Z matematyką to ja mam tak, że z założenia jej zawsze nie rozumiałam. Tak się zawsze śmiałam, że gdzie ja do matmy, głowy nie mam. Ale wiecie co? Odkąd mam dzieci i z nimi odkrywam świat na nowo, zobaczyłam, że matematyka potrafi i mnie zachwycić. Lubię przemycać ją w życiu codziennym – przeliczanie pomidorów do sosu, odliczanie sekund do wyjęcia ciasta, proste dodawanie czy odejmowanie przy karmieniu świnki morskiej.

wpis powstał przy współpracy z marką Muduko

Dlatego bardzo lubię matematykę w zabawach, a wszelkie gry matematyczne sprawiają nam sporo radości i często w nie gramy. Dziś chciałabym pokazać Wam nowość od Zu & Berry, czyli grę MOJA, która właśnie na matematyce się opiera.

W skład zestawu wchodzi 55 kart działań oraz 69 kart liczb. W grze może wziąć udział nawet 6 graczy, w sumie im więcej, tym weselej, choć ja zazwyczaj gram z Frankiem we dwoje i wtedy delikatnie modyfikujemy zasady (o czym za chwilę Wam opowiem).

Karty liczb (te większe) tasujemy i każdemu z graczy rozdajemy po 5. Resztę kładziemy na środku stołu (tak, by nie było widać liczb na nich). Gracze nie pokazują sobie kart, które otrzymali.

moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna

Karty działań (te mniejsze) również układamy na środku stołu (obok stosu kart liczb). Kładziemy je działaniami do dołu.

W oryginalnej formule gra opiera się na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Ja ogólnie nie jestem do końca fanką takiej formuły gier dla dzieci i zazwyczaj modyfikuję ją trochę, by jednak każdy gracz miał swoją kolej. Dlaczego? Dlatego, że w większości przypadków graczami są rodzic i dziecko i gra na czas jest po prostu niesprawiedliwa – bo wiadomo, że zazwyczaj wygrałby rodzic.

To powoduje, że rodzic czuje się często w obowiązku „oszukiwać”, by dziecko miało większe szanse, no i umówmy się – rodzice w ten sposób właśnie tracą frajdę z grania z własnymi dziećmi. Ja bardzo lubię mieć frajdę z grania w gry z Frankiem, dlatego wolę, jeśli w grach każdy ma swoją kolejkę, a nie – że decyduje prędkość, szybkość wykonanego zadania.

W wersji oryginalnej – gracz ciągnie kartę ze stosu kart działań – odwraca ją i kładzie na środku, tak by pozostali widzieli. Karta działań jest podzielona na pół po przekątnej – w jednej części znajduje się cyfra np. 4 oraz znak „+”, w drugiej części widzimy kolejną cyfrę np. 2 i znak „-„. 

Co to oznacza? My patrząc w nasze karty liczb (każda karta ma jakąś wartość) mamy za zadanie stworzyć działanie – dodawanie lub odejmowanie, a wynikiem ma być liczba, która jest podana na karcie działań wylosowanej przez gracza rozgrywającego. Na przykład jeśli mam karty 6 i 4 mogę stworzyć działanie 6-4 = 2 i wynikiem odejmowania będzie 2, tak jak na karcie działań.

moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna
moja gra matematyczna

Jeśli widzę, że mam karty liczb, którymi stworzę odpowiednie równanie krzyczę MOJA! I przedstawiam równanie innym graczom. Jeśli jest poprawne, zdobywam kartę działań, odkładam karty liczb, których użyłam i ciągnę kolejne ze stosu.

Tu jest właśnie ten element, za którym nie przepadam – czyli to, ze decyduje szybkość reakcji, którą wiadomo, że w tym akurat zakresie wiedzy, ja będę miała większą ni Franke. Dlatego my gramy na tury i każdy gracz ma spokojnie czas na zastanowienie (mamy klepsydrę, która odmierza czas, ale też nigdy się nie zdarzyło, by ktoś potrzebował całego czasu z klepsydry).

Gra ma więcej atrakcji – po pierwsze są też karty specjalne, które uatrakcyjniają grę i wprowadzają elementy strategicznego myślenia – dodatkowo mamy też kilka wariantów rozgrywek rozpisanych w instrukcji.

Polecam! Do zabawy, do ćwiczenia matematycznego umysłu, do utrwalania odejmowania i dodawania.

Grę kupicie od 3 września (my mamy egzemplarz przedpremierowy) tutaj: MOJA

2020© MAMOWATO.PL | PATRYCJA PTASZEK