że nigdy antybiotyku, że są odporne na wszystko. A jak zachorują to wstyd matko – bo nie wychodziłaś na dwór na pewno! Bo przegrzewałaś, bo nie zadbałaś, nie dopilnowałaś. Ja nie lubię tego klimatu, generalnie nie lubię klimatu, w którym dokłada się współczesnym rodzicom, a szczególnie matkom, dodatkowych wymagań, standardów do sprostania i kolejnych powodów do wyrzutów sumienia i czucia się nieudolnym rodzicem.

Więc przyznaję od razu – tak moje dzieci – mało, ale – chorują, mimo że karmię piersią nieprzerwanie od 4,5 roku (Franka 3 lata i 3 miesiące, Kazika 2 lata i 3 miesiące do tej pory – i wciąż go nie odstawiłam), mimo że na dworze spędzamy dużo czasu, nie przegrzewamy się i korzystamy z naturalnych wspomagaczy zdrowia. Nie mam idealnego sposobu, ani złotego środka na stuprocentową odporność dziecka – i zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwości wspierać odporność na przykład trzygodzinnymi spacerami, ponieważ w życiu są jeszcze prace, obowiązki i inne rzeczy.

Wysoka odporność według mnie to wcale nie jest ta sytuacja, że dziecko nie choruje w ogóle – można dziecku stworzyć sterylne warunki życia i stałe otoczenie i tym sposobem łatwo redukujemy prawdopodobieństwo chorób. Tylko, że to tak jakby nie o to chodzi.

Wysoka odporność oznacza, że organizm wystawiony na działanie bakterii i wirusów jest w stanie samodzielnie z nimi walczyć – być może nawet chorując, ale przechodząc chorobę lżej i szybciej z niej wychodząc.

jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować

Dlatego to nie jest wpis moralizatorski, ani z pozycji „ja wiem wszystko”. Bo nie wiem. Mogę jedynie powiedzieć Ci, co ja robię i co według mnie działa, ponieważ, jak do tej pory – poza kataroprzeziębieniowymi klimatami, bo ich nie liczę, to się zdarza i z tym walczymy bez pomocy lekarskiej – poza tymi epizodami moje dzieci chorowały dosłownie kilka razy: Franek miał dwa razy w życiu zapalenie ucha i raz zapalenie gardła, Kazio do tej pory dwa razy zapalenie gardła. Myślę, że to całkiem dobry wynik. Oprócz tego ostatnio każdy z nich miał jelitówkę.

Ważne jest też to, że moje dzieci nie chodzą do przedszkola – ale to też nie jest tak, że nie mają kontaktu z dziećmi. Uczęszczają na zajęcia (Franek regularnie, Kazio na różne zajęcia na przykład w klubokawiarniach), chodzą na place zabaw, w wiele miejsc, gdzie bakterii i zarazków jest sporo.

Jak wspierać odporność dziecka?

Temperatura

Bardzo często pytacie mnie, ile stopni jest u nas w domu – ponieważ chłopcy często chodzą w samych majtkach lub w koszulkach z krótkimi rękawkami i w majtkach. U nas w mieszkaniu wcale nie jest tak ciepło, jak Wam się wydaje, wręcz – raczej chłodno, zazwyczaj około 18 stopni. Bardzo pilnuję, by nie było w mieszkaniu więcej niż 20 stopni (właściwie tylko latem się to zdarza).

Nawilżacz powietrza + wietrzenie mieszkania

Jestem fanką nawilżaczy powietrza, i korzystamy z takiego często. Z obawy przed pleśnią, często wietrzymy mieszkanie, w tegoroczną ciepłą zimę, właściwie cały czas jedno z okien w mieszkaniu mamy uchylone.

Codzienne spacery i brudne zabawy

W Norwegii jest takie przysłowie – „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania” i tym się kierujemy. Wychodzimy codziennie, bez względu na pogodę. Ubieramy się tak, by ciuchy nas chroniły – przed deszczem czy zimnem, ale nie blokowały nas. Nie chcę, by nieodpowiednie buty powstrzymały moje dzieci od zabawy w błocie czy kałużach, by jasne spodnie zaprzepaściły opcję wspinania się po skarpie. Brudne zabawy są też świetnym sposobem na wspieranie odporności, choć o higienę rąk dbamy i przed jedzeniem myjemy je lub – jeśli takiej opcji nie ma, odkażamy płynem.

jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować

Ubiór na spacer

Jeśli chodzi o ubranie, jestem psychofanką wełny merino, o której zaletach mogłabym opowiadać godzinami. To, co dla mnie najważniejsze – wełna merynosa odciąga wilgoć od ciała, czyli coś, co mi momentalnie kojarzy się z chorobą – spocone ciało plus na przykład wiatr – tu mamy szansę się przed tym uchronić.

Wełna merino pochłania cały pot i wilgoć, odciąga ją od skóry dziecka. Dodatkowo, wełna z merynosa nawet jeśli jest wilgotna, nie ziębi. A najlepsze z tego wszystkiego jest to, że ta wełna jest cieniutka i miła w dotyku – więc nie mamy uczucia, że dziecko jest bardzo grubo ubrane i jego ruchy są skrepowane, wręcz przeciwnie.

Dieta

Jeśli chodzi o wspieranie odporności dziecka, jestem gorącą zwolenniczką teorii, że to, co jemy jest bardzo ważne. Staramy się jeść zdrowe, zbilansowane posiłki, choć z tym bywa ciężko, bo moje dzieci często jedzą dość wybiórczo. Ale próbuję.

Czego trzymam się w miarę konsekwentnie – mało w naszej diecie sztucznego, wysoko przetworzonego jedzenia i mało cukrów.

Jesienią, zimą i wiosną stawiamy na kiszonki i zakwasy. Ja pijam na czczo wodę z octem jabłkowym, wszyscy pijemy zakwas z buraków. Bywa, że robię go sama (według przepisu Agnieszki Maciąg) lub zamawiam z Olini – mojej ukochanej olejarni. Nigdy mój samorobotny zakwas nie wyszedł mi tak pyszny, jak ten z Olini właśnie.

jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować

Stawiam na zdrowe oleje – w Olini mają świetny olej dla dzieci. Jeśli chodzi o suplementację, właściwie suplementujemy tylko witaminę D, ja dodatkowo witaminę B12 ze względu na dietę wegetariańską, na której jestem.

Z dzieciakami pijemy też olej z czarnuszki, choć sama jestem w szoku, że wypracowaliśmy sposoby na jego zażywanie – na początku byłam bardzo sceptyczna! Słyszałam o jego cudownych właściwościach, ale tak ciężko było mi się przemóc, jeśli chodzi o jego smak – dosłownie powodował u mnie odruch wymiotny.

jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować
jak wspierać odporność u dzieci  i nie zwariować

Zaczęłam pić go więc z miodem lub z syropem z czarnej porzeczki lub maliny. Na łyżkę daję miód lub sok i dolewam czarnuszkę. Łykam z zatkanym nosem, dzieci już się przyzwyczaiły. Zaczynaliśmy od małej dawki, dosłownie kilka kropel.

Niektórzy też polecają olej z czarnuszki zagryźć czymś słodkim, na przykład jaglanką na słodko. U nas sprawdza się ta opcja z miodem lub syropem. No i jeśli przeszkadza Wam to sławne odbijanie się czarnuszką, możecie spróbować zażywać ją na wieczór.

Wierzę też, że pierwsza reakcja na objawy infekcji jest ważna. Jak tylko widzę, że zaczyna się katar, albo jakaś infekcja gardła, od razu wjeżdżam z moim arsenałem. Moja babcia robiła kiedyś cudowny syrop na przeziębienie, widzę, że ten u PANA TABLETKI jest do niego bardzo podobny, więc możecie po prostu z niego skorzystać – SYROP PANA TABLETKI.

Jak widzę pierwsze objawy przeziębienia, to obowiązkowo wjeżdża u nas ten syrop.

Z nawilżacza powietrza korzystamy dość często bez przeziębień, ale przy katarze obowiązkowo nastawiam go na noc, mam odczucie, że zdecydowanie polepsza jakość snu moich dzieci przy katarze i przeziębieniach.

Moim celem przy katarze jest nie dopuścić do tego, by katar ściekł i przeszedł w kaszel i kolejne, poważniejsze już choroby, więc stosujemy inhalacje, odciąganie kataru czy rozrzedzanie wydzieliny (krople). Wjeżdżam z tym arsenałem już na początku i naprawdę rzadko katar u nas przechodzi w coś poważniejszego.

Jeśli chodzi o wysoką temperaturę, staram się zbijać ją jak najpóźniej, myślę, że o zbijaniu myślę w okolicy 39 stopni. Ale to też zależy, jeśli chorobie towarzyszy ból, podaję środki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe w jednym. Obserwuję też dziecko, czasem niższa temperatura powoduje gorsze samopoczucie i wtedy zbijam szybciej, nie trzymam się więc tak sztywno granicy jakieś sztucznie ustalonej temperatury do zbijania, choć można ogólnie powiedzieć, że zbijam późno – tak, by dać organizmowi szansę zwalczyć chorobę samemu.

Jeśli nie ma temperatury, wychodzimy na dwór – oczywiście nie w skupiska ludzi, bo nie chcę zarażać innych, ale na przykład do lasu. Moim zdaniem jednym z lepszych sposobów na infekcje górnego układu oddechowego jest po prostu świeże powietrze.

To chyba wszystko z naszych sposobów – nie wiem, czy są dla Was odkrywcze, mi się wydają raczej zwyczajne – w sensie z pewnością nie ma tu tajnego sposobu, który rozwiąże wszystkie kłopoty związane z chorowaniem dzieci. Co myślicie? A może podzielicie się swoimi sposobami na wspieranie odporności dzieci?

***

Wpis powstał przy współpracy z rodzinną olejarnią OLINI.PL, z których olejów, miodów czy octów korzystamy od dawna i mogę Wam je polecić z całego serce!

2017© MAMOWATO.PL | PATRYCJA PTASZEK